Zaczynam instalować w 5.11, otrzymuje komunikat,że w komputerze jest
zainstalowanej 64MB pamięci RAM.
Mam 256 SDRAM i do tej pory inne systemy widzą tę pamięć, oprócz
instalowanego Novella.
2. )  Jak już przeszedłem przez etap ustawiania instalacji, (koniec kreatora
okienkowego) i doszło do kopiowania plików do Sys: - itd...,  czas trwania
tego kopiowania był przerażająco długi. Przez ok15 godzin skopiowało się
może 45%.
Czy to zależy od pamięci RAM, czy może coś pokiełbasiłem przy wstępnej
instalacji, bo zaczynam od uruchomienia komputera z dyskietki startowej
MS0Dos 6.0 a następnie przechodze na CD-Rom i wpisuje Insall. Reszta tak jak
ma być wg. urządzeń i potem nowe NDS, w zasadzie standartowo( do celów
poznawczych)w domu.
Dzięki
Arek

· 

Usuń Himem.sys z Config.sys i będzie OK

Krisdi

Zaczynam instalować w 5.11, otrzymuje komunikat,że w komputerze jest
zainstalowanej 64MB pamięci RAM.
Mam 256 SDRAM i do tej pory inne systemy widzą tę pamięć, oprócz
instalowanego Novella.
2. )  Jak już przeszedłem przez etap ustawiania instalacji, (koniec
kreatora
okienkowego) i doszło do kopiowania plików do Sys: - itd...,  czas trwania
tego kopiowania był przerażająco długi. Przez ok15 godzin skopiowało się
może 45%.
Czy to zależy od pamięci RAM, czy może coś pokiełbasiłem przy wstępnej
instalacji, bo zaczynam od uruchomienia komputera z dyskietki startowej
MS0Dos 6.0 a następnie przechodze na CD-Rom i wpisuje Insall. Reszta tak
jak
ma być wg. urządzeń i potem nowe NDS, w zasadzie standartowo( do celów
poznawczych)w domu.
Dzięki
Arek



Najmniejszego pojęcia nie mam, co ciekawe wszystkie inne tartaki mają VAT
22%, ale ten jeden nie.  A fakturę mam w domu i jak byk jest stawka VAT 7%.
Arek

| Temat Vatu powraca jak bumerang.

| Można kupić drewno na więźbę w Polskiej Nowej Wsi (okolice Opola) za 720
PLN
| + VAT (7%!).

Ciekawe jest to co piszesz, bo ja widzialem fakture na wiezbe i tam VAT
byl
22% ! Wiec jak to jest ?!

--



prawdopodobnie musiales przedstawic pozwolenie na budowe, Tartak sobie ja
odbil i na jej podstawie naliczyl 7% VAT, slyszalem o czyms takim, tylko ze
nie wszystkie urzedy skarbowe to uznaja. W przepisach jest wspomniane ze
jezeli wiezba stanowi integralna czesc budynku mieszkalnego to VAT jest 7%
tak jak pozostale rzeczy budowlane, ale nie ma jasnych przepisow
okreslajacych np. podstawe prawna i numerem do wpisania na niego VATu 7%.

rozliczeniowy, w innym przypadku beda problemy.

Najmniejszego pojęcia nie mam, co ciekawe wszystkie inne tartaki mają VAT
22%, ale ten jeden nie.  A fakturę mam w domu i jak byk jest stawka VAT 7%.
Arek

| Temat Vatu powraca jak bumerang.

| Można kupić drewno na więźbę w Polskiej Nowej Wsi (okolice Opola) za 720
PLN
| + VAT (7%!).

Ciekawe jest to co piszesz, bo ja widzialem fakture na wiezbe i tam VAT
byl
22% ! Wiec jak to jest ?!

--



· 

Nie, nie przedstawiałem pozwolenia budowlanego. Niestety nie pamiętam czy

konstrukcji, ale jutro mogę sprawdzić, wraz z numerem gusowskim.
Arek

prawdopodobnie musiales przedstawic pozwolenie na budowe, Tartak sobie ja
odbil i na jej podstawie naliczyl 7% VAT, slyszalem o czyms takim, tylko
ze
nie wszystkie urzedy skarbowe to uznaja. W przepisach jest wspomniane ze
jezeli wiezba stanowi integralna czesc budynku mieszkalnego to VAT jest 7%
tak jak pozostale rzeczy budowlane, ale nie ma jasnych przepisow
okreslajacych np. podstawe prawna i numerem do wpisania na niego VATu 7%.

rozliczeniowy, w innym przypadku beda problemy.

Najmniejszego pojęcia nie mam, co ciekawe wszystkie inne tartaki mają VAT
22%, ale ten jeden nie.  A fakturę mam w domu i jak byk jest stawka VAT
7%.
Arek

| Temat Vatu powraca jak bumerang.

| Można kupić drewno na więźbę w Polskiej Nowej Wsi (okolice Opola) za
720
PLN
| + VAT (7%!).

| Ciekawe jest to co piszesz, bo ja widzialem fakture na wiezbe i tam VAT
byl
| 22% ! Wiec jak to jest ?!

| --



Jesli bylbys tak uprzejmy to bardzo cie prosze, ulatwi mi to bardzo droge do
naliczania 7% VAT.
Strasznie jestem ciekawy jak to jest rozwiazane.
Z gory dziekuje.

Krzysztof Sokół

Nie, nie przedstawiałem pozwolenia budowlanego. Niestety nie pamiętam czy

konstrukcji, ale jutro mogę sprawdzić, wraz z numerem gusowskim.
Arek

prawdopodobnie musiales przedstawic pozwolenie na budowe, Tartak sobie ja
odbil i na jej podstawie naliczyl 7% VAT, slyszalem o czyms takim, tylko
ze
nie wszystkie urzedy skarbowe to uznaja. W przepisach jest wspomniane ze
jezeli wiezba stanowi integralna czesc budynku mieszkalnego to VAT jest 7%
tak jak pozostale rzeczy budowlane, ale nie ma jasnych przepisow
okreslajacych np. podstawe prawna i numerem do wpisania na niego VATu 7%.

rozliczeniowy, w innym przypadku beda problemy.

Najmniejszego pojęcia nie mam, co ciekawe wszystkie inne tartaki mają VAT
22%, ale ten jeden nie.  A fakturę mam w domu i jak byk jest stawka VAT
7%.
Arek

| Temat Vatu powraca jak bumerang.

| Można kupić drewno na więźbę w Polskiej Nowej Wsi (okolice Opola) za
720
PLN
| + VAT (7%!).

| Ciekawe jest to co piszesz, bo ja widzialem fakture na wiezbe i tam VAT
byl
| 22% ! Wiec jak to jest ?!

| --




Ja mam pytanie z innej beczki. Która część obudowy mojego komputera jest
stała? Oglądnąłem obudowę dokładnie i w zasadzie każdą część mogę odkręcić
od całości.


I masz 100 % rację - nie ma tam stałej części.

I od razu drugie pytanie: Zakupiłem system z myszką. Podłączam myszkę w domu
i zgodnie z tą chorą licencją mam prawo zainstalować tam mój system i pewnie
obowiązek nakleić naklejkę. Ale komputer mi się znudził / zepsuł. Zmieniam
jednostkę centralną i na nowej ponownie instaluję system legalnie zakupiony,
a również podłączam tę myszkę. Skąd mam wziąć naklejkę?


NIE MUSISZ mieć naklejki. Jedyną rzeczą, którą musisz mieć to EGZEMPLARZ programu.
I wszystko.

pozdrawiam
Arek




| | | Witam grupowiczów... Mam do rozwiązania małą łamigłówkę dla relaksu:

| Otóż rozchodzi się o to, że niedawno, wracając z pracy do domu, znalazłem
| Peceta włączonego i na chodzie. Poprzedniego dnia wyłączyłem go normalnie,
| i
| nie planowałem żadnych włączeń!
| W momencie mojego przyjścia komp działał już od 2 godzin.

| A nie jest czasem tak że po zaniku napięcia i zapodaniu na nowo niektóre
| płytki (MSI?)
| rozbudzają się do życia

| na próbe włącz i wyłącz listwę

| Arek


Tak samo jest z niektórymi płytkami Abita (vh-6 II).
Ja to reklamowałem dostałem inny egzemplarz i było to samo.
Teraz mam inną płytę i jest ok.
Darek

-----------------------------------------------------------------------
 Bezpieczne zakupy w sieci! < http://www.ws.pl/Reklama/m.html?s=3





Czy mnie sie wydaje czy + to jakos tak ostatnio kiepsko dziala. Rzadko
korzystam z wysyłania SMS z ich strony lub z e-mail'a na telefon ale
ostation ile razy wyslam to ale nie dochodzi albo dochodzi DUZO pozniej.
U mnie domu jak rozmawiam to musze stac przy oknie(oknach), w mieszkaniu
zrywa polaczenia (na wyswietlaczu antenka i jedna kreska-NOKIA6210-to nie
wina telefonu, probowalem roznych aparatow-Warszawa/Mokotow).
W sobote wieczorem i niedziele rano probowalem polaczyc sie prze 123, 321
i
caly czas komunikat :"you were disconnected from....".

Mam dosc spory sentyment do tej firmy i dlatego z przykroscia obserwuje ze
cos jest "nie halo".

Arek


 PLUS zdemontował kilka nadajników w W-wie (m.in na Mokotowie przy
Racławickiej) Oczywiście pojawiły się nowe. Koncepcje tej sieci co do
rozmieszczenia anten są naprawde oryginalne w odniesieniu do konkurencji.
Ja też czekam na polepszenie sygnału (Ochota -i to nie w jednym miejscu)

nowe to stare przeniesione na inne miejsce ;--))



Mam pytanie natury technicznej bo nie mog?em znale?? na nie odpowiedzi
na tylu stronach. Czy Pani Laura po prostu pewnego dnia wzi??a tabliczk?
z literami i zacz??a czu? potrzeb? przesuwania po literach (w celu


Zaczelo sie od doswiadczen z hipnoza (Laura byla dyplomowana w sztuce
hipnozy, glownie dla celow dentystycznych, by usunac uczucie bolu).

patrz np.

http://quantumfuture.net/pl/exorcist3.htm

Dalsze rozdzialy nie sa jeszce przetlumaczone na jezyk polski.

W rozdziale piatym zaczyna sie to o co pytasz:

http://sptimes.com/News/webspecials/exorcist/exorcist5.html

Krotko: przez bodajze rok eksperymenty z tabliczka produkowaly smiecie
lingwistyczne, jakies "rozmowy" ze "zmarlymi", metlik. I raptem, pewnego
wieczoru, TRRRACH, cos trzasnelo ponad domem, cos huknelo, i od tego
czasu  rodzaj tresci sie zmienil, jakby otwarl sie nowy "kanal".  To
troche tak jak u dzieci. Dlugo nie mowia, nie mowia, az przychodzi czas,
i wtedy otwieraja sie nowe polaczenia i dziecko zaczyna mowic. Najpierw
wciaz jeszcze niezgrabnie, ale MOWI. Roznie ten proces wyglada u roznych
dzieci. Fakt jest ze zmiana jakosciowa w eksperymencia z tabliczka
Ouija byl w tym pzrypadku raptowna.

Kto inny albo by zarzucil eksperyment znacznie wczesniej, albo bylby
zadowolony ze smiecia.

Pozdr.

ark


Bracia Koala - Nowy dom Arka i inne historie

Bracia Koala - Nowy dom Arka i inne historie

1. Nowy dom Arka
2. Kapitan Jaś
3. Co chce Mysia
4. Wielki Skok Zosi
5. Zapominalska Ala


Hmm...a ja mam w domu dom wariatów .

Chłopak mojej siotry rzucił ja na tlenie i ona teraz ciągle płacze, nie chodzi do szkoły, chyba będę musiała zbudowac Arkę Noego aby przedostać się do pokoju w, którym jest ocean łez...:P.

Ja tam nie wiem Karotenko czemu narzekasz...:?. Ja od dziś zaczynam te ferie, a długo na nie czekałam, bo najbardziej mnie to wkurzyło, że wystawili oceny na 1 semestr , weekend przerwy i od razu zpaierdal na nowy semsestr...A zawsze było tak, ze nowe półrocze oddzielały ferie...Cóż...Kiedy ja będę siedziałą w domku inni będą ryli...:hahaha:..

Pozdro for all.

Powrocilam do domu po wlace z zajeciami...nawet moj doktor z uczelni, znany playboy dostal mandat zobaczyłysmy nawet jego kobite..no sorry ale on jest ciasteczko a ona tragedia 170 i ze 49 kg wagi zaniedbana...ehh

mamy Euro 2012...fajnie ale..
- beda stadiony co z drogami?
- skad kasa na nowe inwestycje skoro na budowe mieszkan nie ma?
- kibole kibole.....
- i Arka Gdynia oraz Górnik Łęczna zdegradowane do II ligii - polska piłka to dno niestety..
Uwielbiam piłkę nożna ale z ciezkim sercem musze stwierdzic ze bardzo sie boje kompromitacji..ehh

wracajac do dzisiejszego jedzenia... dzien rybny
-rano sledzik
-pozniej kawalek szynki z indyka
- 3 gotowane ziemniaki z ziolami
-i rybka na kolacje plus zielona i inne cud herbaty
Aktywnosc fizyczna: bieganina po miescie i brzuszki

Musze dla mojego Mysza zrobic kolacje..nie lubie tego bo kusi mnie zeby cos przekasic..no ale nic jutro wazonko nie moge dac ciala

Bardzo krótko trwały w Jagiellonii testy trzech Brazylijczyków. Kleber Fortes do Carmo, Robson Oliveira da Costa oraz Gabriel Farias da Silna nie zachwycili umiejętnościami i zostali odesłani do domu.

- Skoro nie są lepsi od zawodników, jakich mamy w kadrze, to bez sensu zastanawiać się nad ich pozyskaniem - tłumaczy Cezary Kulesza, jeden z szefów klubu, odpowiedzialny w Jadze za sprawy sportowe.

"Dziękujemy” - usłyszał także Piotr Kulpaka z OKS Olsztyn, który od poniedziałku przebywał w Białymstoku. Testowani nadal są: Łukasz Jegliński (Freskovita Wysokie Mazowieckie), Kolumbijczyk Gustavo Adolfo i Brazylijczyk Daniel Henz Pereira da Silva.

Jeśli chodzi o inne sprawy transferowe, to Jagiellonia wyraziła zgodę Marcinowi Pacanowi na udział w treningach Arki Gdynia. Z kolei Ensar Arifović bliski jest znalezienia nowego klubu w Austrii.


