i jeszcze jedno pytanko na piątkowy wieczór: mam zdanie na temat resekcji
nowotworu złośliwego krtani za pomocą laseru CO2 "Resection is done step by
step and the tumor is resected blockwise" ...czy możliwe, że chodzi o operację
blokową (usunięcia guza wraz z okolicznymi węzłami chłonnymi), czy raczej o
formę wycinania "blokową"..czyli pewnie jakimiś kawałami :)...ale to wtedy
raczej kłóci się z "step by step"...Co o tym myślicie? a może powinno być
clockwise i literkę zamienili ;)

Pozdrawiam
Dzięki za sugestie


· 


i jeszcze jedno pytanko na piątkowy wieczór: mam zdanie na temat resekcji
nowotworu złośliwego krtani za pomocą laseru CO2 "Resection is done step by
step and the tumor is resected blockwise" ...czy możliwe, że chodzi o operację
blokową (usunięcia guza wraz z okolicznymi węzłami chłonnymi), czy raczej o
formę wycinania "blokową"..czyli pewnie jakimiś kawałami :)...


Chyba o to drugie.

ale to wtedy

raczej kłóci się z "step by step"...


własnie nie - po kawałku czyli step by step

Tylko poważnie brzmiącego słowa mi brak. :-(

MG



i jeszcze jedno pytanko na piątkowy wieczór: mam zdanie na temat resekcji
nowotworu złośliwego krtani za pomocą laseru CO2 "Resection is done step by
step and the tumor is resected blockwise" ...czy możliwe, że chodzi o
operację
blokową (usunięcia guza wraz z okolicznymi węzłami chłonnymi), czy raczej o
formę wycinania "blokową"..czyli pewnie jakimiś kawałami :)...ale to wtedy
raczej kłóci się z "step by step"...Co o tym myślicie? a może powinno być
clockwise i literkę zamienili ;)


IMHO raczej nie zamienili i chodzi o "stopniowe wycinanie kawałek po
kawałku" (block by block). Słowa "blokowo" bym tu nie używał, bo u nas
kojarzy się z wycięciem "w jednym bloku", a to akurat coś przeciwnego.

Pozdrawiam
AdamS


wprawdzie szczurek ktorego dotyczyl post juz nie zyje ale dopowiem temat...

okazalo sie ze szczurek mial prawdopodobnie nowotwor(mial dwa guzki wymacalne,Rtg ich nie wykrylo wiec mozliwe ze w srodku ciala tez bylo pare takich ktorych nie wykrylo.....powiekszone wezly chlonne i sledzione,zaczal przechylac sie na jedna strone,chodzil bardzo splatany,cierpial,doszly problemy z oddychaniem,walczylam by zaczal oddychac lepiej 12 godz ale bylo coraz gorzej....w koncu tylko w zimnym przedsionku tuz po kolejnej dawce aminofiliny i ambrosolu oraz inhalacji bylo mu na pol godz. lepiej a potem kolejny atak, ciezszy....juz nic nie pomagalo:-(

jesli zauwazycie u szczurasa zmniejszajace sie lub zwiekszajace stopniowo jadro to pedem do weta....ten ktory mial zmniejszajace sie jadra mial na 90% raka(ost nie zrobilam histopatologi ale jego stan(wezly,sledziona,splatanie,guzki,nagle problemy z oddychaniem mimo czystych na RTG pluc i oskrzeli)nie wskazywaly na nic innego co bylo by znane medycynie(tak twierdzili weci).....drugiemu szczurkowi,jego bratu jedno jadro nagle uroslo a drugie tez niby zniknelo....histopatologia wykazala raka,wstepna ocena ze zlosliwy,czekamy na dalsze wyniki....oprocz tego mial liczne guzy w brzuchu(wynik sekcji)i guz na brzuszku ktory zostal wyciety.....

wiec nie bagatelizujcie stopniowej zmiany wielkosci jader,to moze byc cos bardzo powaznego

szkoda ze juz ich ze mna nie ma....brak mi tego smrodku

· 

O mojej chorobie

Nazywam się Katarzyna Rzeźnicka. Mam 30 lat i jestem mamą 4-letniej Nataszki i 11-miesięcznego Adasia.

Niedawno zdiagnozowano u mnie nowotwór złośliwy. Guzy są w obu piersiach, węzłach chłonnych, wątrobie, płucach i na kręgosłupie.

Mój świat legł w gruzach, zwłaszcza, że lekarze ocenili mój przypadek jako nieuleczalny. Jeśli nie podejmę natychmiastowej walki to moje dzieci w tak wczesnym okresie swojego życia stracą najważniejszą osobę.

Przeszłam już przez radioterapię o bardzo wysokiej dawce promieni, co wywołało u mnie silne skutki uboczne. Czeka mnie wkrótce chemioterapia.

Największą moją nadzieją na przeżycie jest terapia w klinice koło Stuttgartu. Niestety jest ona bardzo kosztowna. Doba kosztuje 280 euro. Pierwsza tura leczenia to ok. 90 tys. zł. Nasze dochody pokrywają zaledwie bieżące potrzeby i nie mam co marzyć o sfinansowaniu tej terapii.

Tak bardzo chciałabym powiedzieć mojej córeczce w dniu jej urodzin, że mamusia będzie zdrowa i będzie żyła.

Wiem, że nie jestem odosobnionym przypadkiem medycznym. Jednak z uwagi na wiek moich dzieci, oraz to, że tak bardzo mnie potrzebują, zwracam się z gorącą prośbą o pomoc.

Będę bardzo wdzięczna za wpłaty na niżej podane konto.

Dziękuję.
Katarzyna Rzeźnicka,
Stargard Szczeciński, dnia 4 lipca 2007 r.


Więcej info - LINK

Napisałem to tutaj bo to moja była nauczycielka, bardzo wporządku, właśnie sie dowiedziałem o tej stronie z kogos opisu gg. Moze niektórzy z Was bedą w stanie jakoś pomóc.
Pozdrawiam

Zaczyna się od bezbolesnego powiększenia węzłów chłonnych.
Na szyi, pod pachami czy w pachwinach. Powiększenie utrzymuje się dłużej niż w przypadku infekcji i powoli narasta. Później pojawia się gorączka, trwająca wiele dni przeplatana okresami bezgorączkowymi (tzw. gorączka Pela-Ebsteina) swędzenie całego ciała, nocne pocenie się, bóle kości, utrata masy ciała i skłonność do szybkiego męczenia się.
Może wystąpić także powiększenie śledziony, wątroby i innych narządów oraz ból po spożyciu napojów alkoholowych w miejscu gdzie znajduje się nowotwór.
Oto typowe objawy choroby zwanej ziarnicą złośliwą.

Kociak, nawet jeśli ktoś na forum podpowie Ci z czego mogą wynikać te dolegliwości (ja nie mam pojęcia) to forumowa diagnoza przecież Ci nie pomoże. :) Skocz do lekarzy (internista, ginekolog) i sprawa się wyjaśni, wdrożą też odpowiednie leczenie. To nie zajmie Ci wiele dłużej niż zaniesienie moczu na badanie. ;)
Znalazłam to:
Powiększenie węzłów pod kolanem i w dole łokciowym
U zdrowego człowieka węzły tych okolic nie powinny być wyczuwalne. Powiększenie z dużym prawdopodobieństwem wiąże się z procesem złośliwym, najczęściej nowotworem układu chłonnego (białaczka, chłoniak, ziarnica złośliwa), choć może być spowodowane także zakażeniem (np. choroba kociego pazura). Częściej obserwowane u dzieci, wymagają koniecznie szybkiej interwencji lekarskiej. Lekarz przeważnie zleca cały pakiet badan laboratoryjnych (morfologia wraz z rozmazem, OB), a także badania obrazowe takie jak RTG klatki piersiowej, USG jamy brzusznej.

(poradnikmedyczny.pl)

No z tym USG to ok, ale zastanów się dobrze, czy jest ono ci naprawdę potrzebne. Przecież nasze piersi składają się z kuleczek tłuszczu i to nie jest tak, że są idealnie równe i gładkie tam w środku :) Często np. przed okresem może nam się wydawać, że są tam jakieś zgrubienia ponieważ piersi są obrzmiałe, wrażliwsze i dlatego możemy wyczuwać "różne dziwne rzeczy" :) Uważam, że przez jakieś dwa miesiące jeszcze powinnaś badać je sama raz w tygodniu i szczególnie zwracać uwagę na ich budowę tuż przed okresem :) Guzy piersi nie rosną tak szybko jak się nam wydaje. Z jednej strony bardzo trudno je wyczuć, gdy są jeszcze małe - dlatego tu polecana jest dokładna obserwacja i "znajomość" swoich piersi - a z drugiej bywa za późno, gdy są już duże. Jednak złośliwe nowotwory piersi (naciekowe) występują u tak młodych dziewczyn niezwykle rzadko :) Wbrew pozorom także nie są idealnie kulistymi tworami, więc warto też zwracać uwagę na wszelkie inne zgrubienia. No i ważne, aby nie pomylić ich z węzłami chłonnymi :) na które też trzeba zwracać szczególną uwagę. Już we wczesnym stadium nowotworu zaczynają się powiększać.
Ale, zanim wybierzesz się na USG piersi naprawdę dobrze je poobserwuj. Dopiero, kiedy wyczujesz coś twardego, leć do lekarza, inaczej jest to wyrzucanie pieniędzy w błoto tak naprawdę. No i takie zgrubienie też nie musi od razu oznaczać nowotworu, tylko np. mięśniaka, który jest niegroźny :)
Więc, kochana - w każdą sobotę po kąpieli wykonaj sama dokładne badanie piersi, a lekarza zostaw na później. I zobaczysz, że wszystko będzie ok i że tak naprawdę nic tam nie ma ;)
Pozdrowienia :)

Ponadto nowotworu (złośliwego) nie da wyczuć palcami - nie tworzy on torebki w przeciwieństwie do nowotworów niezłośliwych (guzów itd.), (ale te się nie zmniejszają)
Możliwe że rzeczywiście to jest powiększony węzeł chłonny (przez Internet, nie widząc tego, nikt nie powie Ci na 100%), a antybiotyk spowodował jego zmniejszenie, robiąc przy okazji spustoszenie we florze bakteryjnej jelit. Trillac czy Lakcid- konieczny.

Lidka czym predzej zrob sobie marker CA125 nie masz na co czekac. W twoim przypadku powinnas miec ograniczeone zaufanie do lekarza, idz do innego. Moja zoneczka miala zmiane lita na jajniku, lekarz powiedzial, ze nie ma powodu do obaw, w najgorszym wypadku endriometrioza. Niemniej jednak lekarzowi nie dalo to spokoju, wyslal na marker CA125 wyszedl 169 i byl to sygnal - zagladamy do brzucha i ..............nowotwor zlosliwy !!! Na szczescie G1 wysokozroznicowany. Co by bylo gdyby lekarz powiedzial ze zobaczymy za pol roku? Zonka ma wycieta macice, jajniki, wezly chlonne, wyrostek robaczkowy, ale jest czysta. Pol roku pozniej bylby juz chyba wyrok. NIE ZWLEKAJ BADZ CZUJNA.
Mimo iz zonka jest czysta, jutro idzie na pierwsza chemie :(
P.S.
Cz ktos wie co sie dzieje z Robertem?

Teoretycznie takie tłumaczenia można uznać, ale jak było w praktyce pewnie się nie dowiemy. Wynik histopatologiczny wskazuje nowotwór złośliwy jajnika i to jest przede wszystkim wskazanie do uzupełnienia operacji o wycięcie wyrostka robaczkowego, sieci, ocena węzłów chłonnych oraz innych narządów jak m.in. jelita i wątroba. Ważne jest stadium zaawansowania choroby co ma w części wpływ na rokowanie. Myslę jednak że przy tym rozpoznaniu, które już jest to uzupełniająca chemioterapia może obejmować 6 serii. Niekorzystne rokowiczo jest właśnie to G3, ale wczesne stadium może to po części niwelować. Operacja poszerzona czyli tzw. radykalna musi się odbyć bo takie są wskazania przy raku jajnika. Pozdrawiam i trzeba poczekać do następnego wyniku histopatologicznego.

Dodam jeszcze, że dodatkowo pobranie płynu z jamy brzusznej do badania cytologicznego na obecność komórek nowotworowych w płynie.

Pytałam już lekarza rodzinnego o badania genetyczne kazał zgłosić się do ginekologa bo on nie ma takiej mozliwości dać skierowania.Ewentualnie poszukam jakiejs poradni genetycznej z tej listy.

Dowiedziałam się wkońcu o wyniki histopatologi po sekcji któe jednak były :i okazuję się że nie był to nowotwór złośliwy gdyż wyszło : torbielako-gruczolak - brodawkowaty , zaczol sie od jajnika a po osiagnieciu takich rozmiarów juz wchodził na brzuch i przykrywał inne narządy rósł cicho natomiast w tak dużym rozmiarze zaburzał pracę innych narządów i krążenia:(, więc operacja była niezbędna a lekarze kazali czekać na wyniki badań aż miesiąc :(
Nie rozumiem więc skąd przerzuty w śródpiersiu i węzłach chłonnych guzki ,być może tam odbywał sie drugi proces chorobowy inny nowotwór sama już nie wiem.Skąd przerzuty skoro wyszło że nie złośliwa to odmiana nowotworu jajnika.

no wiem że coś nie gra bo powiedziano nam że to rak a nagle że to nowotwór.
Napisali wynik sekcji że przyczyną smierci był : torbielako-gruczolak-brodawkowaty który już prawie dostał sie do brzucha i ucieskał na ważne narządy i spowodował niewydolnośc krążenia itd.a nie zator więc już nic nie rozumiem. Więc jedynym rozwiązaniem byłaby własnie ta operacja, której nie wykonali.

Z wycinka histopatolog wyszło : Nowotwór niezłośliwy torbielako-gruczolak - brodawkowaty, który wypełniał podbrzusze, śródbrzusze i nadbrzusze struktura płynowo lita wymiary ponad 40cm, (guz jajnika),
wynik markera CA125 1175,06 H IU/ml

natomiast przerzuty to nie wiem skąd wynik:
Obustronne guzowate poszerzenie śródpiersia górnego przedniego.
A- weze l chłonny nadobojcza lewego - guzek 1 cm
B-wezel chłonny nadobojcza prawego -guzek 1 cm
Guzek w środpiersiu 2cm
rozpoznanie: Wśród elementów morfotycznych węzła chlonnego rozproszone powiększone atypowe komórki niejasnego pochodzenia.obraz niejednoznaczny.

być może to mogłbyć chłoniak,tak jak podejżewali , oni chyba sami nie wiedzą co to było:(

Myślę, że ogromny nowotwór łagodny którego rozmiar poraża mógł się przyczynić do niewydolności krążenia i w konsekwencji zgonu. Chyba nie uzyskasz informacji dlaczego nie operowano i czy w ogóle było możliwe usunięcie nawet części tego guza, ponieważ nie było ryzyka rozsiewu bo niezłośliwy. Wysokość markera nie ma tutaj znaczenia.
Obraz morfologiczny z węzła chłonnego może sugerować, że tam mógł istniec nowotwór złośliwy, bo w takich badaniach często początkowo widać obraz niejednoznaczny z atypowymi czyli nieprawidłowymi komórkami, które mogą być nowotworowe.
Pozdrawiam i myślę, że powinnaś zacząć myśleć o sobie i ochłonąć po tym wszystkim. Wiem, że to nie jest łatwe, ale tak będzie najlepiej.