NO tak Brazylijczyków to już staraczy. Jestem za tym aby sprowadzić Daniela Henza razem z Bruno powinni ładnie zagrać i stworzyć ciekawą parę pomocników. Szkoda ze może rozstać się z klubem Marcin Pacan, Dla mnie jest to dobry rezerwowy często wchodził w miejsce kogoś kontuzjowanego, ale nie zapominajmy o tym ze jest też nieprzewidywalny Thiago Rangel Cionek. Ciekawie zapowiada się Kolumbijczyk Gustawo Adolfo. Piłkarza widział bym w Jadze ale w przyszłym sezonie to raczej na ławce. Jest jeszcze za mało doświadczony.
Nie zapominajmy ze Jagiellonia pozyskała już bardzo ciekawych pomocników Reicha czy Gevorgiana.
Ważne jest teraz to ze nie odchodzą kluczowi zawodnicy. Bruno, Stano, Król, Grosicki, Norambuena.

wik strasznie smutna wiadomość Współczuję bardzo. Pisz do nas ile wlezie jak Ci źle - wszystkie tu myślimy o Tobie bardzo ciepło

romanko jak zdrówko? Może już lepiej troszkę? Czasem aż strach coś jeść poza domem

boksi Ty też czytam czymś się strułać. Qrcze, może to wirus jakiś? Mija kumpela przeleżała cały weekend - bolała ją głowa i zwracałw dokładnie wszystko co zjadła. Przeszło, ale nie ma pojęcia co to było, nie zjadła nic podejrzanego

viva szkoda, że nie będzie na razie spotkanka w większym gronie, ale mam nadzieję, że nam się uda wczesniej niż na wiosnę zobaczyć

aruga to zrozumiałe, że martwisz się o Arka - dobrze, że się odezwał. Myślę, że najgorsze będą pierwsze dni przyzwyczajania się do nowej sytuacji i tęsknoty. Smutne to, że czasem nie ma innego wyjścia

dora no to działaj, działaj, czekamy na newsy

surrey bardzo żałuję, że nie będziemy się spotykać na basenie. Ale rozumiem i też myślę, że nie warto ryzykować. Mimo to - buuuuu

U mnie w pracy ciągle remont - dziwnie tak jak nie mam swojego miejsca - kompletnie nie mogę się zorganizować. No i do kompa dostępu niet [/b]

i jeszcze jedno


Sylwek jak was interesuje to:

Rajd Śnieżki: 4 dni po 8 godzin, po 3 godziny jeżdzenia po terenie i układanie trasy. Arek zemną był 3 razy. A więcy nawalone kilometry zawalona własna firma. Po powrocie do domu przygotowanie paierów. Dotego Tomek Łysoniewski karty drogowe i protokuły. Telefony do ludzi i sędziów na zabezpieczenie ( suma wygadanych minut w styczniu na klub 1600 ). A nie zapomnij że już była tak naprawdę przygotowana inna tras ale policja odówiła zabezpieczenia i trzeba było wszystko zmienić. A WIĘC 2 Rajdy na jeden

Przygotowanie Rajdu Dzieńnikaży: Z Arkiem 200 km w wyszukiwaniu tras. Nieprzyjęto tras Następne 200 żeby znaleść nowe. Po znalezieniu po pierwsze przygotowanie itinerera ( awięc kolejne km zrobione ). Ojazdy na zatwierdzenia objazd z Dziennikarzami .Kolejne telefony do sędziów czy mogą, telefony do do SL czy pomogą i w ilu. Spotkanie z nimi siedzenie na forum. Załatwienie snopków siana na zabezpieczenie OS ( znajdź rolnika który za włsne dowiezie 2 fury siana ). Rozmowy w Merloniii o zmianie ruchu TIR,ów co by ochrona informowała ich jak mają jechać.

No to tak na początek. A do tego wiele innych.

Policz tylko sobie koszty zrobionych kilometrów i rozmów telefonicznych.

Zdaję sobie sprawę ile Kasy wywalili z własnej kieszeni Bartek, Tomek, Gośka, Sławek na Rally Tuszy ( bo znam to z własnej KIESZENI ). I ile MUSIELI SIĘ UPOKARZAĆ i NABŁAGAĆ aby wypalił.

No to teraz pomyśćie ile razy SŁYSZYMY Dziękuję. Bardzo miła była sytuacja kiedy zawodnik na Rally Tuszy podszedł do Bartka i mu publicznie podziękował za trud. Aż się łza w oku zakręciła.

Czesc;

O ile wiem WT30 juz nie jest produkowany , zastapila go nowa wersja w nowej
obudowie i niestety nowej cenie znacznie powyzej 3000 pln.
Co do wzmacniaczy AR Electronics , to jak pisalem sa to konstrukcje typu SE
o malej mocy. Ich brzmienie jest specyficzne ( piekne barwy ale brak rytmu ,
werwy i basu )  i moim zdaniem nie za bardzo pasuje do jazzu gdzie wazny
jest rytm, wibracja, motoryka i szybki grajacy bas. Do wokali, akustyki  w
malym pomieszczeniu ( okolo 15m2 )  AR Electronics jest za swoja cene
rewelacyjny, natomiast to jazzu w pokoju 25 m2 raczej nie polecam.
Niestety wydaje mi sie , ze jezeli nadal szukasz wzmacniacza lampowego w
cenie do 3000 to jedynym rozwiazaniem bedzie poszukanie czegos z drugiej
reki, albo telefon do firmy Amplifon, slyszalem, ze czasami mozna cos kupic
ze starych zapasow.
Zadzwon tez do Delty, na spotkaniu przy Ratuszowej mowili, ze w cenie
wzmacniacza obudowa stanowi znaczny udzial. Moze uda Ci sie wynegocjowac
nizsza cene w innej obudowie.
Kupowanie wynalazkow typu samorobka za kilkaset zlotych NIE MA SENSU ,
zrazisz sie tylko do techniki lampowej.

 pozdr.Arek

| Słucham jazzu, kolumny chcę kupić razem z lampowcem ( w cenie ok. 3000
| para); pomieszczenie ma 25 mkw

Może Amplifon WT-30 - bardzo udana konstrukcja, u mnie w domu
wyeliminowała
Vincenta SV-233. Zdecydowanie przeznaczony do jazzu. Co prawda koszt
przekracza nieco 3000.

Kiedy szukałem dla siebie lampy, znalazłem propozycję znacznie tańszej
konstrukcji, dobrej "na początek". Koszt ok. 600 zł. Fotki - jakie
otrzymałem - mogę Ci przesłać na priva.

W ubiegłym roku Darek F. opublikował ciekawy post o odsłuchach dostępnych
na
rynku wzmacniaczy lampowych (odsłuchu dokonywał Arkadix i częściowo Darek
F.),
znajdziesz tam modele, ceny, krótką charakterystykę brzmienia i ocenę.

wzmacniaczy - polski AR-Electronics SE - wygląda na ciekawą i tanią
propozycję, zresztą ta firma (z Gdańska) ma kilka modeli w ofercie i chyba
wszystkie cenowo mieszczą się w 3000 zł.


| Pytanie jest jedno, czy w pomieszczeniu w którym jest kominek może nie być
| wentylacji grawitacyjnej (przepisy), wydaje mi się że taka went.
| grawitacyjna musi być, ale nie jestem pewien.

| Arek

Też nie jestem pewien, może ktoś pomoże?


Drodzy dyskutanci mialem swojego czasu podobne rozterki i prosilem o
wyjasnienie fachowcow (Stowarzyszenia Polska Wentylacja), ktore cytuje:
Pyt1.
Szanowni Panstwo! 1. Czy wolno stosowac kominek z zamknieta komora spalania
(powietrze do spalania czerpane z zewnatrz) i wentylacje mechaniczna nawiewna -
 wywiewna jednoczesnie. Pomieszczenie z kominkiem mialoby oczywiscie nawiew.
2. Ta sama wentylacja ale powietrze do spalania czerpane z pomieszczenia gdzie
stoi kominek.
Odp:
Jeżeli wentylacja nawiewno wywiewna jest zrównoważona, to znaczy jest
równowaga powietrza nawiewanego i wywiewanego, można ją stosować dla obu typów
kominka. Taki typ wentylacji mechanicznej stosuje się najczęściej. Ważne, aby
nie było podciśnienia, które mogłoby spowodować cofanie dymu z kanałów
dymowych.

Pyt2
Szanowni Panstwo! Czytalem, ze garaz i kotlownia musi byc wyposazona w
wentylacje grawitacyjna. Jakt to pogodzic z wentylacja mechaniczna nawiewna-
wywiewna lub mechaniczna nawiewna-wywiewna z odzyskiem ciepla.
Odp.
Wentylację w kotłowni można rozwiązać na dwa sposoby. Mozna w niej
zainstalować również wentylację mechaniczną połączona z całym systemem w domu.
Należy jedynie zapewnić odpowiedni wydatek powietrza niezbędnego do spalania.
Należy takze zapewnić zrównoważenie ilości powietrza nawiewanego z wywiewanym,
tak aby nie powstawało podcisnienie, zwłaszcza gdy kocioł ma otwartą komorę
spalania. Inne rozwiązanie to gdy drzwi do kotłowni są całkowicie szczelne,
należy wykonać tradycyjny nawiew powietrza i grawitacyjny wywiew. Szczelność
drzwi pozwoli na niezaklocanie wzajemnie obydwu typów wentylacji. Nie będzie
natomiast możliwości odzysku ciepła, a w kotłowni wymiana powietrza jest duża.
W garażu jest podobna sytuacja. Nawiasem mówiąc według nowego rozporządzenia
ministra infrastruktury nie powinno się stosować w jednym pomieszczeniu
wentylacji mechanicznej i grawitacyjnej.

Mysle, ze to odpowiedzi rozwieja pare watpliwosci
i......................dostarcza nowych

Pozdrowienia karol n.



| Pociągi z i do Otwocka które widuję codziennie sa tak samo puste, że az
| wiatr hula.

Widujesz czy jezdzisz ? Jesli nie jezdzisz, to prosze nie wypowiadaj sie o
frekwencji, bo osoba nimi kursujaca (pare watkow wczesniej) ma nieco inne
zdanie.


Niestety - poza paroma kursami rano przed 8 i moze jednym-dwoma po poludniu,
to Otwocki jezdza pustawe. Oczywiscie pustawe jak na warunki WWK, w
pierwszej jednostce zajetych 50% miejsc siedzacych, w drugiej 25%. Ale w tym
samym czasie w pociagach do Skierniewic, Pilawy, Siedlec wiele ludzi musi
stac. Nie jezdze codziennie, ale widuje te sklady czesto.

Zreszta z roznych "obiektywnych" przyczyn rozklad jest kiepsko ulozony - po
poludniu do Otwocka cykl wyglada tak (od 14:05 do 19:30 z Zachodniej):
30-10-30-15-10-25-20-10-30-25-30-20-20-25-25. A Otwocki jada przewaznie tam,
gdzie czestotliwosc skacze do 10-15 min czyli pasazerowie 'rozkladaja' sie
na sasiednie pociagi.

Ale jak slyszalem ostatnio w maglu, w nowym RJ na blizszych relacjach czyli
Minsk, Otwock, Wolomin, Blonie, Czachowek beda kursowac pojedyncze
jednostki, wiec tlok wzrosnie ;-)

| Arki i Minibusy pewnie pędzą swoje pojazdt na opałowym albo na
rzepaku....

A to prawda, ze cholerni nyskarze odbili sporo pasazerow, ale "troche
powagi" ;)


Ja bym powiedzial inaczej. To PKP sie pozbylo tych pasazerow. A, ze natura
nie znosi prozni, to pojawili sie prywaciarze.
I zupelnie sie ludziom nie dziwie. Maja wygodny i szybki dojazd spod samego
domu (nie trzeba dralowac na stacje). Odstawiajac na bok sentymenty do
transportu szynowego i haselka o ekologicznosci, to oferta autobusow na tej
trasie jest zdecydowanie lepsza w porownaniu z koleja.

I jak juz Ci chyba kiedys pisalem, te Minibusy nie maja wiele wspolnego z
klasycznymi polskimi nyskarzami. Bo: jezdza caly dzien, do poznych godzin
wieczornych, w niedziele a nawet i swieta typu Wielkanoc rowniez. Maja
podpisane umowy z ZTM w sprawie korzystania z przystankow - nie ma chamstwa
typu zajezdzanie drogi. Stan techniczny jest calkiem dobry, lepszy niz nie
jednego autobusu panstwowych MZA.


Z innej beczki, ze strony borland.pl
"Nowe środowisko programistyczne ułatwi programistom Delphi przejście na
platformę .NET"

kto tak naprawde chce przejsc pod skrzydelka M$?


Większość z nas nie programuje pod liunxa lecz pod okienka. Więc znakomita
większość z nas jest już pod skrzydełkami M$.

"Według firmy analitycznej Gartner Group do połowy 2004 roku większość
organizacji zajmujących się tworzeniem oprogramowania powinna podjąć o
poważne starania, aby przenieść na platformę Microsoft .NET Framework
istniejące aplikacje Win32 i Component Object Model (COM), które mają
być używane po roku 2007"

to mnie dobilo, gdyby chociaz byl w tym cien prawdy


Od początku:
Systemy 32-bitowe, jak sama nazwa wskazuje, mają ograniczenie pamięci do 2GB. W
tej chwili bez problemu możn spotkać komputery z 0.5GB pamięci w zwykłym domu.
Łatwo wywnioskować, że już niedługo 2GB to będdzie za mało (właściwie dla wielu
serwerów to już w tej chwili tak jest). Jaka na to rada? Nic prostszego.
Przekomilować WinXP, tak aby działał w architekturze 64-bitowej nazwać go
Longhorn i M$ znowu nabija sobie kieszenie.
Otóż nie. Chłopaki wymyślili sobie, że przy tej okazji można by wreszcie

nowych okienek. Nie będzie już Win32 API, będzie Avalon API. W związku z tym,
wszyscy, którzy będą chcieli wykorzystać możliwości nowych procesorów i nowego
systemu operacyjnego powinni dość poważnie myśleć o .NET. W tej chwili
wprowadzenie Windows Longhorn planowane jest na 2005.

Jest jeszcze drugi powód, dla którego warto zainteresować się .NET. Dzięki
niemu można w tej chwili tworzyć serwisy internetowe w podobny sposób jak się
pisze programy przy użyciu Delphi. Tak się składa, że coraz więcej firm, życzy
sobie aby nie pisać dla nich _programu_ robiącego to a tamto, lecz_serwis
internetowy_. Taki serwis dostępny jest praktycznie z każdego miejsca - w
biurze (za pomocą intranetu), a jak trzeba to i w londynie w każdej kafejce
internetowej. Nie trzeba nic instalować u klientów. Muszą tylko mieć
przeglądarkę internetową.

pozdrawiam
Arek


Coś dziwnego nastąpiło So, 20 paź 2007 o 21:22 GMT


| Jeśli choćby przekartkujesz pierwszy z brzegu poradnik metodyczny to
| dowiesz się, że aby przygotować porządnie  45 minut lekcji musisz
| poświęcić na to 60-90 minut.
| Nie chodzi tu o przygotowanie merytoryczne, ale przede wszystkim
| metodyczne.
Piękna teoria, podręczniki dydaktyki też w końcu trzeba sprzedawać.
Tylko, że to LIPA.
Doświadczony nauczyciel nie potrzebuje 90 minut, żeby przeprowadzić 45 minut
lekcji i to z odpytywaniem i pierdołami, czyli ok 30 minut wykładu na
tematy, które ZNA NA PAMIĘĆ.
bo jeśli ich nie zna, to z niego ch... a nie nauczyciel.
Wciskanie mi kitu, że konieczne jest planowanie lekcji i taktyki w jaki
sposob zainteresować żula z 5 ławki Hugenotami, albo jak zainteresować klasę
problemem jerów twardych, to proszę, moze zostawmy to na jakąś komedię
filmową.