Należy założyć, że w trakcie operacji lekarze sródoperacyjnie wykluczyli nowotwór złośliwy jajnika. Jednakże badanie histopatologiczne stwierdziło występowanie ognisko raka jajnika. Jeżeli w trakcie operacji pierwszej nie przeprowadzono postępowania wg protokołu rekomendacji FIGO stąd jest konieczność wykonania powtórnej operacji w celu oceny faktycznego stopnia zaawansowania nowotworu. Przytoczę rekomendacje PUO i PTG w zakresie leczenie operacyjnego raka jajnika we wczesnych stopniach zaawansowania klinicznego (FIGO I, II)

Celem leczenia operacyjnego w tych stopniach jest ustalenie zaawansowania choroby, wycięcie ognisk nowotworu. Po uzyskaniu w badaniu doraźnym potwierdzenia raka jajnika należy wykonać operacje zgodne z rekomendacją FIGO, czyli:
pobranie popłuczyn z jamy otrzewnej
wycięcie macicy z przydatkami
wycięcie sieci
wycięcie wyrostka robaczkowego
pobranie minimum 5 biopsji z otrzewnej ściennej miednicy oraz pozostałej części jamy brzusznej, przepony lub zrostów
biopsja węzłów chłonnych miednicy mniejszej i okołoaortalnych

W przypadku pooperacyjnego potwierdzenia stopnia zaawansowania Ia (G1) chora nie wymaga leczenia uzupełniającego.
W Twoim przypadku konieczna jest druga operacja w celu ustalenia czy wymagasz leczenia uzupełniającego. Ważne czy w obecnym badaniu histopatologicznym określono stopień G.

to jednak na 98% rak, na szczęście podstawnokomórkowy- najłagodniejszy nowotwór złośliwy skóry, nie dający przerzutów do węzłów chłonnych i narządów wewnętrznych... przynajmniej tyle

niebieskaa22, dzięki Kochana! jak już będziesz chciała się rozsypywać, mogę Ci odstąpić moje 4cm rozwarcia, jak chcesz

sweethoney, prawdopodobnie nowotwór skóry, raczek podstawokomórkowy, dziad złośliwy, ale tylko miejscowo, nie daje przerzutów do innych narządów ani węzłów chłonnych, więc nie zagraża życiu. Czy to to okaże się dopiero po badaniu histopatologicznym najpierw muszę wyciąć znamię taki uroczy "pieprzyk" na brzuchu, koło pępka... am go od zawsze, ale zaczął niepokojąco się zmieniać

Na Onecie piszą, że
Jego lekarz orzekł, że doniesienia o zbliżającej się śmierci aktora są bezpodstawne. – Choroba Patricka jest w stadium początkowym. Aktor dobrze reaguje na leczenie. Jesteśmy pełni optymizmu – powiedział profesor George A. Fisher, który wykłada w Stanford University Cancer Center i pracuje nad wieloma eksperymentalnymi terapiami nowotworów.


ale też, ze
Guz się zmniejszył, ale w mniejszym stopniu, niż spodziewali się lekarze.


oraz
Nowotwór, zdiagnozowany u gwiazdora w styczniu, miał - według gazety - przenieść się także na inne organy.

Jeśli jednak zostaje wcześnie wykryty, tzn. nie dotrze jeszcze do węzłów chłonnych, a pacjent jest poddany intensywnemu leczeniu - operacji i chemioterapii – już 17-25 procent chorych udaje się wyleczyć.


Jeśli nie dotarł do węzłów chłonnych, to jest szansa.
I tego życzę

W końcu zdarzają się przypadki, nie śmiem powiedzieć "cuda".
Ale - nawiązując do historii znajomej, która choruje od maja 2007 - są "gatunki/rodzaje" nowotworów złośliwych, które nie dadzą się wyleczyć.

Serce się kraje.............

No właśnie...nie wiem od czego zacząć,,w tej chwili wiem bardzo mało.Czas pokaże jak ułoży się nasze życie.Zastanawiałam się czy powiedzieć Wam o tym w pogaduchach,w historiach,problemach,zwierzeniach padło na to ostatnie.
W połowie lutego znalazłam pod pachą guzek,przez kilka dni liczyłam na to,że zniknie ale kiedy tak się nie stało zrobiłam USG -powiększony węzeł chłonny.Nazajutrz byłam już u onkologa,21.02-biopsja węzła i piersi(stwardnienie),28.02 wynik-nowotwór złośliwy.1.03. pierwsza chemia,22.03 następna.Jestem silna,żyję w miarę normalnie,lepiej się odżywiam,przygotowuję się na to co przyniosą kolejne miesiące.Teraz wiecie dlaczego odwołałam turnus w Warszawie.Nie myślcie jednak,że zniknę z forum chociaż podzielę swój czas między Krainę a Forum Amazonek .

Rozmawiałamz Eleli. Usunełam na razie Pyzę ze strony do adopcji na rpttce, i prosze o
t y m c z a s o w e przeniesienie tego tematu do nowych domów. Ela zdecydowała,z e poniewaz nie było biopsji, a pojawiły sie jakies nowe wzgórki i podejrzewa tez o różne rzeczy wezły chłonne o szaleństwo, Pyza na razie zostanie u niej, na czas, kiedy wyjasni się wszystko co do jej stanu zdrowia, czy nie ma nowotworu złośliwego i przerzutów. W tym czasie Ela bedzie się opiekowac Pyzą, a jak jej stan bedzie absolutnie jasny i stabilny, to ewentualnie podejmie decyzje o jej powrocie na łono psów do adopcji.
Dziekuje Elali za wielkie serce i przygarniecie do domu kolejnego (czwartego) psiaka

1
Witaj Grażka.
Rozumiem Cie doskonale, moja mama walczy z rakiem 13 miesiścy. Pisałam tu juz wcześniej, mama ma nowotwór nerki z przerzutami na wątrobę, węzły chłonne, kręgi szyjne i mózg. Iten przerzut na mózg spowodował całkowity niedowład, porusza tylko lewą ręką. A ostatnio dostała ataków padaczki, też przez ten guz. Jest w hospicjum, 500 km ode mnie, jeżdżę do niej co dwa tygodnie i widze że jest coraz gorzej. Zreszta tak mi mówiła pani doktor, że tak będzie, to rozsiany nowotwór. Nie leczą jej ani wcześniej też nie leczyli, tylko opieka paliatywna. Jest coraz słabsza, stan psychiczny tragiczy. Zmieniła jej się osobowość. Jest złośliwa, marudna. A ja jestem u kresu wytrzymałości, cały czas mam wrażenie, że nade mną wisi miecz. Psychicznie juz nie mam sił.
trzymaj się, nie jestes sama, jeżeli czyjeś życzliwe mysli Ci pomogą to jestem z Toba.

1
Witaj Grażka.
Rozumiem Cie doskonale, moja mama walczy z rakiem 13 miesiścy. Pisałam tu juz wcześniej, mama ma nowotwór nerki z przerzutami na wątrobę, węzły chłonne, kręgi szyjne i mózg. Iten przerzut na mózg spowodował całkowity niedowład, porusza tylko lewą ręką. A ostatnio dostała ataków padaczki, też przez ten guz. Jest w hospicjum, 500 km ode mnie, jeżdżę do niej co dwa tygodnie i widze że jest coraz gorzej. Zreszta tak mi mówiła pani doktor, że tak będzie, to rozsiany nowotwór. Nie leczą jej ani wcześniej też nie leczyli, tylko opieka paliatywna. Jest coraz słabsza, stan psychiczny tragiczy. Zmieniła jej się osobowość. Jest złośliwa, marudna. A ja jestem u kresu wytrzymałości, cały czas mam wrażenie, że nade mną wisi miecz. Psychicznie juz nie mam sił.
trzymaj się, nie jestes sama, jeżeli czyjeś życzliwe mysli Ci pomogą to jestem z Toba.

Dziękuję za wsparcie ,dobrze żą są jeszcze ludzie którzy rozumieją nas opiekujący się osobami bliskimi -obcy a jakże bliscy tak to czuję ,nie wiem jak to wygląda w twoim środowisku czy też zostałaś z tą walką sama ?Mój mąż od samego początku choroby przestał chodzić ma Afazję motoryczną po sterydach zrobił się duży ,a ja mała kobietka muszę temu sprostać .Ja się nie skarże na swój los tylko bardzo bardzo Boli,Jeśli chcesz pogadać to jestem na Naszej Klasie tam możemy się poużalać .Pozdrawiam.

Przez przypadek weszłam na Waszą stronę i trafiłam w sedno. Nurtuje mnie wiele pytań na które lekarze odpowiadają mi nieco tuzinkowo. Dziewczyny proszę pomóżcie. Oto moja historia. W maju zeszłego roku przestałam miesiączkować. Zrobiłam sobie badania TSH i fT4 - w normie. Miesiączki nadal nie było. Lekarz skierował mnie na usg tarczycy. Wykryto jakiegoś guza, który w opinii lekarza miał być jak najszybciej usunięty operacyjnie. Tak więc trzy tygodnie po ślubie leżałam na stole operacyjnym. usunięto mi prawy płat tarczycy. Po operacji dowiedziałam się, że był to guz rdzeniasty (nowotwór złośliwy). Dwa miesiące później znowu położono mnie na stole aby usunąć profilaktycznie również lewy płat i węzły chłonne przytarczyczne. Miesiąć po operacji dostałam miesiączke. Na dzień dzisiejszy ponoć już wszystko ze mną OK jednak od trzech miesięcy znów nie miesiączkuje. Zrobiłam badanie TSH - 0,03 i fT4 - 2,2. Lekarz powiedział, że takie wyniki w chorobach nowotworowych to norma jednak nakazał zmniejszyć dawkę Eltoxinu ze 125mg do 100mg który łykam codziennie. Zmniejszyłam a okresu jak nie ma tak nie ma. Powiedzcie mi kobietki czy zmniejszenie tego leku jeszcze bardziej nie obniży poziomu TSH? Sama już nie wiem czy mam nadczynność czy niedoczynność. Proszę o radę!!! PATRYCJA

muszę Wam o tym napisać, chociaż może nie powinnam ale bardzo mnie to gryzie Otóż wnuczek kobiety ode mnie z pracy, który ma 2,5 roczku ma nowotwór złośliwy węzłów chłonnych, liczne przerzuty i od jutra dają mu chemię Nie wiem czy ma jakieś szanse ON jest tylko kilka miesięcy starszy od mojego synka To jest prawdziwa tragedia Mój mąż stwierdził,że my byśmy chyba tez umarli gdyby coś się stało synkowi.......
Jutro idę do pediatry bo mały ma jakieś zgrubienie na siusiaczku, teraz to będę z każda pierdółka chodzić do lekarza......Do tego ma kilka krostek na buzi, mamy podejrzenia że może ospa, z tego akurat bym sie cieszyła bo miałby już za sobą....

no to ja tez sie pozale
mam dzis wolne bo jechalam z synem do okulisty
zle widzi ale szklami nie daje sie nic poprawic wiec specjalista
okazuje sie ze on ma.. dziwne schorzenie, oba oka (jak to poprawnie po pl ) dobrze widza ale osobno
jak dwa naraz, to jedno jak sie koncentruje to drugie sobie daje na luz
i odwrotnie

skierowanie do nastepnego specjalisty, teraz czekac kiedy bedzie miejsce
i co dalej
operacja, prawdopodonie
jedyna pociecha ze duzo ludzi w kregu moich znajomych poprawialo wzrok z roznych powodow operacyjnie i kazda z tych operacji udana..
pocieszam sie tak..jakos
Będzie Dobrze Nawet jeśli będzie operacja, trzeba byc dobrej myśli Ja jak miałam Nowotwor Niezłośliwy, tak to nazwal lekarz, to przy operacji (ktore mialam dwie (pierwsza nic nie dala) Grozilo mi sparalizowanie miesni polowy twarzy...no ale trafilam do dobrego lekarza
Ps. To byla ślinianka pomieszana z węzłem Chłonnym i z tego sie zrobil guz )
Ps2. Będzie dobrze Trzeba tylko zaufac lekarzowi

Witam wszystkich serdecznie
Ja i moja rottweilerka potrzebujemy pomocy. Czika jest prawie miesiąc po sterylizacji oraz usunięciu sutka. Wyniki badania histopatologicznego sa bezlitosne - gruczolakorak brodawkowy. Nie bardzo wiem, co to znaczy - oprócz tego że to złośliwy nowotwór. Co mam dalej robić? Suni usunięto guzek wielkości paznokcia (kciuka) i tylko jeden sutek po lewej stronie. Po prawej stronie ma jeszcze jeden guzek wielkości ziarenka pieprzu w przy drugim sutku. Pod koniec września mam iść na koleją operację. Podczas tej ostatniej Pan Wet powiedział, że wykrył również zmiany w macicy (początki ropomacicy); węzły chłonne bez zmian. Przed operacją nie zrobiono żadnych badań. Teraz też nie. Nie wiem jak bardzo jest to groźne. Jakie jest prawdopodobieństwo przerzutów juz teraz i potem? Jakie badania powinnam zrobić? Jaką profilaktykę stosować? Ja po prostu NIC nie wiem.
Czy ktoś może mi pomóc? Coś doradzić?
Będę bardzo wdzięczna.....
Pozdrawiam

Mam pytanie co do przetłumaczonych wyników histopatologicznych , są tam również numery po zakończonym każdym zdaniu ,czy one mają jakieś znaczenie ,i czy jest coś w nich niepokojącego . Mam jeszcze jedno pytanie na wyniku badania BAC węzła chłonnego pachowego cytuję ,,,,,, komórek nowotworu złośliwego nie stwierdzono ,punktat zawiera dość monotonną populację małych limfocytów , jeśli węzeł nie zmniejszy się wskazane będzie badanie histologiczne całego węzła . w wyniku USG pachy jest napisane ,,,,,,,dwa węzły heteroechogenne wielkości 6,7-2,8mm i 10,1-4,3mm mniejsze niż badaniu poprzednim , w poprzednim badaniu USG wielkość tych samych węzłów 9mm i 12,8 PYTANIE moje co to oznacza i czy w przyszłości poddać się temu badaniu histologicznemu tak na marginesie napiszę dodatkowo choruję na mnogie wyrośla kostne jestem po 9 zabiegach operacyjnych z tego powodu POZDRAWAM

Ponownie witam mam pytanie co do przetłumaczonego wcześniej wyniku histopatologicznego ,czy to coś niepokojącego. Zapomniałam napisać w tym wyniku są podane numery czy one mają jakieś znaczenie ?Jeszcze jedno mam pytanie miałam wykonane badanie BAC węzła chłonnego pachowego wynik badania jest następujący komórek nowotworu złośliwego nie stwierdzono ,punktak zawiera dość monotonną populację małych limfocytów ,jeśli węzeł się nie zmniejszy wskazane będzie badanie histologiczne całego węzła. Co to oznacza jaki morze być powód . POZDRAWIAM I BARDZO DZIĘKUJĘ .

Witam,

Wynika badania histopatologicznego, bez wdawania się w dokładnie tłumaczenie poszczególnych słów, informuje o złośliwym nowotworze trzonu macicy, ogniskach endometriozy (endometrium do tkanka wyścielająca macicę od wewnątrz) w jednym z jajników i mikroprzerzutach raka do jednego z jajników (nie wiem, czy chodzi o ten sam jajnik, nie ma podanej strony). W obrębie szyjki macicy stwierdzono dwie torbiele. Jajowód bez zmian. Przymacicze wg Pani relacji również bez zmian.

W przypadku takiego rozpoznania dalsze postępowanie zależy od tego, czy są przerzuty do węzłów chłonnych lub/i przerzuty odległe. Podstawą leczenia jest wykonany już zabieg, uzupełniany w ramach potrzeb o radioterapię, brachyterapią lub/i chemioterapię.

Wygląda więc na to, że choroba została uchwycona względnie wcześnie, stopień złośliwości jest niski (G1, najwyższy to G3), rak nie przekroczył jeszcze granicy narządu. Trudno ustosunkować się do zmian w jajniku - możliwe, że jest to przerzut ale nie można też wykluczyć, że rak rozwijał się tam niezależnie w ognisku endometriozy.

Rokowanie zależy od wielu czynników, miedzy innymi od chorób współistniejących - statystycznie jednak, w opisanym stadium zaawansowania raka trzonu macicy, 90% pacjentek przeżywa 5 lat (w domyśle 5 lat i dłużej, są to jednak ogólne statystyki, a każdy przypadek choroby może być inny)

Witam! Ja dalej mam powiekszone wezly chlonne pachwinowe i miesiac temu mialem bole gardła, goraczke zwykle przeziebienie i od tego czasu mam tez powiekszone wezly chlonne szyjne!!! Tutaj przedstawie wyniki badan:
Zdjecie PA i boczne klatki piersiowej prawe: Nieznacznie zniekształcona prawa wnęka płuca- bez wyraznych sugestii obecności mas patologicznych, ale przy uzasadnieniu klinicznym do rozwazenie weryfikacja w TK. Obraz RTG narządów klatki piersiowej jest w granicach normy.
Biopsja cienkoigłowa(pobierane z wezla w pachwinie):Małe limfocyty, komórki centrów rozrodczych wezła chłonnego, makrofagi. Komórek nowotworu złosliwego niestwierdzono.[/b] Mogłby mi ktos wyjasnic co te dwa badania oznaczaja tak dokladniej. Biopsja byla robiona okolo półtorej miesiaca temu a zdjecie RTG około dóch tygodni temu. Prosze o szybkie wyjasnienie co to wszystko oznacza. Wezly nadal sa takie jakie byly. PRosze o szybka odpowiedz!!!

Megie, mam znajomą, która jest właśnie tak zwaną Amazonką. Przeszła operację odjęcia obydwu piersi oraz usunięcia macicy i węzłów chłonnych - zabieg ten miała już ponad 5 lat temu, nowotwór był w jej wypadku złośliwy, ale do dziś nie nastąpił żaden dalszy rzut choroby. Jest to kobieta po sześćdziesiątce, na emeryturze a jednak... pracująca na cały etat i pomagająca swojej córce, wychowującej samotnie dziecko...

Sporo rozmawiałem z nią na temat jej spraw zdrowotnych i od czasu do czasu mam też okazję obserwować ją w życiu - jest aktywna, pełna energii, zdrowie jej dopisuje i potrafi się cieszyć życiem. Najwyraźniej to co przeszła nie odebrało jej radości życia i możliwości realizowania siebie.

Życzę zdrowia Twojej mamie i stopniowego dochodzenia do dobrego samopoczucia a Ciebie serdecznie pozdrawiam...

Megie Kochana!
Tak mi przykro , ze nie zauwazylam Twojego tematu o Mamie.
Najgorsze w tym wszystkim jest, ze nie mozesz być z nia w takiej chwili. Znowu te problemy z praca za granica.
Nie moga cie puscic do polski w takiej sytuacji? Pytalaś sie? Oni sa dosc tolerancyjni i dbaja o czlowieka. Moze warto cos arobic i pojechac chociaz na weekend.
Cale szczescie w nieszczesciu, ze nowotwor jest niezlosliwy , wiec nie pisz w temacie: Moja mama ma raka piersi. Ona nie ma raka, tylko nowotwor, a nowotworem jest nawet niewinny pieprzyk. Natomiast oni tak czesto robia u starszych kobiet, ze na wszelki wypadek robia mastektonie, ale niepelna, bez usuniecia wezlow chlonnych. Wiem, bo pracowalam w sluzbie zdrowia, jeden z moich zawodow to pielegniarka.
Wiec, Kochana badz dobrej mysli ,wszystko bedzie dobrze. Takie nowotwory zdazaja sie czesto, w obecnych czasach. nawet Mahiki to nie ominelo. ja tez mam taki niezlosliwy na jajniku od 10 lat, mam go kontrolowac co pol roku.
To tez nie jest przyjemne, ale operacji sie boje.
Pozdrawiam , przytulam. Badz dobrej mysli

Witam ponownie
Lekarz stwierdził, że to u mojego Bokserka to prawdopodobnie chłoniak, bo jest umiejscowiony symetrycznie z drugim guzem po drugiej stronie. Po za tym powiedział, że Deruś ma powiększone węzły chłonne w całym organizmie. Nie zrobił mu biopsji, bo powiedział, że jest to bardziej ryzykowne jeśli będzie to nowotwór złośliwy, więć wyciął mu cały guz pod lewą pachą przedniej łapy. Przed zabiegiem miał robione badanie krwi, wynik był dobry, rtg też nic złego nie wykazało. Teraz czekam na wynik histopatologiczny. Deruś po zabiegu czuje się dobrze, ale jest trochę posmutniały i dużo śpi. A ja się strasznie martwię, czy na pewno dobrze zrobiłam ruszając mu to wszystko.
Czekam na odpowiedź.
Monika

poniedziałek, 17 lipca 2006
Chłoniak centroblastyczny
Nie mogłam i nadal nie mogę przyswoić sobie tej wiadomości. Kiedy wyjechałam do Holandii R. umówił się z lekarzem by dowiedzieć się co dalej. Po rozmowie powiedział mi, że szanse na remisję są duże, jeśli zastosuje się chemioterapię. Okazał się w ogóle być niesamowity. Radzi sobie z kroplówkami, lekami... wszystkiego się uczy...mój mąż
Chłoniak czyli lymphoma a inaczej rak węzłów chłonnych jest złośliwym nowotworem, ale podatnym na chemię. Można zyskać dla psa sporo czasu jeśli nastąpi remisja (okres wolny od objawów choroby). Podjęliśmy decyzję, że spróbujemy. Nie poddamy się łatwo. Terapia jest kosztowna, już ostatnie dwa miesiące były kosztowne, ale życia przyjaciół nie przelicza się na pieniądze. Una jest naszą ukochaną psiną, przyjaciółką, towarzyszką. Dopóki możemy walczyć to chcemy to robić. Dziś rozpoczynamy chemioterapię.
Dziękujemy naszym rodzinom i przyjaciołom za wsparcie, gdyby nie WY byłoby nam dużo trudniej.

U nas było tak, że biopsję robiliśmy w Gdańsku i dr Hildebrand uznał, że wyniki są jednoznaczne i nie trzeba było ich powtarzać. Ale u nas w skrócie zapis biopsji wyglądał tak: "obraz cytologiczny przemawia za obecnością chłoniaka, prawdopodobnie z grupy o wyższej złośliwosci". Ale czasami jest tak, że jeżeli są jakieś wątpliwosci to robi się biopsję drugi raz lub wycina węzeł chłonny do badania histopatologicznego. W opisie, który napisałaś był zapis, że jednoznacznie nie można stwierdzić, że to nowotwór, więc tylko dlatego może trzeba będzie zrobić jeszcze dodatkowe badania. Jeżeli tak dr napewno to zrobi, żeby postawić właściwą diagnozę i jak najlepiej ustawić leczenie.
Ponieważ ja do Wrocławia miałam kawałek drogi, to przed wizytą przesłałam dr Hildebrandowi wyniki badań krwi i biopsji, żeby w razie potrzeby coś jeszcze zrobić na miejscu, żeby jak najszybciej można było podać chemię. Niestety przy chloniakach złośliwych nie ma czasu na czekanie. To co Ci mogę doradzić, to żebyw lecznicy być jak najwcześniej, bo niestety kolejki są spore i faktycznie nie ma rejestracji. Jeżeli miałabyś jakieś pytania to napisz, proszę. W miarę możliwości postaram się pomóc.
Pozdrawiam
Ania

Moniko, mam nadzieję, że Ci to nie przeszkadza, ale założyłam Ci nowy wątek. W ten sposób nie będziesz musiała biegać po topikach, i wszystko o Twoim bokserku będzie w jednym miejscu.
Tak szczerze, wolałabym żeby ten topik nie istniał, i że to było tylko podejrzenie chłoniaka.

Mam 7 letniego boksera i czekam na wyniki badań, boję się, że to chłonniak, bo tak sugerował lekarz. Piesek ma wycięty jeden guz z lewej przedniej pachy, podobny ma jeszcze jeden po drugiej stronie tak symetrycznie. Jest żywy, wydaje się że nic mu nie dolega, ale diagnozy straszą, co robić??? Czy dobrze,żę zdecydowałam się na zabieg?? Chodzą mi takie myśli po głowie,że może nie trzeba było ruszać
Proszę napiszcie do mnie.
Monika

Witam ponownie
Lekarz stwierdził, że to u mojego Bokserka to prawdopodobnie chłoniak, bo jest umiejscowiony symetrycznie z drugim guzem po drugiej stronie. Po za tym powiedział, że Deruś ma powiększone węzły chłonne w całym organizmie. Nie zrobił mu biopsji, bo powiedział, że jest to bardziej ryzykowne jeśli będzie to nowotwór złośliwy, więć wyciął mu cały guz pod lewą pachą przedniej łapy. Przed zabiegiem miał robione badanie krwi, wynik był dobry, rtg też nic złego nie wykazało. Teraz czekam na wynik histopatologiczny. Deruś po zabiegu czuje się dobrze, ale jest trochę posmutniały i dużo śpi. A ja się strasznie martwię, czy na pewno dobrze zrobiłam ruszając mu to wszystko.
Czekam na odpowiedź.
Monika
Powrót do góry

Monini
Nowicjusz

Nowotwory powodujące różne choroby. Bardzo trudne do wykrycia. Częstwo powodujące zgon. Niektóre z nich można wylczyć, jedynie w początkowym stadium. Powodują przerzuty, czyli potrafią "podróżować" po naszym ciele węzłami chłonnymi. Mogą powodowąć nawroty, czyli naspępujące pojawienie się nowotwory w miejscu gdzie był wycinany.

Według ostatnich danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), co roku o około 4-5% wzrasta liczba zachorowań na chłoniaki, które stanowią 5-6. przyczynę zgonów pośród wszystkich chorób nowotworowych. Szacuje się, że w Polsce co roku na chłoniaki nieziarnicze zapada około 6000 osób, a na chłoniaka Hodgkina (ziarnicę złośliwą) - około 1000 osób.

Według ostatnich danych pochodzących z Wielkiej Brytanii w ostatnim okresie nastąpił wyraźny wzrost zachorowań na chłoniaki w grupie młodszych pacjentów: w wieku 13-19 lat chłoniaki stanowią około 25% nowotworów a w grupie 20-24 lat nastąpiło podwojenie liczby nowych rozpoznań chłoniaka w okresie ostatnich 20 lat.

Chłoniaki to niejednolita grupa chorób nowotworowych wywodzących się z układu chłonnego. Chłoniaki to choroba nowotworowa białych ciałek krwi - limfocytów, które są elementem systemu odpornościowego. Istotą choroby nowotworowej układu chłonnego jest patologia tzw. białych krwinek - limfocytów, które dzielą się i wzrastają bez zachowania jakiegokolwiek porządku. Zmienione nowotworowo inicjują chorobę w węzłach chłonnych, które mają za zadanie chronić nas przed chorobami, w tym jak na ironię, nowotworami. Nieleczony chłoniak doprowadza zawsze do śmierci pacjenta. Wyróżnia się dwa podstawowe typy chłoniaków:

* Chłoniak Hodgkina (Ziarnica złośliwa)
* Chłoniaki nieziarnicze - których jest około 50 podtypów.

To rzadka odmiana raka. Mimo, iż stanowi on tylko 1% spośród wszystkich odmian raka dotykających mężczyzn, jest on najczęściej występującym rakiem u mężczyzn pomiędzy 20 a 34 rokiem życia. Rak jądra jest jedną z najłatwiej uleczalnych form raka. Wykryty odpowiednio wcześnie jest uleczalny w 100%.

Jądra są częścią męskiego układu rozrodczego. Gruczoły te produkują męski hormon � testosteron oraz nasienie. Jądra są zawieszone w mosznie, która wisi poniżej pachwin i członka. Za każdym jądrem znajduje się najądrze, kanał transportujący nasienie do cewki moczowej przy ejakulacji.

Guzy zarodkowe są nowotworami rozwijającymi się w komórkach produkujących plemniki, dzielą się na dwie główne grupy: nasieniaki i pozostałe, tzw. nienasieniaki. Nasieniaki rozwijają się wolniej i pojawiają się około czterdziestki, podczas gdy pozostałe odmiany guzów zarodkowych, nienasieniaki pojawiają się częściej około 20-30 roku życia. Są one bardziej złośliwe niż nasieniaki. 75% z nich w momencie diagnozy zdążyło przerzucić się już na węzły chłonne, w jamie brzusznej.

Nie znam, ale naukowcy twierdza, ze to niebezpieczne, nawet pocalunek.
tu więcej informacji:

http://www.nakazdytemat.pl/viewtopic.php?t=2897
CYTAT ze strony
"Niektórzy badacze podejrzewają, że wzrost zachorowań na raka jamy ustnej może byćĘ związany z rosnącą popularnością seksu oralnego. Jeszcze bardziej niepokoi to, że rozwój nowotworu może zapoczątkować pocałunek. Podczas głębokiego pocałunku do śliny może się przedostać wirus Epsteina-Barra, którego niektóre odmiany prawdopodobnie zwiększają ryzyko zachorowania na raka gardła, ziarnicę złośliwą, nieziarnicze chłoniaki złośliwe i chłoniaka Burkitta (objawiającego się guzem żuchwy). Wirus aktywuje limfocyty B, komórki układu odpornościowego, które rozrastając się bez ograniczeń, doprowadzają do rozwoju niektórych rodzajów białaczki.
W ślinie może też się znajdować wirus opryszczki HHV-8, odpowiedzialny za powstawanie raka sromu i mięsaka Kaposiego, nowotworu objawiającego się guzkami na skórze, błonach śluzowych, w węzłach chłonnych i narządach wewnętrznych. Przez kontakt ze śliną, moczem, nasieniem i wydzieliną pochwy rozprzestrzenia się wirus cytomegalii, który może się przyczynić do powstania raka jelita grubego. Jeśli te podejrzenia potwierdzą kolejne badania, szczepionki na zarazki będą wkrótce zapobiegać nowotworom, podobnie jak rzucenie palenia i przestrzeganie odpowiedniej diety."