Nie znam pracy nauczyciela historii. Być może w jego przypadku tematyka
nie zmienia się tak często jak w mojej dziedzinie.
Napiszę ci tylko, że uczę dopiero 4 rok.
W 1 roku - wiadomo, wszystko nowe, trzeba opracować od zera. Zarywałem
całe noce.
W drugim roku przeanalizowałem, że podręczniki z których uczyłem były do
dupy i trzeba je zmienić. musiałem więc zrobić całą tą krecią robotę
włącznie z rozpisywaniem konspektów od nowa.
W trzecim roku okazalo się, że podręczniki ktorych używam sąjuż
nieaktualne - nastąpiło tyle zmian w informatyce.
więc zmów aktualizacja.
W tym roku - podręczniki uznałem za ok, ale minister zmianił podstawę
programową z ti/inf. a jeszcze mało który wydawca to uwzględnił, więc
muszę sam układać ćwiczenia usuwać zbędny materiał zgodnie z nową
podstawą.
W mojej pracy nie jest tak, że mogę dać to samo każdej grupie uczniów -
ponieważ są zainteresowani przedmiotem i dowiadują się co robili na
lekcji poprzednicy. więc to co zrobiłem z gr 'A' w środę to grupa 'b'
już wie i w czwartek nudziła by się solennie (bo najczęsciej zrobili to
już w domu - bo inf ich bawi).
A ułożyć zadanie z algorytmiki na odpowiednim poziomie trudności dla X
grup coś innego to nie jest takie proste.

Może jest tak jak piszesz i mam za dużzo zapału. Może stanę się taki
obojętny na potrzeby uczniów za parę lat. Pewnie tak będzie przy
obecnych zarobkach. Pewnie za 900zł netto nie będzie mi sie chcialo gdy
urodzi się moje dziecko. Pewnie wtedy porzucę to co kocham i odejdę do
prywatnej firmy zarabiać min 900zł netto x3.

Pozdrawiam
        Arek


Arus  super!!!
Rany ty nie masz w ogole modemu w kompie.
Wiec jak mozesz sprawdzac dialery??i twierdzic ze dialery sa zle skoro nawet
wychodzi na to ze nie wiecie jak dzialaja. bo nie macie jak ich sprawic?:)

Akurat trafiles na rodzaj programu ktory w zaleznosci czy masz modem czy nie
Inaczej dziala i wyswietla inny rodzaj licencji.

Radze ci uruchomic dialer na kompie z zainstalowanym modemem .
i wtedy zobaczysz....

blablabla 4.88zl/min .. i numer..

Potem wywal dialer.. odinstaluj modem  uruchom dialer na nowo
I zobaczysz .. Kliknij Aby zobaczyc strone.. to kliklij w cos
i co sie dzieje ? otwiera ci sie ezposrednio okno przegladarki i pokazuje ci
jakas strone.. Czy to dziala jak dialer? NIE! bo nie dzwoni :))):):):)

taki dialer pokazales w tpsie???? chyba sie nie zle usmiali :):)

Widze ze prubujesz zgrywac wazniaka ale cos nie bardzo ci idzie.
bo nie wiesz jakie zasady panuja w tpsa i jakie byly zmiany wynikajace z
wymagan tpsa pod tym wzgledem ..

hrehre .. to teraz mi powiesz ze uzytkownik nie majacy modemu moze dzwonic
przez dialer na 0700... hrehrehre
ciekawe czy tez tak twierdza ludki .. ze nie majac modemu .. ba nie majac w
ogole komputera zostali zaatakowani przez ZLY dialer ...bo przeciez dialer
moze aczyc przez lacze stale to juz napewno moze laczyc jak sie nie ma
komputera... albo jeszcze lepiej ..dialery sie instaluja bezposrednio w
kablach co ida do domu i nietrzena miec w ogole .. telefonu aby zostac
zaatakowanym przez dialer... na ulicy..hihihi

Arus skarbie gdzie ty jeszcze pisales takie posty ?
to sobie tam polaze i popisze cos jaki arus jest genialny i wie jak dzialaja
dialery nie majac modemu :)L)


| skarbie ty muj kochany

Eno cyngiel - bez takiego spoufalania się.

| gdzie ty taki dialer znalazles bez regulaminu?
| Jak juz to mozesz mi go pokazac?

A pokażę każdemu:  http://www.elita.pl/nielegalnefilmy.exe

Arek

--
http://www.sti.org.pl/0-700_XXX.htm


--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -http://www.gazeta.pl/usenet/


Dzięki Baton!
Cieszę się, że Ci się podobało. Miło jest, gdy robimy coś, co akceptują
inni - w końcu jesteśmy istotami społecznymi, dlatego tak zależy nam na
zdaniu innych już od dziećiństwa :-)
Co do poprzedniego wątku, to zapomniałem czegos dodać, moze dlatego, że jest
to dla mnie już banał, gdyż dręczy mój umysł od wielu lat.
Mam na myśli nasz kraj, prywatyzacje i to gdzie idą te pieniądze...
Kojarzy mi sie to z "epoką" Gierka! Niestety nawet gorzej!!! Gierek nabrał
kredytów, ale przynajmniej w czasie kiedy je brał ludziom żyło sie lepiej.
Dopiero później przyszło się spłacać długi / no i jeszcze to nas czeka!/
Co zaś mamy w ostatnich latach? Skarb Państwa sprzedaje spółki. W wiekszości
dla obcego kapitału. Jakie to dla nas dobre, to widzieliśmy z Wedlem,
Okocimem, Dębica, Stomilem Olsztyn, itp. To przykłady, że prywatyzacja nie
była przeprowadzona poprawnie! Nie mam nic przeciwko prywatyzacji, jestem
jak najbardziej za, ale za taką która służy gospodarce.
Jednak chodzi mi o to, by zwrócic uwage na coś innego: Co sie dzieje z
pieniędzmi pochodzącymi z prywatyzacji?
Czy zostały wykorzystane do rozwoju naszej gospodarki? Czy dzieki nim
stworzono nowe fabryki, nowe miejsca pracy? czy zainwestowano w nowe
technologie?
Nie! Te pieniądze zostały przejedzone. Bo jak rządziły nasze wszystkie
rządy? Rządziły tak, jak rządziłby każdy kto się nie zna, każdy, kto ma
przyćmiony mózg, np. narkoman: narkoman nie potrafiąc kierowac swoim
budżetem, nie potrafiąc juz generować zysków, sprzedaje pomału wszystko co
ma w domu, aby mu starczyło na jakiś czas. A co dalej?
Tak Panowie! Mieliśmy rządy / i mamy/ stosujące "metodę narkomana": budżet
zagrożony - sprzedajemy - i jakoś żyjemy.
Tylko co będzie dalej, gdy nie będzie co sprzedawać? I do kogo będzie
należeć większość naszych najlepszych spółek i nieruchomości?
Do tego wszystkiego przeprowadzone reformy nie wyglądają dobrze... Fakt, że
były zrobione "bez głowy". Oby to wszystko nie okazało sie horrorem... dla
nas, nie tyle "giełdowców", co obywateli.
Życzę wszystkim i sobie zdrowia, bo szczególnie obecnie /po reformie/ ze
służbą zdrowia lepiej nie mieć doczynienia
Arek Kusep

Chcialbym jedynie pogratulowac wypowiedzi. Moim zdaniem to jeden z
lepszych
postow ostatnich tygodni!
Pozostaje mi tylko zyczyc sobie aby Kolega czesciej pisywal na grupe...
no,
nie musi byc tak czesto jak ja to robie ;-)

Pozdrawiam

Baton



Dobra, zaraz coś poradzimy. Sam ostatnio wyszedłem z podobnego bagna po prawie roku cudowania i stosowania magicznych sposobów. Sam prubowałem różnistych nawozów (PGC, SZ, pTMG, różne domowe samoróbki). Wszystko sie nie sprawdziło i pozostawało mi szukać dalej. Postanowiłem kupić TMG i znaleźć takie macro, które dobrze bilansowałoby się z moimi paramterami wody i obsadą. Ale znalezienie nawozu to dopiero połowa sukcesu. Tutaj przedstawię ci po krótce metodę, którą zastosowałem w poszczególnych etapach:

1. Polecam kupić oryginalne TMG i nawóz macro (sądze że w Twoim przypadku przy zaerowych azotanach i wykrywalnych fosforanach dobry byłby nawóz macro Arka Siurdy - nick na Allegro.pl: Holender-H1).

2. Masz już nawozy w domu, robisz przycinke (o ile to potrzebne), czyścisz i usuwasz dość dokładnie glony z roślin, liści i żwiru. Robisz sporą podmiankę (koło 50%). Proponuję, też rozsadzić rośliny od nowa.

3. Po podmiance dajesz rozbitą na dawki dzienne zalecana TMG (10ml/100l/tydzien) i sporą dawkę macro, koło 10ppm NO3 i 1ppm PO4.

4. Światło i CO2 zostawiasz docelowe (bez żadnych przerw), utrzymuj możliwie najwyższe stężenie CO2 - możesz podawać także w nocy.

5. Kolejne dawki dzienne macro, dawkujesz w taki sposób aby dojść do poziomów azotanów i fosforanów odpowiednio 20 i 2ppm. Z TMG jedziesz bez zmian, ważne żeby nawozy były dawkowane codziennie i systematycznie.

6. Przy takich poziomach rośliny powinny się zacząć płożyć ale mogą nie osiągać jeszcze optymalnego przyrostu. W tym momencie przestajesz dawać macro. Dopiero gdy zauważysz po kilku dniach, że rośliny zaczynają wytwarzać dobrej wielkości liście a międzywięźla są małe robisz test na NO3 i PO4 i utrzymujesz takie stężenia.

7. Podmianki co tydzień 50%, przy intensywnym metaboliźmie pewnie będziesz potrzebował jakiegoś środka z żalazem i komponentami, ja używam PGP Ferro+ i chwalę sobie.

Mi taki sposób pomógł, sukcesu nie gwarantuję ale warto sprubować. Łącze się z Tobą w flustracji i zaangażowaniu Powodzenia

P.S. Jak coś - zapraszam na GG lub kontakt w innej formie.

można i na SB porównywać, jak kto chce, proszę bardzo:


[Wto 16:12] Asterix: pam param
[Wto 16:15] Asterix: ide jesc Żonka woła
[Wto 16:43] Asterix: jestem
[Wto 16:47] graf61: Cześć, jak tam wena?
[Wto 20:28] tmk: piszemy piszemy, myśle że jobla dostanę za wiersze o Was
[Sro 10:00] graf61: Arek, ale masz szlachetną posturę! Wiosna to, czy Święta?
[Sro 11:05] ankaga1: a tutaj zima się chyba zaczyna...

jak widzisz Asterixie SB służy do prowadzenia luźnych dialogów. tak u nas jak i u Was.

u sąsiadów nowy użytkownik, o jakże groźnym loginie pitbull napisał:
Obserwowałem przedborskie Fora od tygodni. Ciekawie tu u was. Wybrałem to Forum, bo niezależne i dynamiczniejsze. Konkurencja mi nie odpowiada. Niby to kulturka, ale pod skórą nienawiść i cynizm. Ostatnio nawet wprowadzili cenzurę. Teraz, w święta na celownik wzięli księży. Chodzi o Misterium w domu kultury. Dostało się nawet leżącemu w szpitalu, a obecnie we własnym łóżku proboszczowi. Pewnie ci, tak bezkarni dzięki anonimowości w internecie bohaterowie, jutro pójdą w pierwszym szeregu do komunii, krzywiąc gęby do kapłanów, których dziś znieważają.
Wesołych Świąt Wszystkim !

również życzymy Wesołych Świąt. wybrałeś tamto forum - wolność wyboru, nikt Cię nie zmuszał do wyboru. ale tam nie widzisz nienawiści i cynizmu. zabawne jest jak ktoś obrazi burmistrza czy sekretarza. wolność słowa, wszystko wolno. u Was też bezkarni i anonimowi bohaterowie są i obrażają burmistrza i sekretarza, podpisują się pod tym z imienia i nazwiska? ale rozumiem. proboszcza nie wolno a burmistrza i sekretarza można zmieszać z błotem i też iść w pierwszym szeregu do komunii, to nie będzie grzechem. przyznam Ci się że pójdę do komunii, ale nie w pierwszym szeregu. co innego wierzyć w Boga i szanować wiarę, ale ksiądz jest tylko księdzem i człowiekiem. księża są różni. ja wierzę w Boga, a nie w księdza i mam prawo oceniać księży. ja nie znieważam wiary, Boga czy kościoła. w misterium chodziło o to, że w innych kościołach księża nie robili problemu z wystawienia Misterium w kościołach, a u nas musiało być w domu kultury. to tak jakby Droga Krzyżowa była odprawiana np. na boisku. to nie był festiwal piosenki turystycznej tylko Misterium Drogi Krzyzowej. przyjrzyj się naszym księżom. ciągle tylko na wszystko daj. a gdzie ofiary? opłaty za msze? śluby? pogrzeby? kolęda? po co zlikwidowano radę parafialną? po to żeby ludzie nie wiedzieli ile parafia ma dochodów. najłatwiej jest wołać. w Bąkowej Górze ksiądz nie woła, ludzie sami dają bo wiedzą jaki jest gospodarny. współczuję księdzu proboszczowi choroby i życzę szybkiego powrotu do zdrowia.

z poważaniem

[ Dodano: 2008-03-21, 11:29 ]

Brad Foster

Dopadało mnie zmęczenie, gdy tylko usłyszałem dźwiek odpalanego silnika UAZa. Arek prowadził, ja tylko siedziałem jako pasażer i rozmyślałem nad tym wszystkim. Ta cała akcja wydarzyła się tak szybko. Spokojna Nogova - teraz w stanie wojny, okupacji. Spodziewałem się, ze teraz, gdzie kiedys rolnicy traktorami orali swoje wielkie pola, stoją sowieckie czołgi i transportery. A niebo zamiast mnóstwa ptaków, zapełni się śmigłowcami i samolotami. Najgorszy był fakt, że zapewne do teraz gdzieś na Nogovie coś się dzieje. Gdzieś muszą trwac walki. Pamiętam do teraz głos tego gnojka z pepeszą, który chciał bawic się w rebelianta. Ale w sumie co mógł innego zrobic? Oni mieli czołgi, a Ci tutejsi mają co? Tylko determinację.
Zapaliłem papierosa w samochodzie, choc zapewne polski oficer mógł byc niepalący. Chyba nałóg powoli sprawiał wrażenie rzeczy automatycznej: wyciągnic, zabierz do ust, zapal, zaciągnij, uwolnij dym itd. Ogladałem z okna widok na krajobraz Nogovy, na starą trasę, w sumie jedyną, która z Lipan prowadziła do domu. Ta sama droga. Dlaczego wciąż nie jestem tym kierowcą autobusu?
Jedyne co mogłem poprosic od Arka to o kałacha do ręki później. Obawiałem się, że w nocy paru rebeliantów zechce tutaj wejsc i oskarżac mnie za współpracę z sowietami. A te gnoje były niezwykle toporne w myśleniu. Co innego mogłem zrobic? Dac sie już zabic? Trzeba było przeczekac, przeżyc, zacząc wszystko od nowa...

Ucałowałem żonę i małą Ginny. Hemlock już nie żył, zapewne już o tym obie wiedziały. Czułem się taki wypalony. Może nie z uczuc, ale myślałem tylko o zamknięciu oczu. O zapomnieniu, że obudzą mnie niebawem strzały i jęk cierpiących. Czułem niepewnosc, że było tu tak cicho, mimo sowieckiej inwazji. Czułem, że inne zło czai sie tutaj. Czułem też, że muszę uciec z tej wyspy, zabrac rodzinę i zniknac. Ale coś też trzymało mnie przy Nogovie. Zżyłem się z tą wyspą, chciałem coś dla niej zrobic. Znowu miałem wrażenie, że pokój gryzie się z wojną w mojej duszy. Chciałem chwycic za broń, ale też nie mogłem. Uczucie przybijało mnie do ziemi stalowymi gwoździami. Pragnąłem tylko zamknąc swoje przekrwione w czerwieni oczy i obudzic się bez kuli w głowie w nieoblanym krwią łóżku. Jak dawniej...

Wiec tak Mała nas bedzie conajmniej 2och ja i moj brzuch dalej spotkanie jest wkoncu po to zeby sie poznac tak wiec mysle ze moze ludzie by sie skusili poznac reszte ogrow Z drugiej strony popieram ze mozna tez sie spotkac w malej gruie i pobaniowac co do Metysa a kto tu mowi o wypiciu 3 piw jak sie bawic to gruuubo i ja tam moge przejechac nawet te 300 km byle sie napic w dobrym towarzystwie i poznac nowych ludzi )) Arek lubinska zaglada napewno bedzie a jak jedzie Andzia to alkholu nie braknie xD reasumujac moje rozwazania zawarte w tym ze oto napisanym przezemnie powyzej referacie doszedlem do wniosku ze mozna by sie spotkac i sie napic dziekuje naprawde tym ktorzy przeczytaja to wlasnie dzielo mojej jakze niewatpliwie tworczej wyobrazni jedni moga sie ze mna zgodzic inni nie wszakze jest to tylko moje skormne zdanie na ten jakze niewatpliwie wazny temat integracji naszego wspanialego forum skoro juz naszla mnie wena i postanowilem napisac az tych kilka badz kilkanascie linijek (nie wiem dokladnie bo do tylu az liczyc nie umiem ale licze na to ze ktos mi w tym pomoze) moglbym zaproponowac suuuper lokal jakim, pozwolcie ze az tak sobie przycukruje, jest moj dom wszakze liczy on tylko okolo 60m2 ale ilosc ludzi mieszczaca sie w nim jest imponujaca dla kazdego sie znajdzie jakis trafny zakamarek posiadam ladna muszle klozetowa ktora sluze w razie awarii, duzy pokoj rodzicow w ktorym bardzo dobrze sie pije wodke, kuchnie jezeli ktos wpadnie na zaje...ty pomysl ugotowania jajecznicy bez uzycia patelni oraz w moj pokoj zwany inaczej (tutaj pozwole sobie zacytowac pewna mysl tworcza autorstwa mojej mamy peace ziom ) 'Dla tych co nie moga'. Na tym chcialbym skonczyc ta krotka charakterystyke mojago skromnego m4. Mysle ze byloby ono wspanialbym miejscem na zorganizowanie takiej mety takze zapraszam do wypowiedzenia sie na ten temat dziekuje za uwage PS: jak ktos chce moge dolaczyc fotki poszczegolnych pomiesczen :DDD


Hello Bratha !!!
Bylem raz na koncercie , artysta znany i lubiany podjal sie.
I gral znany i lubiany utwor z co najmniej "sobie wlasciwa
i z jemu jedynie znanym celem interpretacją". Utwór był romaticzeskij,
a ow gral jak Glen Gould bachowskie kawalki na Dobrze Zatemperowany
Fortepian.
Sto razy w trakcie (zgwałcono babcie) chcialo sie podejsc i przytrzasnac
wiekiem
tego czarnego krokodyla łapska grajka i sto razy szpony norm obyczajowych
wbite w suknem obite oparcie odpór dawały powzietym zamiarom.
Jak wszystko na tym swiecie i ten fircykowaty menuet skonczyl sie ,
przed uplywem cierpliwosci w ucho gwałconej publiki.
Artysta promienial w szumie mientkich braw, biłem najglosniej i najdluzej,
nie z kurtuazji - za odwage.

Bratha - jak to ma sie do "sniac" ?
Cienieńko ? Moze.


taaak?... a Kto wczoraj nie wcelował w windę?
kto później poszedł z koszykiem do Instytutu Grzybicy po szatany?
nawet nie wspomnę o kożuchu, szaliku i wełnianej czapce w lipcu
na plaży nudystów...

Ach Ty, mój Ulubiony Krytyku i Poeto :)

Włóczysz się po podejrzanych koncertach tracąc zdrowie psychiczne
i prątkując po postach pl.hum.poezja zarażasz innych.
Nie wiem, co chciał przekazać tamten wirtuoz ale mu się udało, skoro
na zawsze pozostanie w Twojej pamięci.
Ja zaś zdecydowałem się na swoje obrazy z pewnych powodów.
Nakreślę te chwile bliżej, może podsuną Ci się
pełniejsze skojarzenia.
A chronologia?... cóż to za różnica dla mnie albo Loli - czy coś się
działo najpierw, czy później?
To jak pytanie o to, co było pierwsze : jajko czy kura.

kiedy spali przykryci tym samym snem

sześcioletni chłopiec skończywszy cudowny koncert

(1762 rok) Wolfgangus Amadeus Mozart od roku już komponuje
utwory muzyczne, gra na fortepienie, klawikordzie ba!... nawet na
skrzypcach.
Ojciec organizuje cykl koncertów po wielkich dworach Europy.

obiecując ożenić się kiedyś z jej śliczną córką
wskoczył na królewskie kolana zachwyconej marii teresy

Między innymi gra przed obliczem cesarza i cesarzowej Austrii.
Po koncercie włazi na kolana
Marii Teresy a potem mówi do jej córeczki
Marii Antoniny, że jak będzie dorosły to się z nią ożeni.
Sielski nastrój chwili - nic nie zapowiada późniejszych wydarzeń,
kiedy Marii Antoninie, królowej Francji zetną głowę a Wolfgang umrze
w wieku 35 lat w biedzie i zapomnieniu.

obok w 1857 pokoju bracia scottowie z nowego jorku
rozpoczęli produkcję papieru toaletowego w małych rolkach
uszczęśliwiając ludzkość

Papier uszczęśliwił ludzi bez względu na przekonania, kolor
skóry, pochodzenie czy wyznawanego Boga /i płeć - to dla feministek :-) /

eli, eli, lema sabachthani? krzyczał ktoś głośno

Nagle cały świat mimo wczesnego popołudnia pociemniał i
wieczorny mrok okrył wszyskie znane ówcześnie krainy świata
/tak odnotowali historycy/.
Jezus uniósł głowę i zrozpaczony zawołał:
Boże, Boże, czemu mnie opuściłeś?
W kilka godzin później umarł.

a nad dreznem rozkładano ognisty dywan
barwny w sto trzydzieści pięć tysięcy dusz

13.02.1945 /dzień przed św. Walentym/
Trwający dwa dni nalot dywanowy na świętujące karnawał Drezno
zpełnie już właściwie niepotrzebny i na uboczu działań wojennych.
650 000 bomb zapalających.
Ogniowe tornada o temperaturze dochodzącej do tysiąca stopni
topiły budynki a ludzi zamieniały w płonące zapałki.
Spłonęło ponad 90 tys domów i co najmniej 135 tys. ludzi.

kiedy philosophiae naturalis principia mathematica
rodziła się w głowie prawdziwego sir izaaka

1687 rok. Izaak Newton publikuje słynne
"Matematyczne zasady filozofii przyrody",
które stają się podstawą nowożytnej nauki.
W następstwie zmienia się sposób myślenia
człowieka i jego stosunek do Wszechświata.

niutoN objął Lolę ręką i zachrapał /jedno ze znaczeń/:

Odwieczny Adam i Ewa płynący na arce miłości
przez morza wszystkich zdarzań świata, którymi
Bóg zalał Ziemię.
Są wszędzie jednocześnie.
Gdzie nigdy nie będzie Ararat.
Więc mają tylko na chwilę siebie cokolwiek wydarzy się w ich życiu.
W tym przypadku tylko tyle, ile zdąży wychrapać niutoN Loli w ich wspólnym
śnie.

Tak ogólnie i pobieżnie :))

Pozdrawiam
i dziękuję za piękną, pobudzającą wyobraźnię relację z koncertu.

niutoN


nikt:
(...)

przepraszam, że grzebię po (jak sam nazwałeś) testamencie, ale:



zaś "czas oznaczyłem" na "oznaczyłem czas"
później - jakoś nie potrafię zaakceptować tego "światłoczułego"
w ostatniej - "moje ja" brzmi dla mnie niepoetycko i nie wiem co oznacza

ogólnie, jest to wiersz, którego nie potrafię skomentować
jest bardzo mocny a w swej warstwie religijnej idzie trochę w inną niż ja
stronę
będę go jeszcze czytał i może kiedyś przemówi do mnie w swojej pełni
choć prawdopodobnie już się o tym, arku, nie dowiesz

pozdrawiam
(czytel)nikt


to nieznaczący wierszyk, ot taki jakich piszę wiele gdy mam wewnętrzny przymus.
ostatnio poprawiam tylko orty, inwersja no cóż mea culpa, moje znamię.
acz doceniam konstruktywne twe spostrzeżenia. co do pierwszego, no cóż
to napis chyba firmy robiącej teczki tekturowe, może faktycznie
widnieje a nie pisze, w logo pisało nowa ziemia a na środku logo arka,
ja mam takie imię ale to zbieżność tylko. w tej teczce nosiłem prace na miasto
by próbować zainteresować turystów. co do moje ja niepoetycznego,
to nic innego jak moje ego które umarło w tym wierszu. znaczy tylko
tyle ono że spostrzegłem będąc nie obojętnym opowiedziałem się
przyjąłem tą stronę a nie inną, nie biorąc udziału w szturmie miasta;)
Pozdrawiam.

ps. jednak Herbert to ładniej opisał w wierszu

Raport z oblężonego miasta

Zbyt stary żeby nosić broń i walczyć jak inni &#8211;

wyznaczono mi z łaski poślednią rolę kronikarza
zapisuję &#8211; nie wiadomo dla kogo &#8211; dzieje oblężenia

mam być dokładny lecz nie wiem kiedy zaczął się najazd
przed dwustu laty w grudniu wrześniu może wczoraj o świcie
wszyscy chorują tutaj na zanik poczucia czasu

pozostało nam tylko miejsce przywiązania do miejsca
jeszcze dzierżymy ruiny świątyń widma ogrodów i domów
jeśli stracimy ruiny nie pozostanie nic

piszę tak jak potrafię w rytmie nieskończonych tygodni
poniedziałek: magazyny puste jednostką obiegową stał się szczur
wtorek: burmistrz zamordowany przez niewiadomych sprawców
środa: rozmowy o zawieszeniu broni nieprzyjaciel internował posłów
nie znamy ich miejsca pobytu to znaczy miejsca kaźni
czwartek: po burzliwym zebraniu odrzucono większością głosów
wniosek kupców korzennych o bezwarunkowej kapitulacji
piątek: początek dżumy sobota: popełnił samobójstwo
N.N. niezłomny obrońca niedziela: nie ma wody odparliśmy
szturm przy bramie wschodniej zwanej Bramą Przymierza

wiem monotonne to wszystko nikogo nie zdoła poruszyć

unikam komentarzy emocje trzymam w karbach piszę o faktach
podobno tylko one cenione są na obcych rynkach
ale z niejaką dumą pragnę donieść światu
że wyhodowaliśmy dzięki wojnie nową odmianę dzieci
nasze dzieci nie lubią bajek bawią się w zabijanie
na jawie i we śnie marzą o zupie chlebie i kości
zupełnie jak psy i koty

wieczorem lubię wędrować po rubieżach Miasta
wzdłuż granic naszej niepewnej wolności
patrzę z góry na mrowie wojsk ich światła
słucham hałasu bębnów barbarzyńskich wrzasków
doprawdy niepojęte że Miasto jeszcze się broni

oblężenie trwa długo wrogowie muszą się zmieniać
nic ich nie łączy poza pragnieniem naszej zagłady
Goci Tatarzy Szwedzi hufce Cesarza pułki Przemienienia Pańskiego
kto ich policzy
kolory sztandarów zmieniają się jak las na horyzoncie
od delikatnej ptasiej żółci na wiosnę przez zieleń czerwień do zimowej czerni

tedy wieczorem uwolniony od faktów mogę pomyśleć
o sprawach dawnych dalekich na przykład o naszych
sprzymierzeńcach za morzem wiem współczują szczerze
ślą mąkę worki otuchy tłuszcz i dobre rady
nie wiedzą nawet że nas zdradzili ich ojcowie
nasi byli alianci z czasów drugiej Apokalipsy
synowie są bez winy zasługują na wdzięczność więc jesteśmy wdzięczni

nie przeżyli długiego jak wieczność oblężenia
ci których dotknęło nieszczęście są zawsze samotni
obrońcy Dalajlamy Kurdowie afgańscy górale

teraz kiedy piszę te słowa zwolennicy ugody
zdobyli pewną przewagę nad stronnictwem niezłomnych
zwykłe wahanie nastrojów losy jeszcze się ważą

cmentarze rosną maleje liczba obrońców
ale obrona trwa i będzie trwała do końca

i jeśli Miasto padnie a ocaleje jeden
on będzie niósł Miasto w sobie po drogach wygnania
on będzie Miasto

patrzymy w twarz głodu twarz ognia twarz śmierci
najgorszą ze wszystkich &#8211; twarz zdrady

i tylko sny nasze nie zostały upokorzone


Sądząc po tytułach doniesień prasowych, Warszawę pod koniec kwietnia czeka
prawdziwa wojna.


Liczę na prawdziwych warszawskich kibiców, którzy nie pozwolą aby ich miasto
demolowała jakaś przyjezdna lewacka swołocz.

Ale propozycja ta nie podoba się antyglobalistom. - 29 kwietnia będzie
dniem protestów i manifestacji ulicznych. Nie pozwolimy zamknąć się w
parku - mówi Arek Zajączkowski z Koalicji Grup Wolnościowych.


No to niech wybierają - park albo areszt.

Dodaje
jednocześnie, że bez względu na stanowisko władz manifestacje odbędą
się. -
Zmieni się jedynie taktyka. Będą miały bardziej rozproszony i spontaniczny
charakter - mówi Zajączkowski.


No to może policję i inne siły porządkowe też niech się rozpuści po mieście
w spontanicznych grupkach zachęcając do spontanicznych działań.

Nie rozumiem, dlaczego wyznacza nam się miejsce
manifestacji, nie konsultując tego z nami - dodaje.


Panie Zajączkowski - należy ukłonić się w pas i dziękować, że gdzieś się Wam
miejsce wyznacza. To nie jest Wasze miasto i jako goście (nieproszeni
zresztą) powinniście szanować zdanie gospodarza.

Tym bardziej że do stolicy przyjedzie więcej osób niż początkowo
szacowano.
Już dziś organizatorzy mówią nawet o pięciu tysiącach przeciwników
globalizacji.


No to mam nadzieję, że na lotnisku będą wzmożone kontrole w związku z
zagrożeniem terrorystycznym. Może nawet niektórzy zostaną zawróceni do domu
jak to się czasem zdarza w innych krajach.

- Wiadomo, że demonstracje poprą niektóre związki zawodowe.
Do akcji włączą się związkowcy z fabryki kabli w Ożarowie, łódzkiego
Unionteksu i ze Świdnika. Przyjadą także górnicy ze Śląska. Organizowany
już jest transport - mówi Jarosław Urbański z Inicjatywy Pracowniczej
Federacji Anarchistycznej.