Dawid, nie wiem, jak to na wypisach dokładnie wygląda, ale jeżeli nie ma dokładniej określonego czy to rak, gruczolakorak itp to nie wiadomo czy nowotwór jest złośliwy czy nie
skasowałam Twojego posta, bo mimo, ze bardzo w porządku, bo niektórzy naprawdę nie patrzą i walą nowy temat, bo tak wygodnie, ale jak już przenoszę, to nie chcę zaśmiecać tematu;)

aniusiaaa_1989,
1. Węzły chłonne bez przerzutów
2. Tkanka nowotworowa nieobecna
3. Gruczolakorak wrzodziejący. Średnica guza 6x5cm (może wymiary?). Naciek nowotworowy pełnościenny (?) i tkanka tłuszczowa

Witam! Mięsak Stickera jest to zakażny guz weneryczny. Do zakażenia dochodzi nie tylko podczas krycia, ale także w trakcie obwąchiwania i wylizywania narządów płciowych.Rozwój choroby w dużym stopniu zależy od stanu immunologicznego psa. U osobników z upośledzoną odpornością guzy rozwijają się bardzo szybko nawet w przeciągu 15-60 dni od zakażenia.Guz też może rosnąć wolniej przez długie lata lub przybrac formę złośliwą i dawać przerzuty(na szyjkę i rogi macicy, do węzłów chłonnych i skóry, a rzadziej do wątroby, nerek, płuc, śledziony).Najczęsiej pierwszym objawem klinicznym jest krwawienie z pochwy, które jest spowodowane uszkodzeniem lub rozpadem silnie unaczynionego guza.Często dochodzi do zakażeń guza co powoduje wypływ wysięku o bardzo nieprzyjemnym zapachu.Rezultatem rozwoju stanu zapalnego jest rozpad guza i występowanie owrzodzeń i zmian martwiczych na błonach śluzowych. Umiejscowienie guza w pochwie może prowadzić w końcu do zaburzeń w oddawaniu moczu, tj.bolesne parcie na mocz, oddawanie moczu kroplami, a nawet zatrzymanie moczu.Przypuszcza się, że rozwój tego guza u suk może być stymylowany hormonalnie. Istnieje kilka metod leczenia guza:wymrożenie tkanki nowotworowej, chirurgiczne usunięcie guza, chemioterapia, radioterapia, immunoterapia oraz gonadektomia tzn. sterylizacja plus podawanie testosteronu. Faktem jest, że znalazłam informację na stronie polskiego radia w dziale informacje naukowe, iż często guz ten sam maleje i ulega atrofii i bardzo rzadko zabija zwierzę(powołują się na dwutygodnik"Cell"), pogląd ten jednak kłóci się z wiedzą weterynaryjną. Ja jednak nie czekałabym czy zniknie czy nie, bo może być za póżno..............

a poza tym Mporo, przyzwyczajenie do kłamstwa jest zgodą na zło, i nie ma tu czego usprawiedliwiać. Po to masz oczy, żeby ich nie zamykać....


Scenka rodzajowa...jest sobie pacjent, chory pacjent, rzeczony pacjent boi ssie smierci, ma cholernie wielka chec zycia, ale los chcial ze wykryto u niego np zlosliwy nowotwor wezlow chlonnych...i pytam sie ciebie, gdzie jest to ZLO gdy lekarz nie mowi pacjentowi ze bedzie niestety zyl np miesiac?
Wiesz, na mojej alma mater uczono mnie tylko psychologii tlumu, ale mysle sobie ze dla niektorych osob ta "ucziwosc" lekarza bylaby wlasnie zlem...

Witam,
Powiększony twór pod żuchwą to może być węzeł chłonny - jeśli tak jest, to jest to bardzo niepokojące - może świadczyć o rozwoju przerzutów nowotworowych.
Krwawienie występuje często przy dużych/złośliwych guzach jamy ustnej.
Gorsze samopoczucie może być spowodowane lekami, ale może też świadczyć o zaatakowaniu przez nowotwór innych narządów - trudno wyrokować bez szczegółowych badań np. biopsji guza czy USG.
Generalnie, sądząc po opisie, nie wygląda to niestety wesoło.
Pozdrawiam

O Poli Wesołowskiej pisałam już kiedyś na G.
Pamiętam jak ponad rok temu obejrzałam reportarz o tej niesamowitej dziewczynce...do dziś noszę ją w sercu i głowie.
To mała, bardzo dzielna księżniczka, która od 9 miesiąca życia walczy z nowotworem( ma 5 lat).

Zaczęło się od niezlośliwego guza nadnercza, ktory zoperowano. Następnie zmiany nowotworowe( już złośliwe) zajęły dolną powiekę i rozrastały sie w szybkim tępie. Kilka chemioterapii, operacji, kilka wnzów aż wkońcu usunięcie zmiany wraz ze zdrowym okiem.
Rodzice przez te wszystkei lata walczyli o Polą, o jej szczęście, radość, dzieciństwo.

I kiedy wydawało się, że wsyztsko jest już dobrze i że maleńką czeka rekonstrukcja twarzy, choroba zaatakowała znów, tyle tylko, że ze zdwojoną siłą

Kilka dni temu rodzice dowiedzieli się, że znacznie powiększony węzeł chłonny zawiera komórki notworowe OPORNE NA WSZELKĄ CHEMIĘ.

Lekarze 25.02.2009 r. o godz. 8.00 podejmną próbę wycięcia guza.
Będzie to bardzo niebezpieczna i ryzykowna operacja, niestety na dzień dzisiejszy ostatnia szansa malutkiej....

Proszę pomódlmy się za małą, dzielną Polę

Pomódlmy się o CUD!

witam.wszystkich.nazywam sie dariusz andruczyk i mam 29 lat.jestem zonaty i mam 3 letniacorke.mieszkamy w gdansku.ogolnie zjmuje sie gastronomia.to moja pasja.jestem wtym dobry bo to czuje -kocham.mialem nawet swojamala kafejkez dobra kawa i ciastem.wszysko sie skonczylo jak dopadla mnie choroba-nowotwor wezlow chlonnych-ziarnica zlosliwa.walczylem prawie 3 lata zakanczajac to wszystko przeszczepem szpiku kostnego.z zona stracilismy wszystko.w dodatku jestem niezdolny do wykonywania jakiej kolwiek pracy przez rok.dziekuje bogu za zycie ale jak tu zyc kiedy niemaz czego zyc...mam duzo pomyslow.mieszkam nad mozem i wiem w co tu i jak wejsc ,moze ktos jest zainteresowany jakas tu inwestyc,lub spolka.pozdrawiam

Rak (nowotwór złośliwy) NIE rośnie w takim tempie. Za tego co wiem, nie może być to czerniak - miałam podobny przypadek diagnozy z Missi - ten typ raka występuje b. rzadko i to przy długotrwałej i nadmiernej ekspozycji na słońce.
Do czego przyklejony jest guz, że jest nieoperacyjny? Powiększenie węzłów chłonnych wskazuje na stan zapalny - tym guzem może być ropniem - Albert miał taki ropień na szyi (lity guz), potrzebna była biopsja (nota bene dzięki temu zrobiła się przetoka).Antybiotyk i steryd powinny zadziałać w ciągu 3-4 dni. Usg jest KONIECZNE.
Rankę możesz smarować maścią Tribiotic (do kupienia w saszetkach). Nie poddawaj się, na moich obu ogonach lekarze kładli krzyżyk, a potem okazywało się, że diagnozy są błędne.

Dobrze by było, gdybyś zamieściła zdjęcia guza.

Rak (nowotwór złośliwy) NIE rośnie w takim tempie. Za tego co wiem, nie może być to czerniak - miałam podobny przypadek diagnozy z Missi - ten typ raka występuje b. rzadko i to przy długotrwałej i nadmiernej ekspozycji na słońce.
Do czego przyklejony jest guz, że jest nieoperacyjny? Powiększenie węzłów chłonnych wskazuje na stan zapalny - tym guzem może być ropniem - Albert miał taki ropień na szyi (lity guz), potrzebna była biopsja (nota bene dzięki temu zrobiła się przetoka).Antybiotyk i steryd powinny zadziałać w ciągu 3-4 dni. Usg jest KONIECZNE.
Rankę możesz smarować maścią Tribiotic (do kupienia w saszetkach). Nie poddawaj się, na moich obu ogonach lekarze kładli krzyżyk, a potem okazywało się, że diagnozy są błędne.

Dobrze by było, gdybyś zamieściła zdjęcia guza.


Okey dzisiaj to zrobie! guz jest w okolicach narzadów rodnych (jest po sterylce),"wypełnia prawie cała jame miednicy" Miała robiona punkcje brzuszka w zeszły czwartek, strzykawka była pusta:( Dzisiaj histopatologia....cytuje: "Guz jest zbyt duzy i nie bedzie z czego sie zagoic, za mało skory" Marwti mnie bo od wczoraj (cały dzionek) fretka straciła apetyt,je ale w małych ilosciach i musze ja bardzo zachecac! Z rentgena wyszło delikatne zwezenie jelita. Robi małe kupki i widze ze ma problemy z wyproznianiem, podaje je duzo oliwy tak zalecił wet. Nie ma stanu zapalnego, morfologia jest wporzadku! co moge jeszcze napisac......?

mam pytanie, moja babcia ostatnio miała amputowaną lewą pierś (nowotwór złośliwy), jak i wyrywane węzły chłonne.Sama nie jestem masażystką,ale mam za zadanie masować babcie 2 razy dziennie.W związku z tym mam pytanie, jak mam to czynić aby było dobrze?Wiem tyle, ze od palców w góre,ale co z miejscem gdzie została wycięta pierś.Jedna z masażystek powiedziała ze masaż taki prowadzi się od mostka w kierunku serca, a inna ze wręcz odwrotnie.Jaka jest prawda, i jakimi ruchami sie to czyni, okreżne czy proste? DZieki za odp

Witam nieśmiertelnych,mówią ze glupich nie sieja i nie orzą..no tak,ja wczoraj wieczorem wypiłam kawkę,wprawdzie 3w1 ale zawsze to kawa,szczególnie jak sie nie pije jej w ogóle,no i wiadomo jaki był efekt..spanie poooszłooo...pól nocy sie przewracałam..u mnie za oknem słonce,ale jak jest to powiem później.Dziękuje wszystkim za słowa otuchy co do mojej mamy.Operacja sie powiodła,usunęli jej tylko jeden węzeł chłonny i część żuchwy,tak ze jest szczęśliwą bo nie będzie tak okaleczona.dziś jadę do niej.A to tylko dzięki temu,ze poszła do Akademi Medycznej a nie do zwykłego dentysty i tam po wyczyszczeniu rany wzięto próbkę do badania.A był to tylko jakiś ropniak,ale sie okazało ze nowotwór złośliwy.Jeszcze raz dziękuję.

Zamieszczam wyniki badań i opis zastosowanego leczenia. Może kogoś zainteresują te informacje. Będę wdzięczna za pomoc w interpretacji tych wyników (szczególnie łacińskich nazw).
Informacje z wypisu po zabiegu:
Rozpoznanie kliniczne: C56-nowotwór złośliwy jajnika
Zastosowane leczenie:
Wykonano zabieg operacyjny – usunięcie guza, usunięcie sieci większej, usunięcie węzłów chłonnych, usunięcie przydatków prawych i guza przydatków lewych, usunięcie wyrostka robaczkowego.
Wyniki patomorfologiczne:
Badanie histopatologiczne: I-guz przydatków prawych; II-guz przydatków lewych-naciek
Rozpoznanie:
Intra: I, II – Carcinoma papillare serosum
Pointrowe: I, II - Carcinoma papillare serosum utriusquae. G2.
Ad.I – lito torbielowata zmiana średnicy 10cm, powierzchnia kalafiorowata, torebka niewidoczna. Jajowód nacieczony nowotworowo od zewnątrz.
Ad.II – kalafiorowate masy średnicy 4,5cm
Badanie histopatologiczne: I-ze zmiany esicy; II-tk.z zat.Douglasa; III-otrzewna pęch.moczow.; IV-……..(obcięty wydruk)
Rozpoznanie: I-VI - Carcinoma papillare serosum. Wszystkie fragmenty o wyglądzie nowotworowym średnicy od 2,5 do 4cm.
Badanie histopatologiczne: VII-węzły okołoaort.prawe; VIII-węzły biod.wsp.pr.; IX-węzły biod.zew.pr. ……. (obcięty wydruk)
Rozpoznanie: VII, VIII- Lymphonodulitis reactiva (po2 węzły)
IX-Tela adiposa
X-Metastasis carcinomatosa ad lymphonodos. Drobny podtorebkowy przerzut do węzła
XI-Appendencitis follicularis. Wyrostek długości 5cm bez zmian
XII- Metastasis carcinomatosa ad lymphonodulorum. (3węzły)
XIII- Carcinoma papillare serosum metastaticum ad omenti. Sieć 13x6x2,5cm około połowę zajmuje tkanka nowotworowa.
XIV- Lymphonodulitis reactiva (1węzeł)
IIC wg FIGO
Badanie cytologiczne:
Płyn z jamy brzusznej: Cellulae carcinomatosae
Płyn: I-kopuła przepony po str.lewej; II-kopuła przepony po str.prawej
I, II-treść białkowa z obecnością limfocytów, histiocytów oraz pojedynczych komórek międzybłonka. Komórek nowotworowych nie znaleziono.
Pozdrawiam :)

Witajcie :)
Mam na imię Kasia, mam 29 lat.
A moja historia, oto ona:
- wrzesień 2007 r. - zauważyłam, ze powiększa mi się brzuch, nie jestem najszczuplejszą osobą więc zrzuciałam to na zwykłe przytycie
- wrzesień/październik 2007 - odpadła moja nocna pozycja spania na brzuchu, bo bolał, tyle, że bolało w okolicach wątroby
- 7 październik 2007 - jestem z weekendową wizytą u rodziców (pochodzę z Lubelszczyzny, a mieszakm w Łodzi), w trakcie pzredpołudniowej drzemki budzi mnie przerażający ból brzucha, pieszo idę do szpitala, bo nie wsiadłabym do samochodu. z izby przyjęć trafiam na chirurgię, USG - wodobrzusze niewiadomego pochodzenia,a le to niedziela więc c d dnia następnego
- 8 październik 2007 - konsultacja ginekologiczna, szpital w którym jestem nie wykonuje badań śródoperacyjnych, zostaję przewieziona do PSK 1 w Lublinie. Kolejna konsultacja i decyzja o operacji, jednakże z powodu okresu przeniesiona na 15 października.
- 11 październik 2007 - tomograf komputerowy. Wykluczył wodobrzusze, to olbrzymia torbiel jajnika robiła takie wrażenie. To podobno dobra wiadomość. Zmiany na obydwu jajnikach.
- 15 październik 2007 - operacja, po badaniu śródoperacyjnym podjęto decyzję o operacji radykalmnej - wycieto macicę, jajniki, przydatki, a przy okazji wyrostek robaczkowy. Pozostaje czekanie na ostateczny hispat
- 25 październik 2007 - wynik hispat potwierdza nowotwór złośliwy, umiejscowił się on w jednej z dwóch torbieli, to podobno dobrze, bio nie miał styczności z innymi organami
- pooperacyjne markery Ca 125 wynoszą 30, przed operacja było 160
- 12 listopad 2007 - pierwszy kurs chemii - cysplatyna (2 dni) i endoxan (1 dzień), znoszę przyzwoicie tylko trochę brak apetytu przez kilka najbliższych dni
-### pomiędzy chemiami wracam do pracy, nie uda mi się to tylko pomiędzy 3 i 4
- 28 grudnia 2007 - trzeci kurs chemii, pierwszy raz zastrzyki na podtrzymanie pracy szpiku - neupogen, neulasta, granocyte, oby nie spaść z kolejnej chemii
- 18 styczeń 2008 - czwart kurs chemii, USG jamy brzusznej i dopochwowe- jest ok, teraz w pzreciągu kilku dni wypadła mi większość włosów
- 3 marca 2008 r. zakończyłam chemioterapię
- ### przez całą chemię markery utrzymywały się na poziomie 5 - 8
- 1 kwiecień 2008 - tomograf komputerowy jamy brzusznej, narządy i węzły chłonne bez zmian
- ### w przyszłość### 20 czerwca 2008 - kontrola ginekologiczna i markery.
Teraz jest już w porządku, wróciłam do pracy pełną parą, ale to nie znaczy, że się nie boję, oj boję się czasem straszliwe.
I...bardzo się cieszę, że Robert pomógł mi odnaleź to forum