To już nie antyglobaliści, a zwykły motłoch znowu wykorzysta okazję, żeby
sobie na nasz koszt komuś wpier### i coś rozpier####. Liczę na wzmożone
kontrole autokarów.

Pod koniec kwietnia do stolicy przyjadą członkowie Ruchu Społeczeństwa
Alternatywnego, Stowarzyszenia ATTAC (Obywatelski Ruch na rzecz
Opodatkowania Obrotu Kapitałowego), Pracowniczej Demokracji, Nowej Lewicy,
Zielonych 2004, Federacji Zielonych, członkowie Solidarności 80, ekolodzy,
przedstawiciele mniejszości społecznych. Przyjadą także alterglobaliści z
innych krajów Europy.


Proponuję zaprosić ich na stadion X-lecia, zamnkąć, a jakiś
terrorysta-samobójca wejdzie i się wśród nich wysadzi. Wielokrotna korzyść.

Wczoraj zadeklarowała swój udział kilkudziesięcioosobowa grupa z Węgier.
Będą także Francuzi, Anglicy i Niemcy. - Jeśli dojdziemy do wniosku, że
manifestacja skomplikuje życie w stolicy, wówczas z pewnością porozumiemy
się antyglobalistami. Będziemy negocjować zmianę trasy - zapewnia Bełza.


Jaaaaasne...

- Nie wszyscy warszawiacy obawiają się antyglobalistów - przekonuje
Zajączkowski. - Zdarzają się tacy, którzy chcą pomóc. Oferują miejsca
noclegowe, transport. Zgłosił się do nas restaurator, który zaproponował
150 darmowych obiadów.


Z laxigenem bądź arszenikiem. Ja też Was, kmioty, czymś poczęstuję :D Kto
się ze mną umawiania na pieczenie ciasssteczek ;-)))

Pozdrawiam

Krzysiek Supera


Witam,

2 dni temu wypłacałem sobie 50 PLN z bankomatu Euronetu, z którego
prawie zawsze wypłacam kasę
(jest rzut beretem od mojego domu). Także wypłaty dokonywałem
odruchowo, jednak już podczas
wkładania karty do bankomatu wydał mi się lekko podejrzany. Bo karta
wjeżdzała do niego bardzo bardzo
powoli. Kilka razy wolniej niż ostatnio jak wypłacałem z tego
bankomatu kasę.
Od razu zwróciłem uwagę na klawiaturę, bo widziałem zdjęcia bankomatów
z nakładką na klawiaturę,
zainstalowaną przez złodziei. No i okazało się, że klawiatura jest
inna niż ostatnio, nie jest
jednak taka jak na zdjęciach nakładanej na orginalną, tylko stanowi
jakoby solidną całość z bankomatem.
Jak karta wjechała do bankomatu, to zauważyłem też, że otwór na kartę
się zmienił od odstatniego razu.
Nie jest w żadnym razie wystający, jak na wielu zdjęciach dostępnych w
necie z zainstalowanym skanerem
paska magnetycznego, który wystaje wyraźnie z bankomatu. Po prosty
jakby stary szary otówr na kartę
został zastąpiony nowym z zielonego półprzezroczystego plastiku. Uwagę
przykłuwał tylko mały szczegół,
że na wysokości paska magnetycznego znajdował się wtopiony w plastik
metalowy przedmiot (skojarzył
mi się od razu z głowicą magnetofonową).
Transakcji dokonałem, bo alternatywą chyba i tak tylko był 3 razy źle
podany pin, i zatrzymanie karty.
W każdym innym przypadku, aby ją wyjąć musiałbym podać dobry pin (czy
może się mylę ?).
W każdym razie karta wyjeżdżała spoworotem bardzo wolno, ale szybko
wyszarpnąłem ją ze szczeliny
i bez oporów wyszła.

Cała sytyacja skojarzyła mi się z opisywanymi często, także tutaj,
sytuacjami gdy bankomat ma dołączony
przez miłych panów złodziei sprzęt do skanowania paska magnetycznego i
klawiaturę do czytania pinu.
Próbowałem zadzwonić do Euronetu, i dowiedzieć się czy może po prostu
remontowali ten bankomat,
ale nikt na infolinii nie odbierał, to wymiękłem.

Czy może zanotowaliście zorganizowaną akcję remontowania (wymiany
klawiatur, czy mechanizmu pobierającego
kartę) w bankomatach euronetu ? Bankomat ten mieści się w Lublinie,
przy ul. Krasnickiej 3 na stacji
Statoil. Zastanawiałem się nad zrobiniem zdjęć, temu cudu, ale nie
miałem okazji blisko niego przechodzić
od tamtego czasu. Mam się bać ? Bankomat miał skaner, czy
niepotrzebnie sieję ferment ?

Mi to strasznie nie przeszkadza, bo i tak na tym koncie nigdy nie ma
więcej niż 50 PLN, a i pin od razu zminiłem.
Z tym, że z tego bankomatu korzystają setki ludzi dziennie (w miare
dobre usytuowanie) i nie byłoby miło
jakby jednak skaner miał :(.

pzdr,
Dentarg

--
Moje CV online - http://dentarg.it64.com
Warcraft2 - http://warcraft2.it64.com


Twoje podejrzenie wzbudził nowy rodzaj mechanizmu wsuwania i wysuwania
karty. Bankomat robi to ruchem posuwisto zwrotnym, po to żeby uniemożliwić
zamontowanie skanera (a raczej odczyt takim skanerem danych z karty) na
wylocie .
Przy ruchu posuwisto zwrotnym czytniki kart głupieja ponieważ dostają
większą porcję danych niż naprawdę jest na pasku. To kwestia czasu aż ten
patent zostanie rozpracowany, jednak narazie wystarcza. Dopuki tradycyjne
mechanizmy stanowia wiekszość to złodziejom nie opłaca się kombinować,
poprostu wybiorą łatwiejszy cel.
Arek


 A wiec 8.11, godzina 13.00 zbieramy sie na lotnisku k/Kazimierza k/Rumi
pod Gdynia.

Jak tam trafic? Ano:

Jedziesz przez Gdynie w kierunku na Szczecin (ul. Morska). Jedziesz dlugo.
Mijasz tablice mowiaca o tym, ze zaczyna sie Rumia. Jedziesz jeszcze kilka
kilometrow, az mijasz swiatla na skrzyzowaniu, a 200m dalej wjezdzasz na
wiadukt nad torami. Za wiaduktem nastepne swiatla. Po lewej jest dworzec
kolejowy, a Ty na tychze swiatlach skrecasz w prawo, po czym po 20m
stajesz przed dylematem co dalej, bo sie rozwidla. Wybierasz ulice w
prawo, tak wiec dwa razy skreciles/skrecilas (w koncu jakies Panie tez
moglyby nas zaszczycic obecnoscia) i jedziesz jakby w przeciwna strone niz
dotychczas. Mijasz przejscie dla pieszych ze swiatlami i 50m dalej na
skrzyzowaniu (tez ze swiatlami) dajesz w lewo. Jestes teraz na ulicy
Starowiejskiej, ktora jedziesz prosto. Po lewej mijasz poczte w Rumi, po
prawej kawalek dalej drogowskaz na Policje. Mijasz tablice "prosto:
Kosakowo; prawo: Gdynia". Od ostatnich swiatel 1,1km. Caly czas prosto. Po
lewej mijasz petle autobusowa, w jej okolicy przejezdzasz przez przejscie
dla pieszych wymalowane na zolto. Od ostatnich swiatel 1,9 km. Wyjezdzasz
z Rumi. Jedziesz dalej, mijasz znak 50km/h i zielona tablice "Kazimierz".
Droga skreca w prawo na dlugim odcinku. Z prawej strony las. Przejezdzasz
przez mostek (niestety nie zielony, tylko niebieski chyba). Po lewej
zielona tablica, konczy sie Kazimierz. Zaczyna sie prosty jak drut pas
startowy, 100m za tablica po prawej stronie rozszerzenie pasa i tam sie
spotykamy. 5,2 km od ostatnich swiatel. Stoi tablica "Gmina Kosakowo" i
lezy kilka zuzytych opon. Zaraz za tym parkingiem stoi zakaz zatrzymywania
sie. Mysle, ze wszyscy odnajda.

A niektorzy z daleka jechali, wiec:

w Gdyni:

Hotel Kropeczka (Orlowo, blisko do morza, daleko do centrum)
dwojka bez lazienki 70 zl
trojka z lazienka 100zl.
hotelik maly - 25 miejsc, za to ZNP (Dom Nauczyciela) i kiedys tam jadlem
- bardzo smacznie i sympatycznie. ul. Swietopelka tel. (058) 624 82 24

Hotel Antracyt (70 miejsc)
dwojka ze sniadaniem i lazienka 160zl
hotelik prawie w centrum, tez nad morzem, tuz obok bulwar ul.
Korzeniowskiego tel. (058) 620 68 11

Dom Marynarza
dwojka ze sniadaniem i lazienka 138zl
hotelik sporszawy (132miejsca) tuz przy morzu, tuz przy bulwarze, rzut
beretem od Antracytu. Zaleta - nie trzeba sie tak wspinac jak do
Antracytu, jest duzo nizej. Al. Pilsudskiego, tel. (058) 622 00 25

Nadmorski
dwojka z lazienka 150zl, co do sniadania nie jestem pewien
niedaleko od Domu Marynarza i Antracytu, ale w miejscu bardziej ustronnym.
Schody na bulwar. Zalety: w okolicy sympatyczna lodziarnia "Mariola"
Wady: zaraz obok stadion ARKI - ich kibice to nie sa grzeczni chlopcy.
ul. Ejsmonda. tel. (058) 622 37 78

Olimp
mniejsza dwojka z lazienka 90zl
wieksza dwojka z lazienka 100zl
przy kompleksie sportowym Baltyku w Redlowie. Zalety: zadnych (no chyba
tylko, ze blisko do lasu) Wady: daleko do Wszedzie
ul. Olimpijska tel. (058) 622 43 26

Sa jeszcze inne, ale Orbisowskie sobie darowalem. Podejrzewam, ze jak ktos
juz przyjedzie na noc, to z soboty na niedziele, wiec sie mozna w sobote z
wieczora pointegrowac wspolnie przy trunku z jeczmienia i chmielu lub
winogron. W takiej sytuacji ustalimy jeszcze ile ludzi i gdzie.
Co do zwiedzania: w Gdyni nie ma zabytkow, przyjezdnym mozna pokazac kilka
miejsc i zwiedzanie zakonczyc. Jak ktos lubi zwiedzac, to sobie obejrzy
Gdansk.

Na razie pozdrawiam serdecznie i czekam na odzewy (nie odzywy)

Igorek


Jako że nie widziałem na news.tpnet.pl, a widzialem na news.task.gda.pl, to
pozwole sobie forłardnąć, bo istotne nieco.

igorek

forwarded:

A wiec 8.11, godzina 13.00 zbieramy sie na lotnisku k/Kazimierza k/Rumi
pod Gdynia.

Jak tam trafic? Ano:

Jedziesz przez Gdynie w kierunku na Szczecin (ul. Morska). Jedziesz dlugo.
Mijasz tablice mowiaca o tym, ze zaczyna sie Rumia. Jedziesz jeszcze kilka
kilometrow, az mijasz swiatla na skrzyzowaniu, a 200m dalej wjezdzasz na
wiadukt nad torami. Za wiaduktem nastepne swiatla. Po lewej jest dworzec
kolejowy, a Ty na tychze swiatlach skrecasz w prawo, po czym po 20m
stajesz przed dylematem co dalej, bo sie rozwidla. Wybierasz ulice w
prawo, tak wiec dwa razy skreciles/skrecilas (w koncu jakies Panie tez
moglyby nas zaszczycic obecnoscia) i jedziesz jakby w przeciwna strone niz
dotychczas. Mijasz przejscie dla pieszych ze swiatlami i 50m dalej na
skrzyzowaniu (tez ze swiatlami) dajesz w lewo. Jestes teraz na ulicy
Starowiejskiej, ktora jedziesz prosto. Po lewej mijasz poczte w Rumi, po
prawej kawalek dalej drogowskaz na Policje. Mijasz tablice "prosto:
Kosakowo; prawo: Gdynia". Od ostatnich swiatel 1,1km. Caly czas prosto. Po
lewej mijasz petle autobusowa, w jej okolicy przejezdzasz przez przejscie
dla pieszych wymalowane na zolto. Od ostatnich swiatel 1,9 km. Wyjezdzasz
z Rumi. Jedziesz dalej, mijasz znak 50km/h i zielona tablice "Kazimierz".
Droga skreca w prawo na dlugim odcinku. Z prawej strony las. Przejezdzasz
przez mostek (niestety nie zielony, tylko niebieski chyba). Po lewej
zielona tablica, konczy sie Kazimierz. Zaczyna sie prosty jak drut pas
startowy, 100m za tablica po prawej stronie rozszerzenie pasa i tam sie
spotykamy. 5,2 km od ostatnich swiatel. Stoi tablica "Gmina Kosakowo" i
lezy kilka zuzytych opon. Zaraz za tym parkingiem stoi zakaz zatrzymywania
sie. Mysle, ze wszyscy odnajda.

A niektorzy z daleka jechali, wiec:

w Gdyni:

Hotel Kropeczka (Orlowo, blisko do morza, daleko do centrum)
dwojka bez lazienki 70 zl
trojka z lazienka 100zl.
hotelik maly - 25 miejsc, za to ZNP (Dom Nauczyciela) i kiedys tam jadlem
- bardzo smacznie i sympatycznie. ul. Swietopelka tel. (058) 624 82 24

Hotel Antracyt (70 miejsc)
dwojka ze sniadaniem i lazienka 160zl
hotelik prawie w centrum, tez nad morzem, tuz obok bulwar ul.
Korzeniowskiego tel. (058) 620 68 11

Dom Marynarza
dwojka ze sniadaniem i lazienka 138zl
hotelik sporszawy (132miejsca) tuz przy morzu, tuz przy bulwarze, rzut
beretem od Antracytu. Zaleta - nie trzeba sie tak wspinac jak do
Antracytu, jest duzo nizej. Al. Pilsudskiego, tel. (058) 622 00 25

Nadmorski
dwojka z lazienka 150zl, co do sniadania nie jestem pewien
niedaleko od Domu Marynarza i Antracytu, ale w miejscu bardziej ustronnym.
Schody na bulwar. Zalety: w okolicy sympatyczna lodziarnia "Mariola"
Wady: zaraz obok stadion ARKI - ich kibice to nie sa grzeczni chlopcy.
ul. Ejsmonda. tel. (058) 622 37 78

Olimp
mniejsza dwojka z lazienka 90zl
wieksza dwojka z lazienka 100zl
przy kompleksie sportowym Baltyku w Redlowie. Zalety: zadnych (no chyba
tylko, ze blisko do lasu) Wady: daleko do Wszedzie
ul. Olimpijska tel. (058) 622 43 26

Sa jeszcze inne, ale Orbisowskie sobie darowalem. Podejrzewam, ze jak ktos
juz przyjedzie na noc, to z soboty na niedziele, wiec sie mozna w sobote z
wieczora pointegrowac wspolnie przy trunku z jeczmienia i chmielu lub
winogron. W takiej sytuacji ustalimy jeszcze ile ludzi i gdzie.
Co do zwiedzania: w Gdyni nie ma zabytkow, przyjezdnym mozna pokazac kilka
miejsc i zwiedzanie zakonczyc. Jak ktos lubi zwiedzac, to sobie obejrzy
Gdansk.