Witam wszystkich bardzo serdecznie. Od dłuższego czasu śledze to forum, trafiłam tu przypadkowo. Biłam sie z myślami czy założyć "swój" wątek czy nadal zostac w ukryciu. Postanowiłam jednak dołączyć do Was i czynnie wziąć udział w tym,że forum. Jestem córką wspaniałej kobiety( mojej mamusi)którą również nie ominęła ta choroba- nowotwór jajnika. Mama była operowana 2 lutego, lekarze podjeli sie operacji, chociaz nie wyglądało to za ciekawie. Rozmawialismy z lekarzem prowadzącym(ja i moje dwie siostry) powiedział,ze badanie wstępne potwierdza ich przypuszczenia- mamy do czynienia z rakiem jajnika. Zamyślił sie i nie owijał z nami w bawełne,cyt :" początkowo zawahaliśmy sie, mieliśmy nie operować(chcieli zaszyć i podać najpierw chemie) ale spróbowaliśmy- udało się, wszystko ładnie odchodziło( jakies nacieki) i usuneliśmy wszystko(operacja radykalna) na gołe oko jest czysta" Powiedział jeszcze,ze operacja była poważna ,trwała 3 godziny. Widać było jego zadowolenie z przebiegu operacji. Kazał czekać na wynik histopatologiczny, wiec czekaliśmy w niepewności i doczekaliśmy sie:" Badaniem dorażnym w skrawkach mrożonych stwierdza sie utkanie raka. W preparatach parafinowych Edometrioidale G3." z wyniku histopatologii wynika jeszcze,ze niektóre organy w brzuszku nie zostały zajęte przez "intruza"np.macica(jej trzon i szyjka),komórek nowotworu złośliwego nie stwierdza sie w płynie na komórki npl.(?)Pakiet węzłow chłonnych biodrowych lewych-bez zmian nowotworowych oraz margines ściany pochwy-bez zmian. Podczas badania śródoperacyjnego stwierdzono stadium zaawansowania wg. Figo IIIc. Mamusia idzie na pierwszą chemie 4 marca( w środe). Modle sie,żeby zniosła ją chociażby dość dobrze. Dodam jeszcze,ze mama nigdy na nic poważnego nie chorowła, ma silny organizm. Jej marker Ca125 przed operacją wynosił-500. Napisałam tu, ponieważ czułam,ze wreszcie musze to z siebie wyrzucić. Pozdrawiam Was.

kasienka, Smutne wieści. Że też ciągle coś musi wyskoczyć!

Zaraz skopiuję Ci parę ogólnych rzeczy o obrzęku limfatycznym jakie mam jeszcze zachowane po chorobie taty. Wiem, że Zuzia może wcale nie mieć obrzęku, ale jakieś inne zmiany, ale to informacje bądź co bądź o sprawie nieco podobnej pewnie, więc może trochę Ci wyjaśni na czym różne zmiany limfatyczne mogą polegać. Generalnie rzecz biorąc - może to skutek jakiegoś drobnego zapalenia związanego z tym, że całe ciało pracuje intensywniej nad zwalczeniem innej choroby? Albo właśnie po wenflonie uszkodzenie? Tak czy siak, nie musi to być nic strasznego ani coś, co mogłoby zaskoczyć lekarzy. Rozumiem, że się boisz, ale wydaje mi się, że nie musisz aż tak...
Daj znać co lekarze o tym powiedzą. Tata mój miał ziarnicę złośliwą, to nowotwór węzłów chłonnych, mam na ich temat sporą wiedzę. Dodam, że tata wyszedł z tego cało i ma się dobrze

Ciągle mi brakuje ikonki z całusem, a właśnie chcę Ci przesłać :***

"Etiologia i częstość występowania obrzęku limfatycznego
(...)
Postacie wtórne związane są z uszkodzeniem naczyń chłonnych w wyniku zabiegu operacyjnego, radioterapii, choroby nowotworowej, urazu, zapalenia, w przebiegu zespołu pozakrzepowego.

W krajach rozwiniętych najczęstszą przyczyną obrzęków chłonnych wtórnych jest choroba nowotworowa i to zarówno w postaci aktywnej, jak i w wyniku prowadzonej terapii.

(...)

Obrzęk limfatyczny jest to nagromadzenie się wysokobiałkowego płynu w przestrzeni tkankowej i naczyniach chłonnych, zawierającego migrujące i osiadłe komórki odpornościowe, produkty metaboliczne, komórki ulegające apoptozie, komórki śródbłonkowe i inne. (...)"

jestem jestem Kochane wy moje

dziękuję dziękuję jeszcze raz za

Pani Docent okazła się bardzo dokładna obejrzała wszystkie wyniki Badań Igorka z ostatnich 12 mies.
Zrobiła dokładny wywiad i obejrzała małego
każdą kostke na ciele
Dokładnie obejrzała terz czaszke głowy
Okazło się że jeszcze 2 dodatkowe węzły chłonne ma wyzej na czaszce których nie zobaczyłam
w sumie ma już 8
Powiedziała nam że nie wydaj jej się żeby to był nowotwór złośliwy
Ale trzeba sprawdzić jeszcze dlaczego ma stan zapalny w organiźmie od roku
w Ponierdziałek jedziemy zrobić Posiew moczu i ogólne badanie moczu
Wymaz z gardła Badanie na Topksoplazmoze
A 4 sierpnia mamy już zamówioną wizyte u Endokrynologa
Okazłao się że Mały jednak ma małe problemy tez z siusiakiem
Bo schowały mu się jąderka i stulejka jednak jest wąska
A jak mówiłam o tym pediatrze to mówiła ze to normalka i sama na siłe kiedyś mu zsuneła napletek i popękał mu
Kazała już to leczyć bo za 2-3 lata będziemy mieć nie małe problemy z małym
i może mieć być bezpłodny przez takie coś

Tak czy owak na kolejną wizyte jedziemy za tydzień lub dwa to zależy jak szybko będzie wynik z wymazu z gardła
A no i mamy jeszcze odwiedzić Laryngologa by sprawdził czy w uszach nie ma jakiejś bakterii

No i Igor bedzie kontrolowany co miesiąc
Mamy już założyć zeszyt gdzie będziemy wklejać wszystkie badania
A Pani docent bedzie reszte badań dopisywała
I w razie jak coś się pogorszy mały zostanie w szpitalu na chospitylizacje

Jestem padnięta w gabinecie siedzieliśmy prawie godzine

Dziękuję wam jeszcze raz z całego serca kochane

Byłam u Pani doktor innej niż zawsze chodzimy z dziećmi
Bo tamta dziś przyjmowała do godziny 14 tej
Obejrzała wyniki Igora obejrzała dokładnie węzły chłonne i te guzki
Powiedziała że Wyniki nawed Ok że dzieci w tym wieku mogą miec węzły chłonne wielkości zarna pieprzu
Ale te guzki raczej to nie węzły chłonne
Odrazu dzwoniła czy można zrobić u nas w przychodni USG
I mamy skierowanie do Chilurhga dziecięcego
zeby to sprawdził bo Pani doktor powiedziała że to pewnie Zwojak
Powiedziała żebyśmy nie panikowali że ona nas pokieruje i napewno to nie jest guz złośliwy :placz:

Wiec ja jak to Maniaczka latam teraz po necie i szukam co to zwojak

Wiec to co znalazłam na necie o tym Zwojaku to :

zwojak móżdżku jest rzadką chorobą. Występuje najczęściej w 2. i 3. dekadzie życia, częściej u płci męskiej .Rzadki, łagodny, dysplastyczny guz móżdżku, niekiedy klasyfikowany jako hamartoma.



Zwojak zarodkowy (neuroblastoma) jest drugim co do częstości występowania guzem litym u dzieci. Mimo postępu w leczeniu rokowanie w zaawansowanych stadiach choroby jest złe. Mało jest wiarygodnych danych o tym, czy wykonywanie przesiewowego badania w kierunku neuroblastoma w wieku 9-18 miesięcy może ograniczyć występowanie zaawansowanych postaci choroby i zmniejszyć śmiertelność z powodu tego nowotworu u dzieci.


A u Darii
Okaząło się że jakis wirus załapała i to z tego ta biegunka i goraczka
Mamy dawać dużo piciu Lakcit i w razie gorączki Paracetamol
Powierdziała ze dziwi sie ze nie mamy wielu badan porobionych w sprawie Refluksu
Przepisała nam następną dawke ( ostatnią )
I Jak Darii przejdzie juz choroba czyli za jakieś 2 tyg. mamy zrobić MORFOLOGIE, MOCZ
I dostaniemy skierowanie do poradni gastrologicznej i do szpitala
Bo tylko tam robią dalsze badania
Chyba nie obejdzie się bez zabiegu

Już mam dośc na dziś

Plusza.. dokładnie wiem, co przeżywasz.. Mój kochany pies też ma chłoniaka.. Owszem, jest w dość zaawansowanym wieku, ale do tej pory trzymał się nieźle. Od jakiegoś miesiąca mu się raptownie pogorszyło - stało się to tak nagle, że jestem w szoku. Badania, diagnoza u weta: chłoniak. Leki dostaje te same, co Twoja freta.. Nie chcę Cię martwić, ale to nie wygląda dobrze.. widzę to po moim piesku, jak się męczy, trudno mu oddychać, charczy, nie może jeśc suchej karmy, tylko miękkie. Chłoniaka nie da się wyleczyć - u mojego psa nie da się nic zrobić: ma tak powiększone węzły chłonne, że aż przykro na niego patrzeć. Najgorsze, jak się pomyśli, że nadejdzie taki dzień, gdy będzie trzeba podjąć tę najgorszą decyzję o uśpieniu. A myślałam, że mój piesunio dożyje swoich lat spokojnie i umrze ze starości.. niestety, tak nie będzie, bo nie chcę, żeby się męczył i dusił.
Przepraszam, zamiast Cię pocieszyć, pewnie jeszcze Cię zdołowałam..
Mam mimo to nadzieję, że Twoja freta pożyje sobie jeszcze długo, bo ja straciłam już nadzieję, jeśli chodzi o mojego pieska.

Niestety, z przykrością wielką muszę i ja podpisać się pod Twoją wypowiedzią. Chłoniaka, przeżywałem już u dwóch psów, średnio 6-miesięcy na sterydach i po tym gwałtowne pogorszenie stanu zdrowia z postępującym paraliżem. Mało tego, chłoniak występujący w latach 70/80 tych sporadycznie, obecnie jest jedną z najczęściej wykrywalnych u zwierzaków wersją nowotworu złośliwego. Sterydy tylko przedłużają agonię a chemioterapia bez przeszczepu szpiku kostnego, również przegrywa.
Życzę Pluszy, by jej przypadek okazał się wyjątkiem od reguły, ale sugeruję również rozważenie zaniechania narażania fretki na niepotrzebne cierpienie.

Poza tym, wykastrowany facet sika na siedząco i tym samym znacząco podnosi poziom higieny w łazienkach!
I może chodzić w damskich figach i nic go nie uwiera!


Link: Strona z klipem

:)

A teraz już poważniej:
Kastrujemy zwierzęta bo tak nam wygodniej - z żadnego innego powodu.


Możesz to nazywać wygodą, ale o ile psa/sukę jeszcze jesteś w stanie upilnować, z kotem/kocicą masz co najmniej problem, prędzej czy później znajdzie metodę ulotnienia się (a najgorzej, jak spróbuje to zrobić przez okno uchylne albo zacznie uprawiać spacery po balkonach na 10 piętrze). Ale ustalmy, że udało się upilnować zwierzaka w domu. Zatem kot radośnie znaczy teren -- wrażenia zapachowe niezapomniane, polecam!, a kotka zaczyna tygodniowy koncert non-stop. Co proponujesz? Blokowanie hormonami czy tydzień urlopu, bo chodzisz jak zombie?

Pierwszej kotki nie sterylizowaliśmy, była tylko blokowana (bo koncert na dłuższą metę jest co najmniej męczący). W wieku dwunastu lat znaleźliśmy guzki na brzuchu, kot pod nóż, usunięcie guzków i przy okazji sterylizacja. Po wszystkim zrobiło nam się słabo: cysta na jajniku, a po badaniach guzków doszła diagnoza -- nowotwór sutka, złośliwy. Kot znów pod nóż: usuniecie jednej strony sutków i węzłów chłonnych, pół roku później znów pod nóż (nie można zrobić obustronnej mastektomii za jednym zamachem, bo nie będzie jak kota zacerować) -- usunięcie drugiej strony. Po drodze jeszcze problemy z wątrobą i tak już po roku z kawałkiem cyrków (u weterzynarza powinniśmy dostać kartę stałego klienta) kot został wyprostowany. Druga kotka, zaraz po przypałętaniu się poszła pod nóż, bo jakoś nie pali nam się do powtórki z pierwszego przypadku. Trzecia kotka została wzięta już wysterylizowana.

Nie kastrujemy siebie, bo wiemy, że jest to okaleczenie, a dla siebie tego wcale nie chcemy.

Moja historia jest bardzo podobna do Twojej Beato110. Mam 48 lat. Mimo bardzo częstych badań, kontroli lekarskich, dobrego wyniku cytologii (II grupa) wykonywanych przynajmniej raz w roku, "nagle" się okazało, że mam raka szyjki macicy. Przebiegał prawie bezobjawowo, ujawniło go dopiero łyżeczkowanie jamy macicy w kwietniu tego roku.
Diagnoza:
1.Wyskrobiny z kanału szyjki:carcinoma adenosquamosum G-2 (endometriale).
2. Wyskrobiny z jamy macicy: endometrium w większości z cechami wydzielania. Obecnie jedynie dwa fragmenty z cechami atypowego rozrostu złożonego.
Trzy tygodnie później miałam operację: usunięto mi wszystkie narządy rodne.
Dwa tygodnie później wyniki badań histopatologicznych:
1.Tarcza części pochwowej szyjki macicy - utkania nowotworowego nie stwierdzono.
2.Szyjka oraz dopuszczono z kanału (nie mam pojęcia co to znaczy"dopuszczono...itd") - Adenocarcinoma endometriale G1. Ogniska nowotworu obecne są w kilku z pobranych wycinków. Nowotwór nacieka na głębokość do 4,5 mm. W świetle naczyń zatorów z komórek nowotworowych nie stwierdzono.
3. Trzon- utkania nowotworu złośliwego nie stwierdzono.
4.Jajniki -( w lewym torbiel) utkania nowotworu złośliwego nie stwierdzono.
5.Przymacicza - fragmenty tkanki tłuszczowej i włóknistej wolne od utkania nowotworowego.

Ostatecznie: Adenocarcinoma cervicis uteri G1, typ endometriale pt1a2NxMx.

Miesiąc później przeszłam radioterapię zewnętrzną ( 25 naświetleń), a potem jeszcze brachyterapię (5 naświetleń). Miałam trochę powikłań po każdej z tych terapii. Od zabiegów minęły trzy tygodnie. Jestem na zwolnieniu lekarskim od 150 dni. Chcę wrócić do pracy - to za około 2 tygodnie.
Chciałabym prosić kogoś z Moderatorów o udzielenie mi informacji na pytanie:

1. Czy G1 to niższy stopień agresywności niż G2? (zupełnie się już pogubiłam)
2.Co oznacza określenie NxMx - czy jest równoznaczne z brakiem ("zero") przerzutów w węzłach chłonnych?
3. W jaki sposób można sprawdzić (w moim przypadku) skuteczność leczenia?
4. Jakim badaniom powinnam być poddawana w ramach kontroli po leczeniu onkologicznym: jak często i przez ile lat?

Beato, jeśli chciałabyś wiedzieć coś na temat mojego leczenia-jestem do dyspozycji.
Życzę dużo zdrówka i optymizmu!

1
Witam Peter

Ostatnio przeglądając to forum przeczytałem wątek Serpenta ( karcinofobia), i sam zacząłem niepokoić się w tym kierunku. Dodatkowo gdzieś w internecie przeczytałem artykuł, tutaj zamieszczam wycinek:

"W różnicowaniu angin, szczególnie przebiegających z owrzodzeniem i powiększeniem migdałków, należy wziąć pod uwagę możliwość wystąpienia zmian nowotworowych, takich jak rak migdałka, chłoniak złośliwy, ziarnica złośliwa, białaczka. Dlatego w przypadku angin nie reagujących na leczenie, zwłaszcza z towarzyszącym powiększeniem węzłów chłonnych szyi wskazana jest szybka ocena laryngologiczna lub onkologiczna"- dr med Piotr Dąbrowski Katedra i Klinika Otalaryngologi AM w Poznaniu.

Może jestem za bardzo przewrażliwiony ale się niepokoje, czy to może być coś takiego? Dodam, że mój nieżyt gardła utrzymuje się już 4 miesiące, na samym początku gdy wziąłem Zinnat była znaczna poprawa ( tzn spadła gorączka i zniknęły białe narośla z migdałka- co może świadczyć o podłożu bakteryjnym), ale do końca wyleczyć to się nie wyleczyłem.
Poprawa może jest ale nieznaczna, migdałki mam średnio powiększone ale "rozpulchnione", łuki podniebienne przekrwione, tylna ściana gardła może się troche polepszyła ( mam tam takie 2 grudki, krostki o wielkości ok 5mm), powiększone węzły podżuchwowe, na szyi, 1 na podniebieniu ( tzn wyczuwalne, ja nie wiem do jakiego rozmiaru są normalne), czesto boli mnie szyja oraz okolice przyuszne/podżuchwowe.
Czy ja powinienm robić jakieś badania? Przez te 4 miesiące oglądało mnie 4 laryngologów ale nic takiego nie podejrzewali.

Odnośnie mojego kaszlu, robiłem sobie badania IGg na chlamydia pn, a przypadkowo zrobili mi także badanie na krztusiec, gdzie wyszło 28,5 ( wątpliwy 20-30), z tym że przeciwciała IGg mogą swiadczyć o przebytej dawno infekcji lub nabytej odporności inie wiem czy coś z tym robić?
Bedę bardzo wdzięczny za odpowiedź. Pozdrawiam.

Ja ani nie chciałem się tutaj wymądrzać, ani kwestionować podejścia lekarza do przesuwania zabiegu z powodu cieczki i ciąży urojonej. Przerabiałem to samo i wiem, że należy odczekać z zabiegiem w takich przypadkach z powodu ryzyka krwawień. Moja suka dodatkowo po ciąży urojonej dostała ropomacicze, stąd moje pytanie o sterylizację w trakcie zabiegu usuwania listwy. Tak miało być zrobione w przypadku mojego psa. Nie osobny zabieg sterylizacji, a razem z wycięciem listwy.

Chodziło mi o biopsję przeprowadzoną zaraz po stwierdzeniu guza, a nie tuż przed zabiegiem. Napisałaś, że guza wykryto ponad pół roku temu czyli prawdopodobnie w okolicach maja. Potem pewnie była cieczka i w sierpniu ciąża urojona i jej leczenie, więc nie dało się przeprowadzić zabiegu aż do teraz. Przyczepiłem się do zupełnie błędnej diagnozy opartej na badaniu manualnym. Teoretycznie ta ogromna pomyłka nic nie zmienia, bo w przypadku Twojego psa i tak nie można było przeprowadzić zabiegu wcześniej. Ale pomyśl co by było gdyby Twoja suka nie miała ciąży urojonej i można byo przeprowadzić zabieg? Wasz wspaniały lekarz opierając się na badaniu manualnym stwierdza nowotwór niezłośliwy i zaleca jego obserwację i czekanie, podczas gdy po pół roku okazuje się, że to jednak nowotwór złośliwy... Wszędzie można przeczytać, że wskazany jest pośpiech w usuwaniu guzów i ważne jest by od momentu stwierdzenia guza do jego usunięcia nie minęło więcej niż 3-6 miesięcy. Wynika z tego, że takim postępowaniem i diagnozowaniem charakteru guza badaniem manualnym tylko naraziłby życie psa.

Druga sprawa do której się przyczepiłem to brak standardowego RTG płuc przed zabiegiem. Nie masz żadnej pewności, że pies nie ma już przerzutów do płuc skoro od ponad pół roku ma nowotwór złośliwy (to wersja pesymistyczna, ale prawdopodobna, bo u mojego psa przerzuty pojawiły się szybko). Gdyby teraz po zabiegu okazało się, że jednak je ma, to cały zabieg usunięcia listwy i węzłów chłonnych był tylko bezsensownym narażeniem psa na cierpienie. Zresztą Doktor napisał, że w takim przypadku odstępuje się od zabiegu.

Tak jak napisałem wcześniej - opierając się na swoich doświadczeniach chciałem pomóc zwracając Twoją uwagę na pewne rzeczy, zwłaszcza, że sytuacja jest bardzo podobna. Za każdym razem dawałaś do zrozumienia, że moje posty są niepotrzebne, że wszystko o czym piszę jest Ci dobrze znane, stąd ostatnio forma może była mało sympatyczna.
Nam się niestety nie udało, ale Wam życzę powodzenia.

Witam
Nowotwory gruczołu mlekowego występują bardzo często zarówno u suk jak i u kotek. Około 90% złośliwych nowotworów gr. mlekowego u suk stanowia raki. Pozostałe 10% to mieszane nowotwory złośliwe i mięsaki.
Gruczolakorak brodawkowy to nowotwór złośliwy wywodzący się z nabłonka przewodów i występujący w postaci rozgałęziających się brodawek lub torbieli. Częstotliwość występowania tego nowotworu u suk wynosi około 8,4%.
Zachowanie kliniczne nowotworów złośliwych może być stosunkowo łagodne do bardzo agresywnego. Dużo zależy od odgraniczenia od tkanki zdrowej,np. nowotwory naciekające okoliczne tkanki szybko dają przerzuty do w.chłonnych,płuc, narządów jamy brzusznej i do kości.
Proponowałabym wykonać zdjęcie RTG klatki piersiowej w celu oceny możliwych przerzutów do tkanki płucnej. Warto pobrać krew do badania ogólnego. Oceniamy wówczas morfologię, wydolność nerek i wątroby.
Niestety w przypadku guzów złośliwych należy sie liczyć z możliwymi wznowami i przerzutami. Badzo dużo zależy od wielkości guzów i od obecności przerzutów do okolicznych węzłach chłonnych. Z tego co Pani napisała wynika, że guzy są małych rozmiarów a zmian w okoliczny węzłach chłonnych nie ma.
Drugą rzeczą jaką należy brać pod uwagę przy rokowaniu jest typ histologiczny i stopień zróżnicowania nowotworu. Dla raków inwazyjnych a takim jest gruczolakorak brodawkowy prognoza jest niepomyślna, ponieważ większość z nich daje przerzuty pomimo przeprowadzonego zabiegu operacyjnego co skutkuje krótkimi czasami przeżycia( około 36-40 tygodni).
Podam Pani jeszcze jedne dane. W przypadku raków inwazyjnych brodawkowatych odsetek zejść śmiertelnych po zabiegu operacyjnym po 1 roku wynosi 35%, po 2 latach 47%.
Oczywiście zabieg operacyjny jest leczeniem z wyboru w przypadku większości nowotworów gruczołu mlekowego.
Jeśli chodzi o profilaktykę to w przypadku guzów złośliwych takowej nie ma. Natomiast jeśli chodzi o guzy łagodne to należy pamiętać, że sterylizacja po pierwszej ruji zmniejsza ryzyko wystąpienia guzów o 82%, po drugiej ruji o 74%!!!
Stosowanie niektórych leków hormonalnych (np. w antykoncepcji) zwiększa ryzyko rozwoju łagodnych nowotworów gruczołu mlekowego, nie jest natomiast związane z występowaniem nowotworów złośliwych.
Wiem, że wszystkie te informacje brzmią grożnie. Niestety takie są statystyki.
Życzę powodzenia w leczeniu i proszę o dalszą relację.

dzien dobry
no i nie zrobili mi internetu
zdjec nie bedzie az do srody minimum, bo centrala im rzekomo padla
a co mnie to obchodzi? niech se ja naprawiaja, a ja mam miec internet i koniec

peszka no to faktycznie tez masz juz cos za soba. Tarczyca jest paskudna, bo rozstraja caly nasz organizm
nadczynosc i niedoczynnosc sa tak samo wredne i utrudniaja zycie. Ale mozna z tym zyc, na to sie nie umiera
nom chyba, ze guzki sie zezlosliwia.

Moja Mama miala usuwana tarczyce poltora roku temu, diagnoza brzmiala nowotwor zlosliwy z przerzutami do wezlow chlonnych. To wlasnie wtedy siedzac tam sama w Gliwicach (a tak blisko do kitolki!) umieralam ze strachu i pierwszy raz tak naprawde sie balam.
Wtedy duzo czytalam o tarczycy, bo Mama nie chciala nic wiedziec, a ja przepuszczalam do niej tylko te informacje, ktore nie zaklocily jej spokoju. Nie wiedziala, ze ktos juz jej wyliczyl czas. I dobrze, nie zaluje ze tak sie stalo, choc psycholog to zganila.

nom dobra, wracajac do tematu, moje objawy sa jednoznaczne. Zgadza sie co do joty. W piatek ide do lekarza, nie martwie sie, po co mi panika. To nie wyrok, tylko zwykle choróbsko

Rolinku ano kaleki a serio, to nie gadaj mi tu glupot, jam jest zdrowa herszt baba Ty tez

agassku zamotańcu jeden, tu sie nic nie okaze, diagnoza jest. Spoko, najwyzej schudne mam wszystkie objawy poza chudnieciem chociaz raz poczulabym sie piekna
to nie.. ja to mam farta

jarominku nie bylo Cie wczoraj, to se czytaj za kare
a ja dopiero dzis ponadrabiam zaleglosci, bo mam straszliwe tyły tu u Was na watkach

ktosiula cos dawno Cie nie bylo a ta waga to jakos lekko, bez zadnego nakladu pracy z mojej strony spadla wiec nie gratuluj, bom leń
silnej woli Ci nie dam, bo tez mi jej brak

kitek dzisiaj mam dla Ciebie bursztynowy kufel wg mnie jest brzydki, ale moze Tobie sie spodoba


Częstym problemem na forum są powiększone węzły chłonne więc postaram się mniej więcej to opisać.
Węzły najczęściej powiększają się z przeziębienia, infekcji itp. Powodem może być też alergia oraz 1000 innych powodów. W śród nich niestety jest 1 najgorszy - nowotwór - chłoniak. Występują one jednak rzadko i wyleczalność jest duża.
Przy nowotworach węzły są najczęśćiej twarde, bezbolesne, zbijajją się w pakiety (ale nie zawsze !! przy infekcjach itp węzły też mogą być twarde i bezbolesne). Warto zwrócić uwagę na ich wielkość. Prawidłowo powiększone powinny mieć do 1 cm. Jeśli są większe i się nie zmniejszają to warto się nimi zająć.
Czy badanie moczu/krwi może wykazać chorobę??
Nie. Niekiedy przy chłoniakach występuje podwyższone OB krwi ale to również może być przy infekcji.
Warto zrobić USG.
Potwierdzić chorobę bądz też jej 100 % brak może potwierdzić jedynie BIOPSJA CAŁĘGO WĘZŁA. Biopsja cienkoigłowa niestety nie zawsze ukazuje dobre wyniki. Bywają przypadki że wykazuje ona brak komórek nowotworowych a w rzeczywiśtości jest inaczej.

Jestem przeziębiony. Wyczułem węzły, jestem już zdrowy a węzły są nadal, czy to coś złego??
Nie. Węzły często zostają po infekcjach itp lekko powiększone (do 1cm). Wtedy mogą być twarde i bezbolesne (sam mam teraz 6 takich ).

Warto wiedzieć że przyziębieniach itp węzły najczęściej powiększają się pod żuchwą i na karku. Powiększenie nad obojczykami występuje rzadko. Tak samo pachwiny. Niestety im węzły niżej tym może być gorzej (od ok. obojczyków do pachwin [nie zawsze]).

Jakie są dodatkowe objawy nowotworu??
Chłoniak może być bez objawowy (same węzły) jak i objawowy:
Czasami występują następujące objawy:
Nocne poty
Stracenie ok.10 kg w ostatnich 6 miesięcach.
Ból powiększonych węzłów po wypiciu alkocholu (baaardzo charakterystyczny dla ziarnicy złośliwej).
Powiększona wątroba/śledziona.