Na razie pozdrawiam serdecznie i czekam na odzewy (nie odzywy)

Igorek


Przepraszam, ze w tym watku odpowiadam na pytania z poprzedniego, ale tam
jeszcze prosiles by uszeregowac telefony, a ja nie mam wystarczajacego
"doswiadczenia" by to zrobic...

Raz jeszcze spytam, bo zaraz ide do komisu cos wybrac dla mojej kobiety.
    Kobieta chce telefon, ktory ma mini terminarz, koniecznie
dzialajacy po wylaczeniu(!) telefonu.
Telefony, ktore zozwarzamy to:
 Alcatel OT 501
[...]
1. Telefon musi posiadac terminarz (nie jest konieczny kalendarz czy
jakies
zaawansowane funkcje, tylko mozliwosc wpisania przypomnienia na konkretna
date i godzine, przypomnienie cykliczne: co dzien, tydzien, miesiac,
pojemnosc przynajmniej 20 wpisow)


Alcatel OT 501 - kalendarz/terminarz - 1200 wpisow, brak przypominania
cyklicznego.
Podglad wg dni, tygodni, miesiecy, same zadania.
Spotkanie, polaczenie, urodziny. Alarm na 5, 10, 15, 30 minut, 1 , 2 , 3...
12 godzin, 1 dzien, 2 dni przed zadaniem.
Dodatkowo 60 notatek (sortowanie wg daty lub priorytetu).
Budzik - jeden dzien lub codziennie.

2. Przy wylaczonym telefonie musza dzialac alarmy i budzik (wiem ze sa
sluchawki takie, ze jezeli ja wylacze, to zaden alarm sie nie uaktywnia i
nie buczy)


OT 501 - dzialaja alarmy z terminarza oraz budzik.
Trzeba pamietac, zeby w czasie, gdy telefon jest wylaczony nie wyjac
baterii, gdyz to powoduje, iz trzeba korygowac godzine po wlaczeniu telefonu
(on sam o to prosi).

3. Ksiazka telefoniczna z mozliwoscia wpisania wiecej niz 12 znakow w
opisie
(tak zeby zmiescic pelne imie i nazwisko, bo teraz moze wpisac tylko
"ZAWISZA KOM" a chce przymnajmniej "Arek Zawisza KOM")


OT 501 - 500 pozycji: Nazwisko (50 znakow!) + Imie + 21 dododatkowych
informacji (!) (telefony: gsm,biuro, dom, centrala, fax, pager, inny; e-mail
1 i 2, firma, stanowisko, adres, miasto, wojewodztwo, kod pocztowy, kraj,
uwagi, info nr 1,2,3 i 4) - przepraszam, ze pisze to juz po raz 3... :)

4. Dobra bateria (tak okolo 3-4 dni, kilka minut rozmow dziennie, nie
koniecznie LiJo)


OT 501 - bateria Li-Po, przy kilkunastu minutach rozmow i kilkudziesieciu
sms'ach trzyma 125h. (w zestawie ladowarka biurkowa; dobrze czy zle, trudno
powiedziec...)

5. Nie konieczne, ale przydatne, automatyczne wylaczanie telefonu o
ustalonej porze - codziennie.


OT 501 - brak

Dodatkowo telefon ma system glosno-mowiacy, dyktafon (6 x 10s), wybieranie
glosowe, przelicznik euro, wyswietlanie 2 czasow na raz na wyswietlaczu, 2
"jasnosci" podswietlenia - kolor pomaranczowy itp. :)
Pamietaj, zeby kupowac go z bateria Li-Po (nie ma "plecaczka" + na samej
baterii jest napis Li-Polymer) oraz z softem w wersji 124 04 (koncowka 04
chyba nie ma wiekszego znaczenia); aby sprawdzic wersje softu wpisz *#06#
(-cyfry w dolnej linijce po napisie WAP).

Czy sa jeszce jakies fony z taka opcja do 500 PLN?


Wlasnie OT 501 ;) Mozesz dostac nowy za 350 - 400zl + 50zl za zdjecie
simlocka.
Mam nadzieje, ze choc troche pomoglem, jezeli masz jakies pytania pisz na
priv.
Pozdrawiam


Równo rok po założeniu mojej 340-tki ze względu na pojawienie się biogruntu jak i innych produktów Aquabotanique postanowiłem zrestartować zbiornik i całkowicie wystartować na Arkowych produktach.

Najpierw trzeba było zbiornik przygotować do restartu-wiązało się to z mozolnym wyławianiem ryb i wyciąganiem roślin oraz pozbycia się całej wody co przy dwóch wiaderkach 10 litrowych nie było takie proste.(węża się jeszcze nie dorobiłem )



Całość roślin nie zmieściła się w wanience,którą na co dzień użytkuje mój synek-potrzebne były również inne pojemniki.




Następnie przyszedł czas na podłoże.Na samym dnie zostawiłem troszeczkę starego podłoża i na to wysypałem grubą warstwę biogruntu.(chyba troszkę za grubą -ale jak to mówią od przybytku głowa nie boli!)
W międzyczasie jeszcze wykleiłem pokrywę folią odblaskową i muszę powiedzieć,że zauważyłem różnicę!Dlatego jeżeli ktoś chce tanim kosztem uzyskać troszeczkę więcej światła to każdemu polecam.



Nadszedł czas na ustawienie korzeni.Następnie zamocowane zostały microzoria.



Po obsadzeniu microzoriami korzenie przyszedł czas na wlaniu wody i sadzeniu reszty roślin.Część wody pozostała ze starego baniaka.Po zalaniu wodą jak i posadzeniu roślin umieściłem w podłożu MineralTabs-nowy produkt-tabletki nawozowe produkcji Aquabotanique.



Po zalaniu zbiornik przedstawiał się tak:


Na zdjęciu tym zaznaczono miejsca,gdzie będzie umieszczony creeping (który w prezencie obiecał mi kolega Zobek)

A oto zdjęcie po 11 dniach od zalania:


Parę słów na koniec:
Cały proces zakładania baniaka trwał od piątku do soboty.Kosztowało mnie to wiele pracy,ale sądzę,że było warto.Wystartowałem na nowym podłożu jak i z nowymi tabletkami nawozowymi.Jak na razie glonów brak,a przyrosty roślin są rzędu 100% Oświetlenie jak na razie pracuje tylko 4-5 godzin.Co2 ustawione na 2b/s.Po tygodniu zrobiłem 50 % podmianę.Stałą i systematyczną podmianę (10% co 2 dni),zacznę za 2 tygodnie.W baniaczku pływają krewetki (amano,babaluti,redcherry),otoski,kosiarki,molinezje i inna drobnica,której w niedługim czasie będę chciał się pozbyć.Ostatnio na forum GSA poruszyłem temat o dużych rybach w zbiorniku Pawła,ponieważ sam mam ochotę wpuścić coś większego.Wiem,na pewno,że altumy odpadają-Koszt 1 szt to 800zł (w hurcie ),zastanawiam się nad paletami,aczkolwiek instalacja grzałki nie wchodzi w grę,a temperatura w baniaku na pewno jest poniżej 25 C.
Na koniec serdecznie chciałem podziękować wszystkim,którzy przyczynili się do powstania tego zbiornika,a w szczególności:
Arkowi-za wszelakie gratisy,jak i chęć niesienia pomocy w kryzysowych sytuacjach ,oraz za to,że wyprodukował biogrunt-który spisuję się rewelacyjnie!!!!!
Tomkowi-Lancerowi-za wszelaką pomoc,a w szczególności za poratowanie w godzinach nocnych żwirem.
Krzyskowi-Zobkowi-za bardzo cenne gratisy! (jedna krewecia już nosi jajka )
Pawłowi-Hydrophilowi i żonie-za gratisy,jak i wiarę we mnie w kryzysowych sytuacjach
Wszystkim członkom GSA - za to,że na każde moje pytanie na spotkaniach z chęcią odpowiadaliście i radziliście jak wystartować dobrze z baniakiem
Mojej żonie-że nie wyrzuciła mnie jeszcze z domu po tak totalnej demolce mieszkania

Wczoraj wieczorem, chyba każdy Polak, któremu zależy na rozwoju naszej krajowej piłki nożnej, świętował awans Lecha Poznań do Pucharu UEFA. Ja byłem wśród nich. Przepływała przeze mnie euforia, ale lepiej pomyśleć nad pewnymi sprawami już gdy emocje opadły, choćby nawet dzisiaj.

Kiedyś czytałem komentarz pod wynikami jednej z polskich ekip występujących na arenie międzynarodowej, między innymi chodziło w nim oto:
Po co mam kibicować Legii, Wiśle czy Lechowi, skoro nie czuję chemii między tymi drużynami? Tylko dlatego, że to właśnie te drużyny starają się o grę w Europie?
Zwróćcie uwagę na drugie zdanie. „TYLKO dlatego…”. Ja sam nie czuję się kibicem żadnej z tych drużyn, ale jedno trzeba wytłumaczyć. Jestem obywatelem Polski, jestem Polakiem, więc zależy mi na tym, aby nasza piłka krajowa szła non-stop do przodu, a do tego potrzebne są „wyniki”. Nie mogę nazwać się kibicem Lecha czy Wisły, ale jedno wiem na pewno. Jeśli w przyszłych latach to nadal one będą starały się o grę na europejskich boiskach, to właśnie ich będę dopingował w tych spotkaniach. Nie ważne czy byłbym kibicem Legii, Korony lub Arki. Liczą się po prostu wyniki POLSKIEJ drużyny.
To tak tylko dla przypomnienia, bo wiele razy spotkałem się z tym, że ludzie dogryzają autorom danego tekstu, bo „skoro on napisał o danej drużynie, to pewnie jej kibicuje”. No więc to nieprawda.

Przechodząc do sedna sprawy. Wczoraj odbyły się dwa arcyważne mecze dla polskiej piłki. Mieliśmy dwie szanse, aby w końcu wyjść z dołka, jak na razie wykorzystaliśmy tylko jedną. A rzecz jasna chodzi mi o awans do fazy grupowej Pucharu UEFA przez Lech Poznań. Podopieczni Franciszka Smudy w czwartek wieczorem pokonali na własnym boisku Austrię Wiedeń, aż 4:2.
Nie będę opowiadał jak przebiegało spotkanie, bo takich informacji w Internecie teraz jest multum. Napiszę Wam tylko to nad czym powinniśmy się trochę zastanowić.
Otóż, jak chyba większość, lubię ofensywnie nastawioną drużynę, która po prostu we krwi ma atakowanie. Właśnie takim zespołem był wczoraj Lech. Tylko zawsze jest jedno „ale”. Chodzi mi grę w obronie. Bardzo nonszalancko „Kolejorz” tracił bramki. Choć teraz zastanawiając się to moje użalania są bezsensu. Przecież liczy się wynik. Mogliby przecież tym samym sposobem stracić pięć bramek, ale one by się nie liczyły, jeśliby Murawski i spółka zaliczyli o dwa czy trzy trafienia więcej…
Takim, więc sposobem przejdźmy do rzeczy bardziej przyjemnych. Bardzo zastanawiało mnie dlaczego Smuda postanowił aby Robert Lewandowski grał na pozycji cofniętego napastnika. Przecież oglądając jego sposób gry, dochodzę do jednego wniosku: to lis pola karnego. Oczywiście może grać także jako ofensywny pomocnik, ale to już nie to samo. Jeśli Lewandowski dostanie dobre podanie od kolegi z drużyny i będzie w pobliżu pola karnego, to ten chłopak zawsze wie co zrobić z piłką. Albo poda ją celnie do któregoś z kolegów, albo po prostu zakończy akcję strzałem.
Druga sprawa to publiczność. Tak, tak, o kibiców mi chodzi. Wielu mówiło, że to skandaliczne jak się zachowywali Poznaniacy. Zdenerwowało mnie tylko to, jak został potraktowany Jacek Bąk. Przecież to tak samo jak my człowiek, który po prostu czasem może stracić nerwy. Co prawda zachował się jak dzieciak w Austrii, ale to przecież były reprezentant kraju, który wielokrotnie pokazywał swoją klasę. Podliczając plusy i minusy Jacka, ja raczej problemu nie widzę. Jeśli chodzi o oprawę podczas spotkania, to było bosko! Bardzo dużo nowych przyśpiewek, których przez telewizor ciężko było zrozumieć, więc żadnych przykładów Wam nie podam (jeśli znacie którąś, to bardzo proszę umieszczać je w komentarzach).
Trzecia sprawa to emocje. Oglądając w czwartek ten mecz, nie raz w ciągu 120 minut serce zabiło mi mocniej. Powiem Wam tylko, że tak super (ta adrenalina…) nie czułem się od pamiętnego spotkania Polski z Portugalią w Chorzowie. Wtedy to wprost latałem po całym domu gdy Ebi zaliczał trafienia. Teraz wcale nie było inaczej. Gdy wybiła już ostatnia minuta, zdążyłem jeszcze powiedzieć „albo ta akcja, albo żadna”, a tu obrońca kiksuje, Murawski wykorzystuje błąd i gol. Co za euforia, co za szał radości. Naprawdę, takich chwil się nie zapomina.
Czwarta, a zarazem ostatnia sprawa to gra do końca. Emocje już trochę opadły. Piłkarze się już najpewniej popili (przynajmniej tak zapowiadał Reiss), a teraz czas wziąć się od nowa do roboty. Przed nimi liga i wymagający przeciwnik – Legia. Ale najbardziej martwię się oto, aby Smuda, pomógł temu zespołowi dojrzeć jeszcze bardziej i już w najbliższych spotkaniach w fazie grupowej Pucharu UEFA móc oglądać wygrywających „Lechitów”. Dość porażek, dość wstydu, pokażmy, że Polak naprawdę potrafi!

Mondeo jest samochodem, który standardowo traci na warto?ci. Nie jest to Passat, nie jest to BMW, nie jest to Mercedes ?eby jako? wyj?tkowo trzyma? cen? to raz. Przy szukaniu samochodu nie bierze si? pod uwag? auta, na które ledwo nas sta? - tzn. nie kupujemy Mondeo, którego ceny zaczynaj? si? od oko?o 25 tys. z?. Najta?sze z najta?szych to zawsze samochody wymagaj?ce wk?adu finansowego lub z niezbyt ciekaw? przesz?o?ci?.

Zrób prosty test, wejd? na mobile.de czy autoscout.de i poszukaj takiego samochodu jak chcesz kupi? w Polsce. Skalkuluj to sobie tak:

transport samochodu z Niemiec: 2.000 z?
Mar?a importera: 2.500 z?

Razem: 4.500 z?

Odejmuj?c od 25 tysi?cy 4.500 z? mamy 20.500 z? czyli c.a. 5.500 EUR. Znajd? tam Mondeo z pierszych lat produkcji z przebiegiem poni?ej 220 tys. km, nieuderzone i w dobrym stanie. Nie b?d? sprawdza? ale obstawiam, ?e b?d? to albo by?e taksówki, albo samochody uszkodzone albo z przebiegami powy?ej 250 tys. km.

Jest jedna zasadnicza prosta sprawa: cudów nie ma - Niemcy nie oddaj? Polakom samochodów za darmo, te wszystkie samochody od tureckich handlarzy czy nawet polskich Niemców dopiero po przekroczeniu polskiej granicy robi? si? pojazdami atrakcyjnymi pod wzgl?dem bezwypadkowo?ci i przebiegu.

Kolejny czynnik: rynek samochodów u?ywanych w Polsce to paranoja, jest wielu handlarzy, jeszcze wi?cej samochodów i ?rednie ceny sprowadzanych aut id? w dó?, ka?dy wi?c kupuje samochody bardziej rozbite, z wi?kszymi przebiegami etc., aby na allegro znale?? si? w pierwszej dziesi?tce ceny. Taki ?a?cuszek powoduje to co zauwa?y?e? - du?y spadek warto?ci.

Dobry Mondeo z 2002 roku w dieslu z przebiegiem oko?o 120 tys. km, z dobrym wyposa?eniem kupiony w kraju i serwisowany to wydatek rz?du 35 tys. z? - nawet nie próbuj ze mn? polemizowa? w tej kwestii bo tak po prostu jest. Teraz zastanów si? czy chcesz zrobi? dobrze kupuj?c taki sam samochód za 10 tys. mniej czyli za 70% realnej ceny tego samochodu. Jeszcze raz wejd? na mobile.de i autoscout i zobacz, ?e Niemcy nie s? wcale tacy g?upi - u nich taki samochód b?dzie kosztowa? jeszcze wi?cej.

Cofni?cie przebiegu to 100 z?, lakierowanie jednego elementu u zaprzyja?nionego lakiernika który lakieruje nam 2-3 auta w miesi?cu: 150 z?. Nie znam handlarza, który spraowadza ca?e, dobrze wyposa?one samochody z ?miesznie niskimi przebiegami i na nich zarabia - bo tak si? po prostu nie da.

Kolejne pytanie: Mondeo to dobry samochód, jednak opinia o jego awaryjno?ci nie jest opini? bezzasadn?. Faktem jest, ?e silniki TDCI s? bardzo czu?e na kiepskiej jako?ci paliwo - pos?usze?stwa odmawiaj? wtryski oraz turbiny. Faktem jest, ?e nie s? to samochody, które przy 200 tys. km przebiegu s? tak bezawaryjne jak samochody z silnikami TDI 90 i 110 KM. Mondeo ma du?o zalet - ?wietnie si? prowadzi, dobrze wygl?da, jest przestronny, ma du?y baga?nik etc.

Moja sugestia: za 25 tys. z? mo?esz szuka? benzynowego Mondeo i nawet nie patrze? na to ile km pokazuje licznik. Benzynowego, bo wymiana wtrysków, turbospr??arki z katalizatorem kosztuje du?o i trzeba naprawd? du?o je?dzi? ?eby róznica si? zwróci?a.

Mo?esz te? poszuka? samochodu, który potrafi bez ?adnej awarii przejecha? 250 tys. km - np. Skoda Octavia TDI z poczciwym dobrym 90 lub 110 KM silnikiem lub porównywalne samochody z grupy VW Seat. Oczywi?cie stawiaj?c Mondeo i Octavi? obok siebie ma si? wra?enie ?e to auta z dwóch epok, ale uwierz mi ?e mam w domu Octaviu? TDI 90-konn?, która zrobi?a od nowo?ci 250 tys. km i sprawia si? kompletnie bez zarzutu. Mam te? w domu Mondeo, którym je?dzi si? du?o lepiej - TDCI 130 KM pozwala na szybk? jazd?, rewelacyjnie si? prowadzi i lepiej wygl?da, ale... wtryski, turbina i inne duperele ju? dawno po wymianie.

Rozpisa?em si? bardzo, a? za bardzo ale wkurwia mnie gdy kto? naiwny wmawia mi, ?e Mondeo w dieslu spokojnie kupuje si? za 25 tysi?cy. Owszem, kupuje si?, ale nie po to ?eby bezstresowo nim je?dzi? tylko ?eby mie? w portfelu dowód rejestracyjny Mondeo.

Nigdy - nigdy nie kupuj samochodu za cen? od której zaczynaj? si? te samochody na allegro, zrobisz sobie tylko problem.

http://torrenty.org/torrent/48212
Gazetka Religijna "Nasza Arka - "Łzy Maryi w La Salette " nr.9 (Wrzesień 2001)
Zapraszam do przeczytania bardzo ładnej gazetki kościelnej która nazywa sie
Nasza Arka, jest to miesięcznik i w każdym nowym numerze poruszany jest nowy temat.
Temat numeru: Łzy Maryi w La Salette
Kto chce sie dowiedzieć ciekawych rzeczy i pogłębic swoja wiedze religijną niech sobie koniecznie przeczyta.


Dodał: kkuurr Data: 2006-08-18 19:55:53
tekst wstępny trochę się zmienił ale nadal prowokuje.
BZZZDDDUUURRYYYYYYYYYYYYY!!!!!!!!!!!!!!!!
kto chce się dowiedzieć czegoś ciekawego niech czyta pozycję wcześniejszą o manuskryptach.
ta gazetka to same zabobony dla starych dewotek i pielgrzymowiczów po praniu mózgu. podobno ci znad morza idą 24 dni! część zostaje w klasztorze :DDDD

Dodał: Czarnowidz Data: 2006-08-18 20:16:11
Znów to paskudztwo. Na szczęście ukazało się kilka pozycji ukazujących z innego punktu widzenia historię chrześcijaństwa. Być może trochę odkłamaną, bez zalewania kitu i lania miodu na serce zidiociałych dewotów.

Dodał: fluid Data: 2006-08-18 21:31:09
jestem ciekaw czy moderatorzy ktorzy to wpuszczaja nie widza co sie tutaj dzieje w komentarzach???
jak juz musza to badziewie tu wrzucac to neich chociaz wylacza mozliwosc pisania komentarzy bo nie wiem czy to jest ich masochistyczny wrecz upor czy moze chca sprawic piotrowskiemu przyjemnosc???
jak juz te glupoty tu MUSZA byc to wylaczcie chociaz komentarze tym sposobem i wilk syty i dziewica na oltarzu cala...

Dodał: nasa Data: 2006-08-19 11:45:37
--Może trochę statystyk ku pokrzepieniu serc--
+Nasz kolega piotrowski wstawił 12 numerów "naszej arki" także szacunek+
+Tych 12 numerów pobrano 1027 razy (dobry wynik jak na kategorię książki)+
+A my wszyscy pochwalili się 922 komentarzami (co jest rekordem jak do tej pory+ a co będzie po kolejnych 12 numerów zobaczymy WIĘC DZIĘKUJEMY ZA 12 NUMERÓW I CZEKAMY NA KOLEJNE 12 DZIĘKI ZA UWAGĘ

Dodał: Stefan Rodemzgór Data: 2006-08-19 14:25:30
Cebot, wiara a rozum nie idą w parze... Gdyby Bóg mi się objawił to już bym w Niego nie wierzył. Proste?

Dodał: CEBOT666 Data: 2006-08-20 23:03:48
Coś sie uciszyło po tym jak Niuz zauwarzył że tu jedna osoba urzywa kilku nicków i wiecie co mi sie wydaje że Broken Piotrowski i Stefan Rodemzgór to jedna i ta sama osoba i jeśli tak jest to ta osoba powinna się leczyć bo to Psychol który sie zabawił w Boga a i jeszcze pewnie to gg dodał sobie nowe konto wymyślił skąd jest i ile ma lat a wcale do roboty nie chodzi tylko cieszy morde jako różne nicki nie powiem miałeś pąpe co ? Ale to tylko moje przypuszczenie.


I czas na puente

Dodał: Stefan Rodemzgór Data: 2006-08-21 09:04:23
Pewnie że tak Jestem jeden, ale w trzech osobach. buhahahahahaha!

Dodał: Stefan Rodemzgór Data: 2006-08-21 09:08:17
Tylko że jedna osoba mieszka w Kraku, jedna w Nowym Targu a jeszcze jedna w Sieradzu. Hehehe, dałeś popis swej niepowszedniej jynteligencji, buhahahahaha!


Dodał: zuzia123 Data: 2006-08-27 21:23:42
Gdyby w Torrenty.org panował jaki-taki ład, gdyby w Torrenty.org był ktoś, kto ma ROZUM, to "Nie", "Newsweek","Arka" [która zrobiła z Piotrowskiego to, co zrobiła], poradniki motoryzacyjne, recepty na produkcję bimbru i porady dot. remontu samochodów nie znalazłyby się w tym dziale tylko z tego powodu, że to nie są książki. Poza tym - nie dopuszczałby do głosu CHAMóW i ANALFABETóW[Prześledźcie ortografię i słownictwo niektórych indywiduów - ponoć nosicieli jedynych w Europie wartości!!!].Oczywiście, zakładam, że nad Torrenty.org czuwałby ktoś mający MINIMUM POCZUCIA PRZYZWOITOśCI. Bo - mimo wszystko - Torrenty.org jest niezły.

Dodał: zuzia123 Data: 2006-08-27 21:33:24
Przyjmuję z aplauzem pomysł APLAUZA, choć bez zachwytu dla Jego słownictwa . Przecież i w domu są - przykładowo - kuchnia, salonik, graciarnia i wygódka. Dlaczego wszelkie [proszę o wybaczenie]paskudztwa nie będące książkami ładuje się właśnie tutaj? A może załoga Torrenty.org miała trudne szkolne dzieciństwo i od tej pory ma do książek idiosynkrazję?
Panie, Panowie... Zwróćcie się do Piotrowskiego - może Was uleczy. Pozdrawiam i życzę powrotu do przyzwoitego poziomu intelektualnego.


No a teraz czas na BONUS

Dodał: Gene Data: 2006-08-19 10:44:03
jedno mnie zastanawia. jak oni sobie to sciagna? przeciez internet to narzedzie szatana!

[quote="sally"]
Cytat: wtrące się bo mnie to zaciekawiło, to u was nie uzywa się siekier i nozy na zadymach?, bijecie się na gołe ręce ??
nie, nie używa się

Cytując reklamę proszku "I ja mam w to uwierzyć?"

Prawdziwy kibic na ustawce ponoć nie używa sprzętu:

Jak poinformował mł. asp. Tomasz Kaczmarczyk z Komendy Miejskiej Policji w Kielcach, prawdopodobny sprawca zbrodni - znany policji 23-letni krakowianin - ukrywa się, toteż wystąpiono do prokuratury o wysłanie za nim listu gończego. Zatrzymane osoby to mężczyźni w wieku od 19 do 32 lat, z których sześciu mieszka w Krakowie a jeden w Oświęcimiu. Zarekwirowano im styliska od siekier, maczety i noże - dodał policjant.

Około godz. 23.30 w piątek, przy al. Solidarności w Kielcach doszło do bójki młodych mężczyzn, w czasie której 20-letni kielczanin został ugodzony ostrym narzędziem. Jednocześnie do stojącego na pobliskim skrzyżowaniu ulic auta podbiegł nieznany mężczyzna, który przez otwarte okno zadał kilka uderzeń ostrym narzędziem siedzącemu w samochodzie 22-latkowi. Ranny pasażer samochodu po przewiezieniu do szpitala zmarł.

i inne takie:

Cytat: Podczas meczów ligowych chuligani z różnych miast biją się i kradną sobie szaliki, ale teraz było inaczej. Pokojowym zapewnieniom nie dowierzali policjanci, nerwowo kręcący się wokół hali. Nic dziwnego. Jeszcze wczesnym rankiem jadąca na turniej grupa szalikowców z Łodzi obrzuciła ich kamieniami. Policjanci zabrali im potem siekiery, metalowe rurki, trzonki od łopat. Kilka razy musieli też strzelić w powietrze z karabinów na gumowe kule, bo obawiali się linczu
Zieliński tłumaczy podziały wśród polskich szalikowców: - Dziś można ich z grubsza podzielić na trzy grupy. Pierwsza to my - kibice klubów obecnych na turnieju. Respektujemy dwie zasady: nie bijemy się podczas meczów reprezentacji i podczas bójek nie używamy noży. Druga grupa to kibice Cracovii, Lecha Poznań i Arki Gdynia, którzy nie respektują tych zasad. Oni chcą być za wszelką cenę na czele ligi chuliganów. A trzecia grupa to reszta. Na turnieju nie pojawili się śląscy kibice. - Dlaczego nie zaprosiliście szalikowców Ruchu, Górnika, albo GKS-u? - pytam "Manola". - No, bez przesady - drapie się w głowę lekko zakłopotany

Cytat: napad na kibiców Jagiellonii

Grupa około 30 bandytów napadła na fanów Jagiellonii, kiedy ci w Białymstoku wysiedli z autokaru wracającego z Janikowa. To już kolejna napaść na kibiców białostockiego klubu.
Do bitwy doszło w sobotę ok. godz. 23. Autobus z sympatykami białostockiej drużyny wracał właśnie z Janikowa pod Inowrocławiem, gdzie Jagiellonia zwyciężyła tamtejszą Unię.

Autokar zatrzymał się na ul. Jana Pawła II, na wysokości Domku Napoleona. Wysiadło z niego kilkanaście osób. Wtedy od strony ul. Swobodnej ruszyła na nich grupa ubranych na ciemno mężczyzn. Niektórzy byli w kominiarkach. W rękach noże, siekiery i pałki. Momentalnie doszło do bijatyki.
W okolicy akurat był patrol policji. Kiedy ruszył w stronę bijących się osób, zaczęły uciekać. Jeden z bandytów siekierą próbował zaatakować policjanta. Mundurowy obezwładnił go i zatrzymał. Był nim18-letni białostoczanin. Trafił do policyjnej izby zatrzymań.

Chwilę później do dyżurnego policji zadzwoniła matka 22-latka, który autokarem wracał z meczu w Janikowie. Miał rany cięte na plecach, ranę kłutą uda oraz ślad po ciosie siekierą w nogę. Trafił do szpitala. Po opatrzeniu ran został zwolniony do domu. - On miał szczęście, bo był grubo ubrany - mówił nam wczoraj jeden z kibiców, świadek bitwy.

Wczoraj do godziny 15 policja zatrzymała kolejne sześć osób, które są podejrzane o napaść na białostockich kibiców.

- Nie mogę powiedzieć, jakie role pełniły w tym zdarzeniu. To będzie wiadomo, jak policjanci zakończą dochodzenie - powiedział nam komisarz Dariusz Kędzior z białostockiej policji.

O napaściach na fanów Jagiellonii piszemy od kilku miesięcy. O tym, że w Białymstoku dzieje się coś groźnego, zawiadomili nas sami kibice.

- Tu nawet nie można mówić, że są to skini czy pretorianie. Po prostu jakaś grupa, która z czyjejś inspiracji napada na nas i to w imię czegoś, czego my nie potrafimy zdefiniować - mówi Dariusz Konończuk ze Stowarzyszenia Sympatyków Jagiellonii Białystok.

Od września białostocka policja zanotowała kilka bójek, które miały tło kibicowskie. Dochodziło do nich na osiedlach Antoniuk, Dziesięciny, Nowe Miasto i właśnie w okolicy osiedla Wysoki Stoczek.

Jednak najpoważniejsze zajście miało miejsce przed miesiącem na meczu w Białymstoku. Wtedy grupa chuliganów wyrzuciła ze stadionu Hetmana najwierniejszych sympatyków Jagiellonii. Po tym zajściu stowarzyszenie czasowo zawiesiło działalność. Niedawno - kiedy sytuacja zdawała się opanowana - stowarzyszenie wznowiło działalność.