Na razie to tyle. Jeśli ma ktoś jeszzcze jakieś pytania to pytać bo nie wiem czy wszystko opisałem ;p

ęMój syn ma 13 lat , w ubiegłym roku 28 08 2007 przebył zapalenie węzłów chłonnych z zapalenie gardła leczony był szpitalnie ,stwierdzono u niego podwyzszone limfocyty 80.0 %, wątroba owymiarach około 141mm nieco hyperchogenna, śledziona o wymiarze dwubiegunowym w wymiarze około135mm. skierowano mnie do poradni hematplogicznej, tam zalecono kontrolować wyniki co miesiąc. Wtym czasie wykonano biopsję BAC węzła chłonnego szyjnego prawego, stwierdzono obecność licznych limfocytów, komórek nowotworowych złośliwych nie stwierdzono. Obraz cytologiczny odpowiada stanowi zapalnemu. Wskazano wykonanie badań w kierunku chorób odzwierzęcych. Wykonano:
HBsAg- ujemny,
autyHCV- ujemny,
OPBD w kierunku mononukleozy zakażnej - ujemny,
autyCMV IgM - 0,16 - ujemny,
IgG - dodatnie 94,9
autyTOXO IgM - ujemny, IgG - ujemny
autyHIV - ujemny
autyBORELIA - ujemne
Przeprowadzone zostały badania USG w dniu 2 10 2007. Wątroba i śledziona doszły do normy, znaleziono powiększone do 19mm węzły chłonne podżuchwowe i kilka powiększonych odczynowo zmienionych węzłów chłonnych karkowych obustronnie ośrednicy do 15mm. Pojedyncze odczynowo zmienione węzły chłonne wewnątrzśliniankowe obustronnie w śliniankach przyusznych.
Badanie morfologiczne:
z dnia 2007 09 05 2007 11 28 2008 03 05
Limfocyty - 67,61% 62,51% 57,81%
Neutrofile - 25,02% 28,32% 31,82%
Rozmaz manualnie
pałeczkowate -1%
segmentowane - 19% 38% 32%
kwasochłonne - 2% 2% 2%
limfocyty - 76% 56% 65%
monocyty - 2% 4% 1%
OB 10 5mm/h
pozostałe w normie
Lekarz hematolog zapewniał, iż wyniki po pół roku od zapalenia węzłów chłonnych szyjnych dojdą do normy, ale niestety jest inaczej, twierdzi, że niema wskazań do zbadania szpiku kostnego, pomimo iż nadal wyczuwalne są węzły chłonne podżuchwowe do 1,5 cm,a ilość limfocytów nie maleje. Zwracam się z prośbą o poradę i wskazanie odpowiedniego specjalisty do którego mogę się zwrócić. Mieszkam w woj. lubuskim. Za pomoc i informację z góry serdecznie dziękuję.

Czerniak złośliwy nie jest chorobą skóry - a w każdym razie nie w ostatnim stadium, w którym są przerzuty do mózgu, wątroby, węzłów chłonnych, płuc, kości... A właśnie w tym ostatnim stadium metoda Gersona wykazuje największą skuteczność, jeśli dobrze policzyłem - jest 6 krotnie skuteczniejsza od metod powszechnie stosowanych.

Nie ma w artykule nic o innych nowotworach, z tego prostego powodu, że klinika jest zbyt mała aby zrobić jakiekolwiek solidne badania, a żadna inna klinika na świecie nie jest zainteresowana przeprowadzeniem takowych. Dlatego też nie można powiedzieć, że w jakiś tam typach nowotworów terapia jest "najskuteczniejsza". A i owszem, stosunek sodu do potasu to podstawa tej terapii, nawet podaje się chorym roztwór soli potasu do picia.

Co do tych badań, są o tyle nie związane z tematem, że pokazują grupę osób CHORYCH, u których skład potu jest diametralnie różny niż u osób zdrowych. Ale są one o tyle ciekawe, że właśnie (o ile dobrze zrozumiałem angielskie terminy) dotyczy to chorych na okresowe ataki migreny - która, co wykazał Gerson, jest bezpośrednio związana ze zbyt wysoką podażą sodu połączoną ze zbyt niską podażą potasu w diecie.

Jasne że podam linki do artykułów wprost odnoszących się do sodu i potasu, ale którą konkretnie z moich tez mam udowodnić? Od razu mówię, że nie mam zielonego pojęcia, dlaczego dieta niskosodowa wysokopotasowa powoduje cofanie się zmian nowotworowych (i wielu, wielu innych schorzeń). Zwracam tylko uwagę na to, że jest to bardzo istotny aspekt, który jest z reguły całkowicie pomijany.

//edit

dla tych, co chcieliby więcej o terapii Gersona poczytać, w MedLine jest trochę prac japońskich onkologów stosujących tą metodę jako wspomaganie przy leczeniu tradycyjnym. Efekty są nie tyle obiecujące, co raczej zahaczające o magię. Nazwiska tych onkologów można wyciągnąć z dyskusji do artykułu na wikipedii.

Witaj Kasiu
U mnie też zdiagnozowano nasieniaka z powiększonymi dwoma węzłami okołoaortalnymi (ok. 2cm)
Mineło od tego czasu dwa lata, przeszedłem chemię (dwa cykle) i naświetlania, badania kontrolne co 3 miechy, na razie wszystko ok.
Nasieniaka dobrze się leczy, nawet w fazie rozsiewu, czyli z przerzutami odległymi, ale nigdy do końca nie można być pewnym, bo to jest nowotwór złośliwy.
RPLND jest to usunięcie zmian resztkowych w węzłach chłonnych i nigdy nie stosuje się tego w nasieniaku, tylko w pozostałych nowotworach zarodkowych. Zmiany po chemio i radioterapi w węzłach w przypadku nasieniaka to zazwyczaj zwłókniałe martwicze pozostałości bez żywego utkania nasieniaka.
W moim przypadku (miałem powiększone dwa węzły) po chemi i radioradioterapi całkowicie znikł jeden z powiekszonych węzłów a drugi nie zmienił rozmiaru i jest rozpoznaany na usg i tk jako zwłókniały martwy węzeł .
Co do przerzutów do watroby to troche dziwne, tez miałem taki problem, męczyli mnie psychicznie przez rok po badaniach TK w opisach zawsze było ognisko na wątrobie meta, czyli przerzut. Na badaniach USG zawsze opisywano to jako naczyniak (czyli zmiana łagodna).Moje wątpliwości rozwiały się gdy znalazłem badanie USG z przed pięciu lat (z innego powodu), zmiana na wątrobie już wtedy była i opisano ja jako naczyniak. W ostatnim TK również opisano ją już jako naczyniak. Od znanego wrocławskiego onkologa dowiedziałem się również że przerzuty w nowotworach jądra postępują zawsze (w 90%) schematycznie, najpierw pakiety węzłów zaotrzewnych potem śródpiersia potem dopiero płuca, tak że z wątroba to wątpliwe, no ale…
W przypadku twojego taty, niepokoi mnie natomiast to że podwyższony miał marker AFP, który w nasieniaku nigdy się nie podnosi. W przypadku gdy marker ten jest podniesiony nowotwór jest mieszany, nie jest to czysty nasieniak.
Pozdrawiam
i
Życzę Twojemu tatowi szybkiego wyzdrowienia
remik

Powiększone węzły chłonne

Dane tu przedstawione mają jedynie wartość informacyjną i nie mogą zastąpić profesjonalnej porady lekarskiej.

Układ limfatyczny, podobnie jak układ krwionośny, obejmuje cały organizm człowieka i odpowiada za jego odporność. Węzły chłonne są rozmieszczone w różnych częściach ciała; służą do unieszkodliwiania drobnoustrojów chorobotwórczych, ciał obcych i komórek rakowych. W tym celu wytwarzają one określony typ białych ciałek krwi - limfocyty. Podczas infekcji węzły chłonne w zainfekowanym obszarze ulegają powiększeniu. Mogą też być bolesne i wrażliwe na ucisk. W poważnych chorobach (np. toksoplazmoza, białaczka lub inny nowotwór) powiększają się węzły chłonne całego ciała.

ZALECENIE
Ta choroba jest rozpoznawana i leczona wyłącznie przez lekarza

Przyczyny

* Przeziębienie: powiększeniu mogą ulec węzły chłonne karku, żuchwy lub szyi.
* Urazy, rany po ukąszeniu lub oparzeniu: węzły chłonne powiększają się w okolicy ran.
* Infekcje nosogardła: powiększeniu ulegają węzły chłonne karku, żuchwy i szyi.
* Zapalenie węzłów chłonnych.
* Choroby rozrostowe (nowotworowe) układu chłonnego - białaczka, chłoniak, ziarnica złośliwa.

Co możesz zrobić
Wylecz przyczynę powiększenia węzłów chłonnych, jeśli jest ona banalna, np. przeziębienie.

Kiedy należy udać się do lekarza

* Gdy odczuwasz silne dolegliwości z niewyjaśnionych przyczyn.
* Gdy zachodzi podejrzenie infekcji krwi (rany cięte i powierzchowne).
* Gdy powiększenie węzłów chłonnych nie ustępuje po kilku dniach.

Zapobieganie

* Zwiększenie odporności organizmu.

http://serwisy.gazeta.pl/...IA_CHOROBY.html

Eeeeeeee tam.To nie żadna odwaga.

To nasza rodzinka zawsze była taka jakaś zwariowana.

Mieszkaliśmy w blokowisku do 97 r.

Po śmierci Ojca (miałem wtedy 12 lat) Mama sprzedała mieszkanie i kupiła dom na wsi.

Byłem wściekły bo zostawiłem na osiedlu wszystkich kumpli.

Na wsi nie znałem nikogo, w szkole wszyscy wydawali mi się jacyś dziwni jakby nie z tej epoki.

Kiedy przychodziły wakacje zapraszałem do domu pół osiedla moich starych kumpli z miasta,brat swoich i tak całe wakacje było u nas nieraz dwadzieścia osób.

Mama robiła stosy kanapek, gotowała tony pierogów z truskawkami,piekła codziennie ciasto a cała ferajna pałaszowała to wszystko i tak przez całe wakacje.
Dziś tamci chłopcy to dorośli już ludzie, mają dziewczyny, niektórzy żony i dzieci ale nikt nie wyobraża sobie świąt spędzonych osobno, bez odwiedzin, bez wspólnie spędzonego czasu.
Przyjeżdżają razem ze swoimi rodzinami w dzień Wigili Świąt Bożego Narodzenia i w Wielką Sobotę .W każdą niedzielę ci co mają do nas najbliżej wpadają chociaż na godzinkę pogadać.
Są tak przywiązani do mojej Mamy,że nikt nie wyobraża sobie aby na którymś ślubie jej nie było.Powierzają jej najgłębsze tajemnice.
To czego nie wiedzą ich Rodzice wie moja Mama.
Ptrafi rozmawiać z młodymi o wszystkim, o gotowaniu, o sporcie, o polityce,o miłości, o seksie, o wierności małżeńskiej i zdradzie.

Przygoda z Irkiem nie wymagała więc odemnie wielkiej odwagi, bo wiedziałem że moja Mama i reszta rodziny zaakceptuje to co zrobiłem.
Miałem obawy, czy ten człowiek mówi prawdę i czy rzeczywiście stało się tak, że nikt nie chciał podać mu ręki, ale kiedy pokazał nam wypis ze szpitala w Gdańsku, gdzie był leczony z powodu choroby nowotworowej węzłów chłonnych (ziarnicy złośliwej czy jakoś to się nazywało ) byliśmy pewni że warto mu pomóc.
Stał się członkiem rodziny a i on traktował nas jak rodzinę.
Wciąż mówił:

"Jak ja bardzo wam zazdroszczę tego że macie siebie."

ps.U nas pogoda dyngusowa.
leje deszcz.nie chce się wyjść z domu.

Ponieważ jesteś już pod opieką lekarza i panika Ci nie grozi więc napiszę co wiem o węzłach chłonnych.
Powiększone węzły chłonne mogą pojawić się w wyniku zakażenia, nowotworu, mononukleozy zakaźnej, różyczki i innych chorób wirusowych.
Węzły chłonne działają jak filtry i wszystko, co wychwycą - wirusy, bakterie i komórki nowotworowe-powoduje ich obrzmienie.
Istnieje taka pożyteczna zasada, że bolesne (tkliwe) i dające się swobodnie przesuwać węzły są zazwyczaj odpowiedzią na zakażenie. Natomiast w białaczce, chłoniaku, czy innych postaciach nowotworu, są one niebolesne, sprawiają wrażenie gumy przy dotykaniu, ale są twardsze niż węzły w przebiegu infekcji. Węzły bolesne, czy też nie, które w ciągu max. dwóch tygodni się nie zmniejszyły powinny być zbadane przez lekarza.
Zakażenia wirusowe, takie jak różyczka, ospa wietrzna, mononukleoza zakaźna i inne , często powodują uogólnione powiększenie węzłów chłonnych. Niestety, podobnie dzieje się w przebiegu wielu rozrostów złośliwych, jak w przypadku choroby Hodgkina i innych złośliwych chłoniaków.
Uogólniona reakcja alergiczna, na przykład na sulfonamidy, jod, penicylinę, i inne leki, także może wywołać obrzmienie węzłów.
Nieraz to co wyczuwamy pod pachą, może w ogóle nie być węzłem chłonnym. Czasem jest to zupełnie normalna tkanka gruczołu sutkowego, która „zagubiła się” i znajduje się nietypowo w dole pachowym. Taka „masa” to może być torbiel lub tłuszczak.
Prawie każde zakażenie w obrębie miednicy, stóp i nóg daje bolesność i powiększnie węzłów chłonnych w pachwinie.
Przewlekłe zmęczenie, które może być chorobą i na które chorują dziś również dzieci objawia się chudnięciem, bólami głowy, mięśni oraz stawów oraz często powiększeniem węzłów chłonnych na szyi bądź pod pachami.

Twoje palce to czułe narzędzie diagnostyczne. Gdy dobrze poznają piersi, potrafią rozpoznać guzek wielkości zaledwie jednego centymetra.

Niezależnie od tego, czy robisz USG sutka i mammografię, nie zapominaj o comiesięcznym samobadniu piersi. Niejednej kobiecie uratowało życie. Jeśli wykonywane jest regularnie, umożliwia wykrycie guzka wielkości zaledwie 12 milimetrów. Gdy kobieta bada swoje piersi tylko od czasu do czasu, zauważa dopiero 21-milimetrową zmianę, a 40-milimetrową (zaawansowaną) ta, która zrobiła po raz pierwszy.

Raka piersi wielkości 1-2 cm można skutecznie wyleczyć. W miarę jego wzrostu szanse na wyzdrowienie maleją. Niestety, zbyt wiele kobiet dowiaduje się o nowotworze, gdy jest on już w stadium zaawansowanym. Rak co roku jest przyczyną śmierci 5 tys. Polek. Czy tak być musi? Nie. Raka można wykryć, gdy jest on jeszcze niegroźny, samodzielnie badając piersi.

Kontroluj je co miesiąc od 20. roku życia do późnej starości. Rób to tuż po miesiączce, najlepiej tego samego dnia. Jeśli już nie miesiączkujesz, sprawdzaj piersi zawsze w tym samym dniu miesiąca. Nie zajmie ci to wiele czasu - zaledwie ok. 5 minut. Pomyśl: poświęcenie własnemu biustowi tak krótkiej chwili może uratować ci życie.

Nie trzeba bać się tego badania. Nie każda wykryta zmiana sygnalizuje nowotwór złośliwy. Zdecydowana większość (ok. 80%) guzków wykrywanych palcami podczas samobadania nie ma złośliwego charakteru. Zamiast więc denerwować się, po prostu powiedz lekarzowi o zmianie, którą wyczułaś.

1. Stań przed lustrem, oprzyj ręce na biodrach i przyjrzyj się swojemu biustowi. Zwróć uwagę, czy piersi nie zmieniły wyglądu, może np. stały się niesymetryczne, chociaż wcześniej wyglądały identycznie. Przyjrzyj się brodawkom. Zmiana kształtu (np. są wciągnięte), koloru, wyciekająca wydzielina poza okresem karmienia, owrzodzenia - są niepokojące. Sprawdź, czy skóra na piersiach nie marszczy się, nie jest zaczerwieniona lub zbyt napięta.

2. Unieś ręce i jeszcze raz spojrzyj uważnie na swój biust. Szukaj tych samych zmian co w poprzednim badaniu.

3. Prawą rękę oprzyj o tył głowy, a lewą badaj pierś. Płasko ułożonymi palcami lekko naciskaj na pierś, zataczając jednocześnie koła zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Ruch twojej dłoni powinien być spiralny. Zaczynasz badanie od zewnętrznej części piersi i zbliżasz stopniowo palce do brodawki. Zwracaj uwagę na ewentualne stwardnienia, guzki. Potem trzeba powtórzyć badanie na drugiej piersi.

4. Ściśnij każdą z brodawek kciukiem i palcem wskazującym, sprawdzając, czy nie wydobywa się z niej wydzielina.

5. Połóż się na wznak. Pod lewy bark wsuń poduszkę lub zrolowany ręcznik. Lewą rękę załóż za głowę, a prawą badaj pierś. Postaraj się cały czas trzymać palce płasko. Naciskając nimi na pierś, zataczaj dłonią koła spiralnym ruchem, zgodnym z przesuwaniem się wskazówek zegara. Zwróć uwagę na ewentualne guzki, zgrubienia, które różnią się od otoczenia. Potem powtórz badanie na drugiej piersi.

6. Leżąc na wznak, z lewą ręką ułożoną wzdłuż ciała, zbadaj lewą pachę. Zwróć uwagę, czy węzły chłonne nie są powiększone, czy nie wyczuwasz pod pachą grudek. Potem zbadaj prawą pachę.

Źródło: Naj

Diagnostyka

Wykrycie raka ograniczonego jedynie do jajników zdarza się tylko u 25% chorych. U 50-75% chorych w chwili rozpoznania nowotworu stwierdzane są przerzuty. W celu ustalenia rozpoznania raka jajnika należy wykonać następujące badania:
– pełne badanie lekarskie (podmiotowe i przedmiotowe) ze szczególnym uwzględnieniem
badania dostępnych węzłów chłonnych,
– badanie ginekologiczne per vaginam i per rectum wraz z badaniem we wziernikach pochwowych (szczególnie istotne – powiększenie jajnika, mała ruchomość i nikła bolesność
wykrytego guza, twarde guzki w zatoce Douglasa),
– USG jamy brzusznej i USG przezpochwowe,
– ocena poziomu antygenu CA125 w surowicy krwi,
– podstawowe badania krwi i moczu,
– gastroskopia lub kolonoskopia oraz badanie piersi i mammografia w różnicowaniu guzów
pierwotnych i przerzutowych.

Patomorfologia

O rozpoznaniu raka jajnika decyduje badanie mikroskopowe wycinków tkanek lub całego guza. Chirurgiczna weryfikacja zmian wskazana jest w następujących sytuacjach:
– guz ujawniony po menopauzie,
– guz o średnicy 10 cm i większej,
– guz z szybkim wzrostem,
– brak możliwości precyzyjnej oceny zmiany w miednicy małej.
U większości chorych (ponad 95%) na nowotwory złośliwe jajnika występuje rak (podtypy
raka – surowiczy, śluzowotworczy, endometrioidalny, jasnokomórkowy, Brennera, mieszany
i niezróżnicowany). Istotne znaczenie rokownicze i wpływ na wybór metody leczenia
ma stopień zróżnicowania histologicznego (G1, G2 lub G3).

Ocena stopnia klinicznego zaawansowania

W ocenie stopnia zaawansowania raka jajnika, poza wyżej wymienionymi badaniami diagnostycznymi, użyteczne są:
– RTG klatki piersiowej,
– kolonoskopia lub wlew doodbytniczy,
– KT (niekiedy MR) jamy brzusznej i miednicy,
– wyłyżeczkowanie jamy macicy.
Obecnie dla określenia stopnia klinicznego zaawansowania stosowana jest klasyfikacja według FIGO

Klasyfikacja stopnia zaawansowania raka jajnika według FIGO
Stopień I – nowotwór ograniczony do jajników
IA – zajęcie jednego jajnika, bez zajęcia torebki i bez wysięku otrzewnowego
IB – zajęcie obu jajników, bez zajęcia torebki i bez wysięku otrzewnowego
IC – zajęcie torebki, pęknięcie torebki, wodobrzusze lub obecność komórek nowotworowych
w popłuczynach otrzewnowych
Stopień II – nowotwór jednego lub obu jajników z zajęciem narządów miednicy mniejszej
IIA – zajęcie miednicy lub jajowodów
IIB – zajęcie innych narządów miednicy mniejszej (pęcherz moczowy, odbytnica lub pochwa)
IIC – IIA lub B + IC
Stopień III – nowotwór jednego lub obu jajników wychodzący poza miednicą mniejszą lub z przerzutami do węzłów chłonnych zaotrzewnowych
IIIA – mikroskopowe ogniska nowotworu poza miednicą mniejszą
IIIB – ogniska o średnicy < 2 cm
IIIC – ogniska o średnicy > 2 cm lub przerzuty w węzłach chłonnych
Stopień IV – nowotwór jednego lub obu jajników z przerzutami odległymi (w tym, do wątroby lub opłucnej).

Badania przesiewowe, leczenie i kontrola angażując wspólnie epidemiologów, ginekologów/położników, ginekologów onkologów, radioterapeutów pozwalają odpowiadać na pytania:

Jakie są obecnie badania przesiewowe i profilaktyka raka jajnika ?
Jaka jest metoda leczenia we wczesnym stadium raka jajnika ?
Jaka jest metoda leczenia w zaawansowanym nabłonkowym raku jajnika ?
Jaka powinny być wykonywane badania kontrolne po terapii ?
Jakie są wskazania dla badań w przyszłości ?
Obecne stanowisko ekspertów wskazuje, że wykonywanie badań przesiewowych tj oznaczenie markeru CA 125 oraz przezpochwowa ultrasonografia nie powoduje ani zmniejszenia zachorowalności ani nie redukuje w sposób efektywny śmiertelności z powodu raka jajnika. Powinny być przeprowadzone badania, które pozwolą definitywnie rozstrzygnąć tę sprawę. Kobiety z nowotworem jajnika w stadium IA stopień 1 i większość w stadium IB stopień 1 nie wymagają dodatkowego leczenia po operacji. Większość pozostałych pacjentek ze stopniem I wymaga chemioterapii. Podgrupy pacjentek w różnych stadiach I powinny być dokładnie zdiagnozowane celem podjęcia (lub nie) następowej chemioterapii. Kobiety z nowotworem w stadium zaawansowania II, III i IV raka nabłonkowego jajnika powinne otrzymać chemioterapię po operacji. Wszystkie kobiety powinny otrzymać od swoich lekarzy rzetelne informacje dotyczące raka jajnika. Nie powinno być również różnic w dotarciu do wykwalifikowanych specjalistów, optymalnej terapii i protokołów leczniczych.

Dlaczego obecnie stosowane badania przesiewowe nie są efektywne ? Nie jest łatwo uzyskać nieprawidłowy wynik badania. Wszystko co możesz zrobić to powiedzieć, że test na obecność nowotworu jest pozytywny, lecz może być jednakowoż nieprawdziwy z powodu wielu czynników. Wtedy należy go powtórzyć po kilku miesiącach i wybrać 2 dobre z trzech wykonanych. Ewentualnie można usunąć jajniki aby przekonać się, że nie ma w nich nowotworu. Nieprawidłowy rozmaz cytologiczny można uzyskać łatwiej i może być on wykonywany często, jednak nie jest łatwo uzyskać nieprawidłowy wynik CA 125 lub wynik badania ultrasonograficznego. Kobiety z udokumentowanym występowaniem raka jajnika w rodzinie, kiedy przyżyciowe ryzyko wystąpienia raka wynosi 50%, powinne poddawać się corocznej kontroli lekarskiej i badaniu USG. Jednak nie wykazano żadnych korzyści z takiego modelu kontroli. Nawet jeśli zadecydujesz o wykonywaniu regularnym badania CA 125 i usg narządów rodnych, jak często należy je wykonywać ? 1 raz w roku wydaje się nieadekwatne dla tempa wzrostu raka jajnika. Jak długo należy to robić? Przez następne 30 lat ?

przyczyna - nieznana

ryzyko:
przyżyciowe ryzyko wystąpienia raka jajnika - 1.7%
jeśli rak jajnika wystąpił u krewnej w pierwszym stopniu pokrewieństwa - ryzyko wynosi do 3-5%
jeśli rak jajnika wystąpił u 2 i więcej krewnych - ryzyko wynosi 7%. Rodzinne występowanie raka jajnika cechuje się wczesnym pojawieniem się. przed 50 rokiem życia, przeważnie jest to zaawansowany nowotwór nabłonkowy (surowiczy)

czynniki ryzyka:
wiek
nierodzenie
późna ciąża
dobrobyt

Torbiele jajnika
powodują powiększenie jajnika
mogą być wypełnione płynem (proste) lub zawierać wewnętrzne struktury (złożone)
termin torbiel różnicuje powiększenie jajnika z litymi powiększeniami
pojedyncze torbiele nie posiadają struktur wewnętrznych i są mniej złośliwe niż torbiele ze strukturami wewnątrz oraz guzy lite
USG jest pomocne w ocenie torbiel prostych i złożonych
są często spotykane. Każda miesiączkująca kobieta posiada cystę podczas każdego cyklu. Czasem nie dochodzi do owulacji i torbiel folikularna pozostaje. Zaczyna się powiększać i może przyjąć wielkość piłki bejsbolowej. Czasami ulegają pęknięciu.

Czy torbiel może zawierać raka ? Jeśli:
- w USG jest to prosta torbiel, bez żadnych struktur wewnętrznych
- jest jednostronna
- ma mniej niż 10-13 cm średnicy
- pojawia się u owulujących kobiet lub podczas wczesnej ciąży
- nie ma żadnych innych nieprawidłowości w miednicy tj powiększonych węzłów chłonnych lub płynu w jamie miednicy
- nie ma objawów bólowych
wtedy czekaj.
Powtórz badanie za 4 tygodnie. Jeśli torbiel się zmniejszyła lub zniknęła - była torbielą czynnościową - albo ciałko żółte, albo torbiel folikularna. dalsza kontrola nie jest wymagana. Jeśli torbiel utrzymuje się należy rozważyć ingerencję chirurgiczną.
Należy pamiętać, że pacjentki stosujące DA nie powinny mieć żadnych czynnościowych torbieli (działanie tabletek to zapobieganie owulacji , choć niektóre kobiety mimo stosowania DA - owulują). U dziewczynek przed menarche i kobiet po menopauzie takie torbiele nie występują. Jeśli w grupach kobiet przed 1 miesiączką i po ostatniej miesiączce pojawi się torbiel jest ona najczęściej złożona lub lita i wymaga leczenia chirurgicznego. Jest to jedyna droga by przekonać się czy nie jest to rak.

źródło
http://www.womanlab.com/p...usalIssues6.htm

Rak jajnika "cichy zabójca"

Data publikacji: 2008-06-25
Dziedzina: Ginekologia , Onkologia

W 2002 roku na nowotwory złośliwe jajnika zachorowało na całym świecie ponad 200 tysięcy kobiet, zmarło blisko 125 tysięcy. W Polsce w ostatnich trzydziestu latach liczba zachorowań wzrosła trzykrotnie (w 2002 roku było ponad 3500 przypadków) i - zdaniem epidemiologów - będzie nadal rosnąć.
Wysiłki zmierzające do zmniejszenia śmiertelności z powodu tego nowotworu nie dają niestety efektów. Pewnie dlatego aż 500 lekarzy z Europy i USA wzięło udział w międzynarodowym kongresie poświęconym wyłącznie rakowi jajnika, zorganizowanym w Krakowie przez Katedrę i Klinikę Ginekologii i Onkologii Collegium Medicum UJ.

Wykryć rodzinne predyspozycje

"Rak jajnika jest jednym z najtrudniejszych problemów diagnostycznych i terapeutycznych w ginekologii onkologicznej. Aż 70 procent przypadków tego nowotworu stwierdza się w III i IV stopniu zaawansowania, kiedy są już przerzuty na otrzewną, narządy miednicy mniejszej oraz jamy brzusznej. Czasami spotykamy raka jajnika z rozsianymi przerzutami, podczas gdy same jajniki są makroskopowo prawie niezmienione. I rak jajnika długo nie daje objawów. Dlatego w literaturze anglojęzycznej bardzo często nazywa się ten nowotwór "silent killer", czyli "cichym zabójcą". Dziś niestety nie ma możliwości przesiewowego wykrywania wczesnych postaci tego nowotworu" - podkreśla prof. Antoni Basta, kierownik Katedry i Kliniki Ginekologii i Onkologii CM UJ.
Zdaniem profesora, grupą, którą można lepiej chronić przed rakiem jajnika, są kobiety o rodzinnych predyspozycjach do zachorowania (około 10 procent przypadków). Wyróżnia się trzy autosomalne dominujące zespoły genetyczne warunkujące raka jajnika: rodzinny rak jajnika, zespół rak piersi - rak jajnika, zespół Lynch II. Najpowszechniejszy jest ten drugi, najczęściej związany z mutacją genu BRCA1, rzadziej BRCA2. Zdaniem specjalistów, przynajmniej takie kobiety powinny być objęte stałym nadzorem lekarskim. Być może częściej należałoby też rozważać profilaktyczne (po okresie rozrodczym) usunięcie u nich przydatków. ?Robi się to w Polsce, ale w bardzo niewielkim zakresie, na świecie - nieco częściej" - informuje profesor Basta.

Radykalne zabiegi chirurgiczne

W Polsce nie utrzymuje się także standardów obowiązujących w chirurgicznym leczeniu raka jajnika, a to podstawowe postępowanie terapeutyczne. "Najważniejszym czynnikiem rokowań w tej chorobie jest sposób wykonania pierwszej operacji. W nowotworach złośliwych jajników w I i II stopniu zaawansowania należy radykalnie usunąć narząd rodny wraz z węzłami chłonnymi okołoaortalnymi i okolicy naczyń biodrowych, usunąć wyrostek robaczkowy i sieć. W bardziej zaawansowanym stadium należy wykonać cytoredukcję - usunąć jak największą ilość masy guza. Czasem trzeba też usunąć jelito, śledzionę, a bywa, że przerzuty są w wątrobie. To najtrudniejsze zabiegi w onkologii ginekologicznej, dlatego powinny być przeprowadzane w doświadczonych, specjalistycznych ośrodkach. Centra onkologii leczą około 40 procent pacjentów onkologicznych, toteż należy jak najszybciej reaktywować centra kliniczne przy akademiach medycznych, gdzie są warunki do prowadzenia takiego leczenia. Długość przeżycia w największym stopniu zależy właśnie od skuteczności pierwszej operacji, dlatego jest to tak istotne" - podkreśla prof. Antoni Basta.
Kolejnym problemem jest dostęp do drogiej chemioterapii, która w przypadku raka jajnika (uznawanego za chemioczuły) może wydłużyć życie nawet o kilka lat, a na pewno znacznie poprawia jego jakość. Nie należy więc z niej rezygnować.
Krakowskiemu kongresowi towarzyszyły warsztaty chirurgiczne, podczas których pokazowe operacje raka jajnika przeprowadzili m.in. goście z USA i Niemiec. Część praktyczna dotyczyła także diagnostyki ultrasonograficznej i dopplerowskiej oraz różnicowania guzów jajnika.

źródło: http://www.pulsmedycyny.c...hiwum/9690.html