Rozumiem, że to wszystko to jednostkowe przypadki osób od których nawet kibole się odcinają? Naiwny to chyba nikt nie jest...

Zgadzam się z Dzeyem - jak się chcą napieprzać to wara od publicznych szpitali i karetek...

Widzę że jeżeli z takim zrozumieniem czytacie moje pytania to ciekawi mnie z jakim zrozumieniem czytacie PŚ.

Widzisz, ja tu nikogo nie atakuję a wręcz mogę się czuć obrażany przez mkb. Twierdzisz że sam nie potrafię myśleć (jakbym nie myślał to by mnie na tym forum nie było) i czytam to co ktoś piszę w internecie. Skąd wiesz co ja czytam?
Równie dobrze mogę to odwrócić przeciw tobie. Nie przytaczam waszych odpowiedzi bo ignorujecie moje pytania.Komentujecie moje doznania z życia ale nie pytania.

Mamy XXI młodzież jest coraz bardziej wykształcona i myśli racjonalnie. Czy wierzysz w to że na na arce noego mogło sie pomieścić tyle zwierząt jedzenia na tyle dni żeby wykarmić je wszystkie i 8 osób?
Matematycznie jest to pole powierzchni 11,250m kwadratowych( na takiej powierzchni miało się to wszystko znajdować), dla ruszenia wyobraźni przestrzennej jest to 1,5 boiska do piłki nożnej!

Nie wyssałem sobie tego z palca tylko z księgi którą uważamy za Świętą.

Moje pokolenie w takie bzdury już nie uwierzy. (Taki przykład: moja babcia uważa że skoro samolot który nie dawno wodował na rzece nie rozbił się to zasługa BOGA, a nie pilota(tylko ciekawi mnie po co BÓG zafundował te ptaki na torze lotu).Ja myślę inaczej, miał facet doświadczenie i to spore to mu się udało.

Wyobraż sobie np. mechanika z doświadczeniem i bez. Jeden naprawił auto a drugi nie. Czyli jednemu pomagał BÓG a drugiemu? Brak wiedzy?

Dzisiaj się poszukuje logicznego wyjaśnienia a nie wiary. Wiesz co znaczy wyraz "wiara"?jak wiesz to połapiesz się o czym mówię.

Moim zdaniem PŚ jest metaforycznym przedstawieniem wielu historyjek starożytnych jak i metaforycznym opisem astrologii i astronomii.

Jest w niej masa żeczy zaczerpnięta z mitów.

Potop = Epos o Gilgameszu http://pl.wikipedia.org/wiki/Synkretyzm_religijny

Historia mojżesza = Sargon z Akkad http://pl.wikipedia.org/wiki/Sargon_Wielki

10 przykazań (dawcą tego prawa nie był tylko NOE, jest wielu innych w mitach chćby greckich) = grecka Księga Umarłych
http://pl.wikipedia.org/wiki/Księga_Umarłych

Widzieliście czytając podobieństwa między Jezusem a Józefem?
Narodziny Józefa były cudem- Jezusa narodziny także.
Józef miał 12 braci- Jezus miał 12 uczniów.
Józef został sprzedany za 20 srebrników- Jezus za 30.
Józef zaczyna pracę w wieku 30 lat - Jezus także
Brat Juda dokonuje zdrady Józefa - uczeń Judasz dokonuje zdrady Jezusa
Czy Józef był prototypem Jezusa?

Kult solarny http://pl.wikipedia.org/wiki/Kult_solarny
http://watadze.wordpress.com/2008/05/02/religie/
Mitra http://pl.wikipedia.org/wiki/Mitra_(mitologia)
Co robią tam znaki zodiaku? http://pl.wikipedia.org/w...larskim_synagog (już niedługo ERA wodnika, "Kiedy wejdziecie do miasta, ujrzycie człowieka niosącego dzban z wodą.Idźcie za nim do Domu, do którego wejdzie")
Krzyż http://pl.wikipedia.org/wiki/Krzyż

Skopiowaliśmy sobie inne religie.
Sam papież powiedział "nowa religiia" http://www.opoka.org.pl/b...g_21032007.html

No cóż, dla was to tylko spisek, a dla innych dowód że starożytni ludzie nie mieli takiej wiedzy jak my teraz i wszystko co się działo w przyrodzie przerastało ich pojecie i stąd zaczęłli sobe interpretować to co się dzieje na niebie.

Skamieliny dinozaurów zostały nam przez kogo podrzucone?(psikus szatana?)

Oj ERA komputerów, a rozum wierzy jeszcze w bajki.

Myślicie że wasze dzieci chodzą do kościoła? Jeśli idą to tylko po to żeby gdzieś posta, pogadać, poprostu być poza domem przez godzinę żeby "starzy" się "odwalili"

Zresztą co tu sie rozpisywać wy i tak nie macie czasu tego czytać (chociaż może komuś się to przyda, bo jak narazie nieliczne jest to forum).

Jedno jednak faktycznie jest prawdą. "Wiara czyni cuda"! Wątpię, czy załapiecie o co mi chodzi przytaczając ten cytat?
I to pod spodem:

Dzisiej na www.onet.pl

Koniec świata za trzy lata?

21 grudnia 2012 roku skończy się świat jaki znamy. Tego dnia nastąpi zmiana biegunów magnetycznych Ziemi. Ruch obrotowy naszej planety gwałtownie zwolni, a następnie zmieni kierunek. Trzęsienia ziemi o niespotykanej sile i ogromne fale zniszczą naszą cywilizację. Całe kontynenty znikną z powierzchni globu. Zginą miliardy ludzi. Resztki Europy i Ameryki Północnej zostaną pokryte lodowcem.

Według Patricka Geryla, belgijskiego astrofizyka, tak właśnie będzie wyglądać apokalipsa. Światowy kataklizm mają szansę przetrwać ci, którzy za kilkanaście tysięcy euro wykupią sobie miejsce w budowanej przez niego w RPA farmie "Perfect Vision". Są chętni? Oczywiście. I nie brakuje wśród nich Polaków.

Atlantydzi wiedzieli pierwsi

Wpisanie w wyszukiwarkę słów "december 2012" daje 59 mln rezultatów. Wystarczy lektura kilku stron, by stracić motywację do podejmowania jakiejkolwiek aktywności wykraczającej horyzontem czasowym poza rok 2012. Katastrofa jest nieunikniona. Jej przyczyna – nie do końca oczywista. Koniec świata może nastąpić w wyniku: globalnej wojny, kolizji z tajemniczą planetą Nibiru, wybuchów na słońcu i przebiegunowania Ziemi. Zagładę przepowiedzieli m.in.: Egipcjanie, Sumerowie, Majowie, autorzy Biblii i – niezawodny w takich przypadkach – Nostradamus.

Spośród dziesiątek teorii dotyczących zbliżającego się końca świata jedną z najbardziej popularnych jest "Proroctwo Oriona na rok 2012" Patricka Geryla. Trzy książki Belga, w których wieszczy nieuchronną zagładę i wskazuje drogę ocalenia, są obelgą dla zdrowego rozsądku, ale na całym świecie kupiło je już kilkadziesiąt milionów osób.

Geryl twierdzi, że co 11,5 tys. lat dochodzi do hiperkatywności słonecznej wywołującej zamianę biegunów magnetycznych Ziemi. Przebiegunowanie prowadzi do nagłej zmiany kierunku ruchu obrotowego planety i katastrofy niszczącej całą naszą cywilizację.

Skąd wiadomo, że zagłada nastąpi już za trzy lata? Przewidzieli to astronomowie zamieszkujący legendarną Atlantydę. Atlantydzi odkryli teorię pól magnetycznych Słońca i mieli świadomość, że ich świat jest skazany na zagładę. Dzięki obserwacji gwiazd dokładnie wiedzieli, kiedy dojdzie do wywołanego zmianą biegunów Ziemi potopu. Więc zanim w roku 9792 roku p.n.e. kilkusetmetrowe fale zalały lądy, a Atlantyda została pogrzebana pod biegunem południowym, zbudowali tysiące łodzi i uciekli do Ameryki Południowej i Egiptu.

Wiedza astronomów z Atlantydy przetrwała. To właśnie hieroglify egipskie i kalendarz Majów mają wskazywać, że już niedługo dojdzie do kataklizmu na miarę opisywanego w Biblii potopu. W roku 2012 r. Wenus, Mars, Orion i inne ciała niebieskie znajdą się w takiej samej pozycji jak w roku 9792 p.n.e., a niezwykle dokładny kalendarz Majów kończy się na dacie 21 grudnia 2012 r. Później nie ma już nic.

- Nie ma co wątpić. Jeśli w dalszym ciągu będziemy lekceważyć te odkrycia, wszyscy zginiemy. Dzwony powinny bić na alarm na całym świecie! To wydarzenie będzie porównywalne z eksplozją 10 000 bomb atomowych naraz. Będzie to największa tragedia na świecie od czasów biblijnego potopu – pisze Geryl w "Proroctwie Oriona".

Nie oznacza to wcale, że przez najbliższe trzy lata, mając w perspektywie nieuchronny koniec świata, należy oddawać się słodkiemu nieróbstwu lub wyrafinowanej konsumpcji – najlepiej na kredyt. Prorok zagłady wzywa do aktywności. - Zdaję sobie sprawę, że nie każdy zdoła się uratować. Ale jeżeli nie zrobimy nic – straty w ludziach będą o wiele większe – pisze.

Ratunkiem może być emigracja na względnie najbezpieczniejszy kontynent – Afrykę. Najlepiej zaś wykupić udziały w "Perfect Vision" – farmie położonej w południowoafrykańskich Górach Smoczych. Geryl i wyznawcy jego apokaliptycznych wizji wierzą, że właśnie tam uda się im przetrwać zagładę. Teren o powierzchni 200 ha, położony na wysokości od 1900 do 2700 m n.p.m, ma stać się nową arką Noego. Na razie cała farma to niedokończony dom i kilka odwiertów z pompami wodnymi, a Geryl i jego współpracownicy są na etapie uzgadniania formalnych warunków zakupu terenu. Plany prezen

Autor :Cissy
Moderator

Postów: 1569
Miejscowość: Sodden
Data rejestracji: 21.11.07
Dodane dnia 25-11-2007 16:58

Tego chyba wyjaśniać nie trzeba

Zacznę:
- J.R.R. Tolkien: "Władca Pierścieni", "Silmarillion";
- J.K. Rowling: "Harry Potter" - cała saga;
- A. Sapkowski: "Wiedźmin" - cała saga;
- D. Brown: "Kod Leonarda da Vinci";
- C.Paolini : "Eragon" i "Najstarszy"

A jakie są wasze ulubione książki ?

Autor: Viper
Moderator
Postów: 1123
Miejscowość: Częstochowa
Data rejestracji: 25.11.07
Dodane dnia 26-11-2007 09:59

Moje ulubione:
- J.K. Rowling: "Harry Potter" - również wszystkie,
- M. Mitchell "Przeminęło z wiatrem",
- A. Ripley "Scarlett",
- B. Prus "Lalka",
- H. Sienkiewicz "Quo Vadis".

Na razie to chyba wszystkie...

Autor :Gabrielle
Moderator
Postów: 1544
Miejscowość: Mroczny Bór
Data rejestracji: 21.11.07
Dodane dnia 26-11-2007 21:54

Ja lubię mnóstwo książek ale najbardziej:

"Tomek ..." A. Szklarskiego
"saga o ludziach lodu" Wszystkie 47 bodajże

Jak sobie coś przypomnę to dopisze.

Autor: Viper
Moderator
Postów: 1123
Miejscowość: Częstochowa
Data rejestracji: 25.11.07
Dodane dnia 30-11-2007 21:06

Nie czytałam tych książek... O czym są? Ciekawe?

Autor: Gabrielle
Moderator
Postów: 1544
Miejscowość: Mroczny Bór
Data rejestracji: 21.11.07
Dodane dnia 30-11-2007 22:18

O Tomku jest bodajrze 7 książek akcja toczy sie między 1901 a 1908 chyba Tomek podróżuje ze swoim ojcem łowcą zwierząt.
O sadze nie chce mi sie pisać za dużo tego jest saga jest w dodatku do gazety którejś w każdy piątek.

Autor: Selenity
Super Administrator
Postów: 170
Miejscowość: Zamek Ark'Moor
Data rejestracji: 20.11.07
Dodane dnia 12-12-2007 23:00

Moja pierwsza książka ulubiona to " Tajemniczy opiekun" pożniej " Mały Książę" i moja miłość od pierwszego czytania " Tomek ..." Alfreda Szklarskiego . o przygodach Tomasza Wilmowskiego jestem wielką fanką tej serii i oczywiście wszystkie książki mam w domu . Całość serii. Ostatnio w " pani domu" były jeden tom 3 złote. Kocham tą serię tak samo jak Pottera. Myślę żeby tu na forum otworzymy klub przygód gdzie bedzie mowa o takich książkach a i Gabriela czytałaś " Saga o Czarnoksiężniku" M. Sandremo to jest cała seria 17 tomów i "Saga ludzi lodu" to kontynuacja tego właśnie cyklu. PS. czy ktoś czytał trzeci cykl " Zakon Światła " ten po ludziach lodu". Wracając do przygód Tomka to niedawno wydano książkę Szklarskiego która była pierwowzorem cyklu tytuł " Tomek w tarapatach"
Co do Tomka to;
pierwszy tom to " Tomek w Australii" - Polskę okupują wojska rosyjskie. Pewnego dnia do Tomka którego wychowują Karscy przyjeżdrża Smuga przyjaciel ojca Tomka i zabiera go z Polski legalnie. (Ojciec Tomka uciekał za granicę bo został skazany za działalność spiskową przeciwko carowi razem ze swym kolegą Nowickim a matka Tomka zmarła rok później .Wychowywali go wujostwo Karscy . Tomek razem ze swym ojcem i jego dwoma przyjaciółmi wyrusza w podróż . Ojciec Tomka Andrzej pracuje dla Hanenbecka właściciela ogrodów zoologicznych i botanicznych. Ich celem jest Australia a już podczas podróży morskiej mają wiele przygód. Nie mogłam się oderwać od czytania polecam.
Opowiem wam o tomach coś więcej następnym razem bo każdy dotyczy innego kraju i wielu przygód. Obiecuję nowy dział .

Autor:Gabrielle
Moderator
Postów: 1544
Miejscowość: Mroczny Bór
Data rejestracji: 21.11.07
Dodane dnia 12-12-2007 23:57

Świetny pomysł. Ja mam książki o Tomku ale brakuje mi Tomek na czarnym lądzie" A z książek Margarit Sandemo czytałam tylko niektóre z sagi o Ludziach Lodu ale bardzo je lubie. Strasznie podobają mi sie jeszcze Opowieści z Narni.

Autor:Viper
Moderator
Postów: 1123
Miejscowość: Częstochowa
Data rejestracji: 25.11.07
Dodane dnia 14-12-2007 16:41

Ojoj... Po Twoim poście, Sel, przypomniałam sobie o "Tajemniczym Opiekunie". Super książka... Czytałam w wakacje i naprawdę mnie wzruszyła! Zapomniałam również o takich książkach jak "Mały Książę" oraz "Opowieść Wigilijna"- te książki lubię, ze względu na zawarte w nich mądrości życiowe.